Blog importera

Chiny: ekonomiczne turbulencje budzą coraz większy niepokój Pekinu

PEKIN – Narodowy Urząd Statystyczny ChRL podał wczoraj dane dotyczące poziomu inflacji w Chinach w lipcu bieżącego roku. Pomimo intensywnych wysiłków rządu poziom inflacji w lipcu przekroczył poziom 6,5% w stosunku do analogicznego okresu w roku ubiegłym.

Oznacza to, że inflacja w Chinach wciąż rośnie, a jej obecny poziom jest znacznie wyższy od przewidywanego. Średnie ceny żywności, będące podstawowym składnikiem konsumenckiego indeksu cen (CPI) wzrosły aż o 14,8% w porównaniu z rokiem ubiegłym. Niektóre rodzaje żywności, takie jak na przykład wieprzowina stały się w ciągu ostatnich miesiącach tak drogie, że wielu Chińczyków znacznie ogranicza ich spożycie, lub rezygnuje z nich w ogóle. Miniony poniedziałek według chińskiego kalendarza księżycowego był pierwszym dniem jesieni (!!!). Dzień ten, szczególnie w północnych prowincjach Chin, celebruje się podczas uroczystej kolacji, której podstawą są tłuste dania z wieprzowiny. Są one symbolem początku tego okresu poprzedzającego zimę, w którym należy zgromadzić odpowiednie zapasy tłuszczu i odzyskać utraconą latem wagę, aby bezpiecznie przetrwać czas zimowych chłodów. W tym roku chińscy konsumenci znacznie ograniczyli świąteczne zakupy, właśnie ze względu na wysokie ceny. Wielu z nich wręcz zrezygnowało z tradycyjnych dań mając na uwadze i tak już nadwyrężone domowe budżety.

Natychmiastową reakcją po ogłoszeniu danych przez Narodowy Urząd Statystyczny ChRL była informacja Bank of China, który zrezygnował z oczekiwanego podniesienia stóp procentowych, a równocześnie zdecydował się na sprzedaż obligacji jednorocznych o wartości 2 miliardów yuanów (ok.  1 miliard złotych). Reakcje banku narodowego zostały wsparte przez premiera Wen Jiabao, który obarczył winą za zaistniałą sytuację Stany Zjednoczone. W wygłoszonych na przestrzeni ostatnich dni przemówieniach zwrócił uwagę rządowi USA, że czas życia na kredyt definitywnie się skończył oraz że Stany Zjednoczone wraz z innymi krajami o najsilniejszej pozycji na światowym rynku finansowym powinny zjednoczyć siły dla opanowania sytuacji między innymi poprzez usztywnienie polityki fiskalnej i monetarnej.

W istocie Pekin stara się robić dobrą minę do złej gry. Podstawą obecnego sukcesu Chin Ludowych były decyzje zaplecza chiny, ekonomia, leszek ślazyk, 3ekonomicznego Deng Xiaopinga, które postanowiło powiązać chińską walutę z dolarem amerykańskim, jako walutą światową oraz uczynić z Chin globalną manufakturę, sprawić, aby eksport stał się motorem postępu kraju. Ogromne zasoby ludzkie, które do tej pory traktowane były wyłącznie jako mięso armatnie stały się kolejnym atutem. Koło zamachowe drgnęło, ruszyło i wprawiło całą maszynerię w ruch, który sprawił, że jedno z najbardziej zrujnowanych gospodarczo państw świata w ciągu 30 lat zajęło pozycję 2 gospodarki na Ziemi.

Zdumione państwa kapitalistyczne patrzyły na kolejne sukcesy Chin, które nie tylko odrabiały straty niemalże 200 lat opóźnienia rozwojowego wobec Zachodu, ale zdawały się znaleźć "trzecią drogę", czyli ścieżkę rozwoju nie będącą ani komunizmem, ani kapitalizmem. Świetnie. Skąd więc dzisiejszy niepokój bossów z Pekinu? Czyżby kapitalizm zaczął przeważać nad socjalizmem i dotkliwie doskwierać twórcom "nowej drogi"? A może maszyna okazała się po prostu żywym organizmem, który – czego trzeba było się spodziewać – dostał zadyszki? Przecież nie da się biegać sprintem biegów długodystansowych…

Moim zdaniem mamy do czynienia z fatalnym dla Chin zbiegiem okoliczności. Ameryka padła ofiarą swoich własnych banków i bankierów, którzy wymyślili oderwane od parytetu złota i rozumu "instrumenty finansowe" pozwalające generować fortuny na stratach i produktach, których nie ma. Chiny zaś uzależniły się od amerykańskiej waluty, co więcej zgromadziły w niej swoje gigantyczne rezerwy walutowe. W tym samym czasie Pekin postanowił zapobiec dalszemu wzrostowi rozwarstwienia zamożności chińskiego społeczeństwa. Nie z pobudek humanitarnych, ale dla uniknięcia niepokojów społecznych. Jednak w przypadku zbiorowości liczącej 1 miliard 300 milionów ludzi każdy, nawet najskromniejszy plan budowania systemu ochrony socjalnej oznacza bilionowe kwoty. Równocześnie uległo przeobrażeniu społeczeństwo. Przez 30 lat ludzie stali się ambitniejsi, głodni sukcesów, wiedzy, pieniędzy, pieniędzy, pieniędzy. Większe wymagania dotyczące płacy za pracę, pracę w cywilizowanych warunkach, przez  nie więcej niż 8 godzin dziennie, z wolną sobotą i niedzielą skutkują gwałtownym wzrostem kosztów pracy Chińczyków. A to z kolei uderza w konkurencyjność chińskich produktów, czyli w samo sedno sukcesu – chiński eksport. Co więcej eksport ten rozliczany jest głównie w amerykańskiej walucie, której wartość sukcesywnie spada, pogłębiając problemy eksporterów.

Władze Chin Ludowych pragną uniezależnić się od eksportu, przenieść punkt ciężkości gospodarki w kierunku ogromnego rynku wewnętrznego. Ale to wymaga czasu. Dzisiaj Chinom wciąż bardzo daleko do fenomenu ekonomicznego perpetuum mobile. Chiny dobrze o tym wiedzą i poważnie lękają się konsekwencji obecnych zawirowań ekonomicznych. Dlaczego? Bo nikt, absolutnie nikt, ani na Wschodzie, ani na Zachodzie nie jest w stanie przewidzieć co może wydarzyć się za tydzień, miesiąc, rok. Chiny wewnętrznie rozchwiane są inflacją, spowolnieniem gospodarczym (a dotyczy ono kraju rozwijającego się, nie rozwiniętego!), bańką nieruchomościową, zbyt mocnym wyhamowywaniem eksportu i nadmiernym wzrostem poziomu płac, przy jednoczesnym braku rąk do pracy.

chiny, ekonomia, leszek ślazyk,

Premier Wen Jiabao oświadczył, że rząd chiński musi przeanalizować obecną sytuację, aby dostosować swoje działania do zmieniającej się sytuacji. Czy jednak Chiny są w stanie w jakikolwiek sposób aktywnie przeciwdziałać złemu obrotowi spraw, czy też raczej jak większość krajów mogą jedynie przyglądać się rozwojowi sytuacji, aby niczym Zorba powiedzieć w odpowiednim momencie: "Jaka piękna katastrofa"? Nie śmiem odpowiedzieć na pytanie, które pozostawiają niczym strasznie brzydką sierotkę największe nasze autorytety ekonomiczne. Pożyjemy – zobaczymy.

Obyś żył w ciekawych czasach….

Leszek Ślazyk

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Sprawdź też

Close
Close