Blog importera

Chiny tracą przewagę konkurencyjną

Strajki robotników w wielu zakładach na rozwiniętym gospodarczo wybrzeżu Chin w minionym roku, Roku Tygrysa, doprowadziły do podniesienia najniższych pensji w całym kraju. Chiny tracą  z każdym niemal dniem swój wieloletni status światowej fabryki najtańszych towarów. Coraz więcej firm o zasięgu globalnym rozważa przeniesienie produkcji z Chin do miejsc, które nie przeobrażają się tak dynamicznie jak Państwo Środka, do Meksyku, Indonezji, czy Wietnamu.

W Meksyku koszt pracy wzrósł gwałtownie jakieś 10 lat temu i był około 240% wyższy niż w Chinach. W efekcie tego wzrostu wiele firm amerykańskich postanowiło zamknąć swoje operacje w sąsiadującym z USA Meksyku i przenieść zakłady produkcyjne do odległych Chin. Dzisiaj, zgodnie z raportem „Voice of America”, te same firmy wracają do Meksyku.

Meco Corporation, firma z Tennensee zajmująca się sprzedażą leżaków, krzeseł turystycznych oraz wszelkich urządzeń do grillowania, działa w Chinach już prawie 10 lat. Od roku 2007 średnia pensja pracowników w chińskich zakładach firmy wzrosła ponad dwukrotnie. Meco zdecydowało się zainwestować 10 milionów dolarów w nowe zakłady, które zostaną jeszcze w tym roku uruchomione w północnym Meksyku. Prezes Meco Corp., Harrell Ward, powiedział „Voice of America”, że rosnące pensje, koszty transportu morskiego i lotniczego, koszty magazynowania, jak również niekorzystny kurs dolara wobec yuana zmusiły jego firmę do przeniesienia produkcji do Meksyku.

Inna amerykańska firma, Jabil Circuit, przeniosła swoją produkcję z Chin do Guadalahary w Meksyku jeszcze w zeszłym roku 2010. Zatrudniono tam 7000 pracowników do produkcji urządzeń elektronicznych takich jak BlackBerry, smartfony, dla kanadyjskiego klienta Research in Motion. Meksykański prezes zakładu Cesar Castro powiedział „Voice of America”, że w połowie bieżącego roku koszt robocizny w Meksyku będzie taki sam jak w Chinach, co pozwoli Meksykowi odzyskać przewagę konkurencyjną nad azjatyckim gigantem. Dane statystyczne zdają się potwierdzać słowa Castro. Według oficjalnych danych poziom wynagrodzeń w Meksyku jest wyższy zaledwie o 14% niż w Chinach, a ta różnica może faktycznie zostać zredukowana jeszcze w tym roku. Co ciekawsze, firmy chińskie również szukają dostawców i producentów w Meksyku. Przykładem może być firma Lenovo, która sama rozwija produkcję w Meksyku mając na uwadze koszty transportu i logistyki, lokalny poziom wynagrodzeń, a także układy handlowe pomiędzy państwami. Szczególnie w świetle tych ostatnich Meksyk jest coraz bardziej interesującym źródłem towarów dla USA. Wymiana towarowa pomiędzy Stanami a Meksykiem nie jest bowiem objęta żadnymi ograniczeniami, których dotyczy import towarów do USA z Chin.

Brak wykwalifikowanej siły roboczej jest coraz większym problemem dla firm tajwańskich działających na terenie Chin Ludowych. Coroczna migracja pracowników wędrownych w związku ze Świętem Wiosny, niezadowolenie ze zbyt niskich wynagrodzeń, a także prowadzone na wielką skalę przenoszenie fabryk w coraz odleglejsze od wybrzeża rejony Chin są głównymi powodami braku wystarczającej ilości pracowników na wschodzie kraju. W zeszłym roku Instytut Zarządzania z Taipei przeprowadził badania w południowych i północnych Chinach wśród ponad 200 pochodzących z Tajwanu, a pracujących w ChRL menadżerów i przedsiębiorców. Badania wykazały, że tajwańskie przedsiębiorstwa posiadają wakaty, na które nie ma chętnych na poziomie około 20% wszystkich miejsc pracy w poszczególnych przedsiębiorstwach. 76% ankietowanych przyznało, że obawia się pogłębiania zjawiska w najbliższym czasie, w związku z tym postanowili oni podnieść płace w swoich firmach o co najmniej 20%.

Szefowie firm z delty Rzeki Perłowej (Kanton, Shenzhen, Yantian) stwierdzają jednogłośnie, że w nowym roku sytuacja dotycząca pracowników będzie jeszcze bardziej niepewna niż miało to miejsce na początku 2010 roku. W Shenzhen, czy Dongguan wielu pracowników porzuciło pracę już na początku stycznia, by wrócić do domów przed świątecznym szczytem komunikacyjnym. Wielu producentów utraciło na początku roku ponad 1/3 rąk do pracy. Zgodnie ze statystykami opublikowanymi przez władze Shenzhen tylko w tym mieście zabrakło ponad milion osób, żeby zakończyć produkcję towarów przeznaczonych do wysyłki przed przerwą świąteczną.

Ciekawostką – jeśli wypada użyć tego słowa – jest brak chętnych do pracy również na głębokiej chińskiej prowincji. W tym roku Foxconn Electronics (firma okryta złą sławą w Chinach po serii samobójstw pracowników zakładów w delcie Rzeki Perłowej) postanowiła uruchomić nowe zakłady produkcyjne w Chongqing i Zhengzhou, miejscach skąd głównie pochodzą migrujący pracownicy zatrudnieni w fabrykach firmy Shenzhen, czy Guangzhou. Już dzisiaj jednak firmy, takie jak Max Group z Tajwanu, które podjęły decyzję o przeniesieniu produkcji w głąb Chin twierdzą, że mają problemy ze znalezieniem wystarczającej ilości pracowników, zapewniającej prawidłowe funkcjonowanie nowych zakładów. Dlatego też te firmy, które zorientowane są bardziej na eksport niż na wewnętrzny rynek chiński wycofują się z planów relokowania produkcji do mniej rozwiniętych prowincji chińskich na rzecz przeniesienia tej produkcji do bardziej przewidywalnych miejsc jak Wietnam czy Indonezja.

Prowincja Jiangxi, z której do pracy w prowincjach na wybrzeżu rokrocznie wyruszają miliony pracowników wędrownych już w tej chwili informuje o braku co najmniej 35 000 pracowników, których intensywnie poszukują lokalne firmy.

Pekin, Chongqing oraz prowincja Shanxi ogłosiły już w styczniu znaczne podwyżki płac minimalnych obowiązujących w tych regionach z dniem 1 lutego, aby w ten sposób zachęcić pracowników wędrownych do powrotu do opuszczonych przed świętami zakładów pracy.

Xiao Yu, dziennikarz specjalizujący się w problematyce społecznej, wskazuje na zadziwiający fenomen: z jednej strony mamy do czynienia w Chinach z dramatycznym brakiem rąk do pracy, z drugiej zaś z gwałtownie rosnącym bezrobociem wśród młodych Chińczyków. Młodzi ludzie urodzeni w latach 80-tych i 90-tych zeszłego wieku mają wysokie wymagania dotyczące zarobków i wolą pozostać raczej bezrobotnymi niż podjąć pracę, która nie zapewni im odpowiedniego wynagrodzenia, jak również oczekiwanych warunków pracy. Dla przykładu: jednym z najistotniejszych warunków podejmowania przez młodych ludzi pracy w charakterze robotników jest zapewnienie przez pracodawcę darmowego dostępu do internetu w godzinach wolnych od pracy.

Chińscy naukowcy, wśród nich Cai Fang z Chińskiej Akademii Nauk Społecznych uważa, że źródłem obecnych problemów z brakiem rąk do pracy jest polityka „jedna rodzina – jedno dziecko”. Przyrost ludności powoli, ale nieustannie maleje, tymczasem rozwijająca się chińska gospodarka potrzebuje coraz więcej ludzi do pracy. Okazuje się zatem, że polityka demograficzna stoi w opozycji do polityki gospodarczej ChRL, co więcej polityka demograficzna może okazać się największym zagrożeniem dla stabilnego rozwoju państwa.

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Close
Close