Blog importera

Dlaczego projekt A2 wypalić nie mógł

Pomiędzy zawirowaniami w PJN, kwestią embarga rosyjskiego na polskie ogórki i klapą z otwarciami kolejnych stadionów piłkarskich przebija się co rusz temat zamieszania przy realizacji budowy 2 odcinków autostrady A2. Zamieszanie to ma związek z firmą COVEC, którego dotyczy piątkowy komunikat Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad opisujący aktualny stan negocjacji z tym chińskim konsorcjum w sprawie dalszej budowy autostrady A2.

„Istotne nowe elementy związane z zakresem prac i warunkami finansowymi dotyczące budowy autostrady A2 przedstawiło w czwartek popołudniu Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad konsorcjum firm China  Overseas Engineering Group Co. Ltd., Shanghai  Construction (Group) General Co., China Railway Tunnel Group Co. Ltd., DECOMA Sp. z o.o. Według tego, co przekazały nam chińskie firmy umożliwi im to przyspieszenie budowy autostrady A2, wycofanie powiadomienia o odstąpieniu od budowy oraz dotrzymanie terminu kontraktowego. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad oceni ich zasadność  oraz zgodność z kontraktem i przepisami prawa, tak by ustosunkować się do nich najdalej w poniedziałek 13 czerwca 2011 roku.”

Mógłbym posłużyć się cytatem z pewnej mówionej piosenki: "Wiedziałem, że tak będzie, wiedziałem…"

Cała granda z polską autostradą budowaną przez Chińczyków wynika z tych samych dziecinnych błędów, które są powodem rozpaczy wielu drobnych polskich przedsiębiorców rozpaczających, że zostali oszukani przez ''cholernych żółtków". I ci wielcy decydenci od dróg i ci drobni handlarze pamięciami flashowymi zakładali, że Chiny są miejscem permanentnego cudu cenowego, że wszystko co chińskie musi być niesamowicie tanie. Dlaczego? Ponieważ kiedy pytali o cenę dostali propozycję najlepszą na świecie. Tylko, że rozmowa o cenie z firmą z Chin to taka gra wstępna. Przynajmniej z punktu widzenia Chińczyków. A od gry wstępnej do pełnego zbliżenia droga daleka. Z punktu widzenia Chińczyków bowiem sprawa wygląda tak (dla zobrazowania posłużę się przykładem awionetki):

Klient, obcokrajowiec zgłasza się zainteresowany nabyciem awionetki. Awionetka ma mieć konkretną konstrukcję jednopłatowca, czteroosobową kabinę, ściśle określony zasięg minimalny, no a przede wszystkim spełniać wszelkie międzynarodowe normy bezpieczeństwa. Klient i Chińczyk wiedzą, że najtańsza tego typu konstrukcja na świecie kosztuje (dajmy na to) 30 tysięcy dolarów. Wie to Chińczyk, wie to klient. Ale klient zakłada, że Chiny są baśniową krainą, gdzie cuda się zdarzają. Więc klient, powiatowy mistrz biznesu i gazela przedsiębiorczości z przebiegłym wyrazem twarzy mówi: "zamówię u ciebie 20 takich samolotów, ale muszę je dostać po 15 tysięcy dolarów". Chińczyk mówi "To niemożliwe". Klient z jeszcze bardziej przebiegłym wyrazem twarzy myśli: "cwaniaku, nie ze mną te numery!" i mówi: "sprawdź, policz, zobacz co możesz zrobić". Chińczyk liczy na wielu kalkulatorach, przegląda zeszyty, dzwoni w wiele miejsc, wypala dwie paczki fajek i wreszcie mówi: "Dobra, zrobię to za 15 tysięcy". Klient wraca do domu w glorii chwały, unosząc się na chmurze samozadowolenia. Kupił 20 samolotów po 15 tysięcy dolarów. Sprzeda je po 30 tysięcy – myśli – lepszych niż te najtańsze obecnie na rynku. Sprzeda je szybko, wakacje na Mauritiusie już właściwie można sobie rezerwować, niech no Andżela gotuje sobie stroje kąpielowe, bo się będzie działo. A Chińczyk myśli sobie – kontakt z nowym klientem nawiązany. Podkreślam: KONTAKT! Nawet jeśli klient dostał Sales Confirmation na te 20 samolotów, to to wcale nie oznacza, że samoloty za 15 tysięcy dolarów w ogóle przez Chińczyka były rozważane. Jak to nie?! Tak to! Przecież (przypomnę) wszyscy w biznesie awionetkowym wiedzą, że niemożliwe jest wyprodukowanie samolotu za tak małą kwotę. Chyba, że zabawkowego… Rozmowa o cenie uznawana była za Chińczyka za formę nawiązania kontaktu. Chińczyk z góry zakłada, że umowa będzie ponownie negocjowana, bo negocjowana być musi. A jak bardzo? To zależy przecież od wielu czynników. Cen dewiz, albo kosztu materiałów i części na przykład.

Tak samo było w przypadku autostrady. Od samego początku wszyscy wiedzieli, że oferta COVEC jest kosmicznie zaniżona, że ich cena za kilometr jest o kilkadziesiąt procent niższa niż krajowej, czy europejskiej konkurencji. Ale jak w przypadku opisanym powyżej zdrowy rozsądek poszedł spać. Decydenci uwierzyli w cud rodem z baśni braci Grimm. A wystarczyło zapytać kogoś, kto w Chinach pracował parę chwil, żeby uzyskać istotna informację: cena podana przez Chińczyków jest ceną umożliwiającą współpracę, ale nie jest ceną faktyczną. Przecież wszyscy wiedzą, że za te pieniądze autostrady spełniającej warunki przedstawione w przetargu wybudować się nie da. No i się nie dało. Dzisiaj słyszymy, że COVEC chce renegocjować warunki finansowe oraz zakres robót. Stronie polskiej nie pozostawiono właściwie żadnej alternatywy. Nowa firma nie wejdzie "z marszu" na rozgrzebane odcinki. Chińczycy zaś dopną swego: dostaną tyle ile powinni. I ile zakładali, że dostaną w drodze renegocjacji kontraktu. Oni prawdopodobnie zakładali, że do renegocjacji dojdzie znacznie wcześniej. No, bo przecież wiadomo było, że za zaoferowaną kwotę tej drogi zrobić się nie da…

Ale może w ogóle sobie odpuszczą, zabiorą swoje zabawki i pójdą do innej piaskownicy.

Słyszę głosy o tym jak wielkim błędem będzie dla Chin takie nieeleganckie załatwienie sprawy związanej z priorytetową dla Polski inwestycją. Bo ponoć ta historia z polską autostradą rzuci cień na przyszłe działania Chińczyków w Europie. I tu przychodzi mi do głowy inna piosenka, którą wykonywał Jan Kaczmarek: "Oj naiwny, naiwny, naiwny, jak dziecko we mgle…". Tego typu wypowiedzi świadczą o zupełnej ignorancji, o braku podstawowej wiedzy na temat poczynań Chin w Europie. W zeszłym roku (piałem o tym) zarówno prezydent jak i premier Chin odwiedzili wiele krajów Europy Zachodniej, gdzie podpisano wielomiliardowe kontrakty dotyczące chińskich inwestycji w infrastrukturę, telekomunikację, energię. Twierdzenie, że czkawka z polską autostradą może jakoś wpłynąć na tamte kontrakty to albo naiwność, albo zwykła głupota.

Coraz bardziej skłonny jestem mniemać, że mamy do czynienia z głupotą, niestety. Głupotą podobną do tej, która powoduje, że dorośli ludzie wierzą, że w Chinach można kupić doskonałą awionetkę za 15 tysięcy dolarów. No bo przecież wiadomo, że co chińskie to najtańsze.


Leszek Ślazyk

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

28 thoughts on “Dlaczego projekt A2 wypalić nie mógł”

  1. Strasznie koloryzujesz, zupełnie nie znasz realiów budowy.
    Pracowałeś kiedyś przy budowaniu autostrad, widziałeś jak wygląda praca firmy z Chin?
    W innych krajach budowali w tej samej cenie i nie mieli problemów – u nas mieli odpowiedz sobie na to pytanie sam.

  2. @Janek: Przecież o samej budowie właściwie nie piszę, więc jak mogę strasznie to koloryzować? Akurat budowanie dróg przez Chińczyków w Chinach  miałem okazję oglądać i podziwiać mieszkając tam i bardzo często podróżując głównie transportem samochodowym od 1994 roku. Ja nie podważam kompetencji firmy chińskiej jako wykonawcy. Ja mówię o kosztach. Chińczycy dobrze wiedzą jakie są koszty REALNE budowania autostrad i w Chinach i w wielu miejscach na świecie, nie ma więc takiej możliwości, że komuś się coś tam pomyliło. To była taktyczna zagrywka, której u nas nie zrozumiano. W efekcie Chińczycy sobie poszli, nie specjalnie oglądając się na ewentualne konsekwencje. Ciekaw jestem czy strona polska w ogóle będzie mogła wyciągnąć jakieś pieniądze za zerwanie kontraktu od Chińczyków. Coś mi podpowiada, że nie….

  3. Z tego co się orientuje to co sobie ktoś myśli nie ma znaczenia. Ważne co zostało obiecane w umowach i jakimi paragrafami jest  obwarowane. Jeśli ktoś mi obiecał porsche za 1000 zł. To o ile w umowie jest opisane, że Porshe ma być oryginalne, z danego rocznika, bez wypadku itd itp. to może sobie je dla mnie wyciągnąć nawet z pod ziemi. W biznesie nie ma miejsca na "myślałem, że coś ma być tak" inaczej nie dało by się go racjonalnie prowadzić. Głupota przy podpisywaniu takiej umowy jest w momencie jeśli Covac może zrobić Polskę w bambuko w kary nie będą rekompensowały strat z tego wynikających z odpowiednią nawiązką za opóźnienia.

  4. No pięknie, bo to w końcu my podpisywaliśmy kontrakt wg prawa i zwyczajów Chińskich, nie zaś Chińczycy podpisywali kontrakt na zasadach i prawie polskim!

    Nobla mu, nobla!

  5. dokładnie, strasznie beznadziejny artykuł! co ma do rzeczy ze chinczycy myślą po swojemu, budują u nas i niech się przestawią. jest cena, zadeklarowali się więc jeśli nie umieją wybudować za tą cenę to niech bank ich finansujący wypłaca z gwarancji dobrego wykonania kontraktu określoną kwotę i koniec. ponoszą stratę i tyle. co mnie obchodzi jakaś bajka o samolotach produkowanych u azjatów. jestesmy u nas i niech grają według naszych reguł. masakra jak mozna takie bzdury napisać!

  6. Bardzo ładne wytłumaczenie, ale naiwne. Jak sam zauważyłeś, Chińczycy podpisują wielomiliardowe kontrakty z krajami zachodu, wielu ich managerów kształci się w Europie i Stanach i znają wagę umowy w naszej kulturze. Takie niezrozumienie byłoby prawdopodobne w transakcji z wiejskim rybakiem, nie największą chińską firmą budowlaną.  

  7. Panie Leszku.
    Może i takie są realia w jakich poruszają się Chiny. Problem w tym, że kontrakt to kontrakt, nie można zmienić jego warunków w trakcie bez zgody obydwu stron. Jasne jest że strona chińska nie dotrzymała warunków umowy i będzie musiała ponieść konsekwencje przewidziane w kontrakcie. Jedyną stratą jaką poniesiemy my jest czas. I nie wiadomo czy kary umowne pokryją tę stratę.
    Budowę przejmie inne konsorcjum i tyle. Sprawa potrwa 3-4 miesiące dłużej.

  8. Porażka COVEC na budowie polskiej autostrady będzie miała wpływ na wizerunek Chińskich firm budowlanych. Sprawę napewno nagłośnią SKANSKIE i Strabagi tego świata. Jeśli strategia Chińczyków polegała na wsatwieniu stopy między drzwi a framugę to się chyba przeliczyli. Nie zdziwię się jeśli pokornie wrócą na plac budowy. Rząd gra o dwie stawki. Jedna to wybudownie odcinka Stryków – Konotopa na czas a druga to zdyscyplinowanie firm budowlanych. Rząd nie może popuścić. Otwarcie cen ustalonych w przetargach może mieć znacznie gorsze dalekosiężne skutki niż brak przejezdności na odcinku Stryków – Konotopa w czasie Euro 2012. Przetargi muszą być na serio.

  9. Z całym szacunkiem dla autora, ale mam trochę inne zdanie. Chińczyk nie jest dziecko i wie co robi. To są biznesmeni i inżynierowie, a nie handlarze z targu pod Pekinem. W Polsce obowiązuje Prawo Zamówień Publicznych, którym Generalna ma obowiązek się posługiwać. Jak konsorcjum Chińskie wygrało z taką ofertą, to niech za tyle robią. Wiedzieli jakie są realia u nas, a jak nie wiedzieli, to się dowiedzieli bo podpisanie takiego kontraktu wiąże się z wieloma spotkaniami, pytaniami i dyskusjami. Bardziej zwróciłbym uwagę na problem Prawa Zamówień, które pozwala na wybieranie wykonawców oferujących rażąco niskie ceny niż na problemy związane z różnicami kulturowymi. Jeśli bierze się zlecenie na danym rynku, to proces zawarcia umowy przebiega wg zasad i kultury danego kraju. Jak któreś z naszych konsorcjów będzie ubiegać się o zlecenie w, powiedzmy, Japonii to najpierw odbędą serię nic nie wnoszących kurtuazyjnych spotkań, gdzie będą się kłaniać, aż się nabawią kifozy, a dopiero potem podpiszą umowę. Jak dalece mało prawdopodobna to wizja, ale chodzi o sens;) Pozdrawiam

  10. Bzdurny artykuł. Autor próbuje swoje doświadczenia drobnego handlarza porównać do kontraktu światowego giganta. Kontrakt to kontrakt, po podpisaniu się robi, a nie negocjuje. A cena wcale nie jest jakaś super niska, ta sama autostrada A2 w okolicach Mińska Mazowieckiego kosztuje u polskich wykonawców podobnie.

  11. Dlaczego uważasz, że cena była kosmicznie zaniżona ?
    W tej chwili są realizowane dwa odcinki autostrad : A2 – 20km jako obwodnica Mińska Mazowieckiego, A1 – 38 km Stryków – Tuszyn.
    Stopień skomplikowania zbliżony, ceny też.

  12. Ale to nie Polska namawiała chińczyków do obniżenia ceny. Polska tylko ogłosiła przetarg i podpisała umowę z firmą oferującą najlepszą cenę – Chińczycy sami chcieli wybudować A2 za takie pieniądze. Podali zaniżoną cenę – i teraz za to płacą.

  13. @Gość: we wczorajszym „czarno na białym”, w którym też brałem udział wice-szef gddkia sam przyznał, że cena podana przez chińskie konsorcjum była o 30-40% niższa niż ceny konkurencji, ale uznano, że skoro firma deklarowała posiadanie znacznych rezerw finansowych, to poradzi sobie nawet w przypadku turbulencji z kosztami. inaczej, że po prostu dołoży do interesu. nie dołożyła póki co.

  14. @Wojtek.K: takie rozwiązanie byłoby najlepsze: wyrzucić chińczyków, niech budowę dokończy inna firma, chińczyków latami dręczyć o odpowiednie odszkodowania określone kontraktem. obawiam się jednak, że może wygrać panika. to byłoby głupie rozwiązanie (renegocjacje z chińczykami). inne firmy też mogą uciec się do szantażu jeśli covecowi taka sztuka udałaby się.

  15. Eeeee, tak już uprościłeś i do banału sprowadziłeś temat, że śmieszny się trochę zrobił. Tak jak by polacy byli całkowitymi ciemniakami i z 5-minutuwych poszukiwań na googlu o awionetkach i Covecu dali im kontrakt. Dzizas :/
    Tak samo jakby Chińczycy byli z innej planety, pierwszy raz przyszli do Polski i UE,  i nie znali standardów na tych terenach przy takich przetargach. Naprawde myslisz że Chińczycy myśleli od razu o aneksowaniu kontraktów? I naprawdę by nie wpadli na pomysł, że to jest niemożliwe bo zaraz wszystkie inne firmy, które budują autostrady zrobiłyby to samo?
    I wymień mi prosze te wielomiliardowe inwestycje Chińczyków w Europie zachodniej?
    Bardziej przekonuje mnie to, że Chinole chcieli wejśc na rynek europejski bardzo tanimi cenami. A że przez rok niektóre ceny produktów wzrosły o 100 proc + mega kłody stawiane przez podwykonawców , wykonawców, kooperantów (trzeba chińczyków postawić do parteru i pokazać że z takimi cenami się nie wchodzi na rynek), + polskie prawo przetargowe + inne czynniki, sprawiły że chińczyki położyli łapy na autostradach.

  16. @Hubert: w przypadku chin ludowych nie ma wielkich różnic pomiędzy wiejskim rybakiem a największą chińską firmą budowlaną. szefem takiej firmy bardzo często jest właśnie ów wiejski rybak. widziałem, doznałem, nie żartuję. u nas w polsce pokutuje zafałszowany obraz chińczyków. to nie są japończycy, to nie są koreańczycy, obywatele tajwanu, hong kongu, czy singapuru. to są chińczycy ludowi. kiedyś opiszę dokładniej co to oznacza.

  17. @Lolek: a jak się nie przestawią? będziemy ciągle wpadać w pułapkę super oferty cenowej? może czasem warto posłużyć się rozsądkiem, rozumem, zamiast upierać się przy tym, że wszyscy wszędzie stosują te same normy co my. o tym właśnie jest mój wpis beznadziejny.

  18. @Kondzio: to wyciągnijmy takie porsche od chińczyków. wiele osób, dużych firm zgłasza się do mnie z tego typu problemami. kontrakty podpisane, warunki ściśle określone i…. kupa! a w odpowiedzi (oficjalnej) z chin na zażalenia reklamacyjne zazwyczaj występuje zdanie: „we are sorry that you are not satisfied, but your price was so low, so…”. i nie ma tu co się powoływać na logikę, zachodnie, nasze zwyczaje,l rozum, czy co tam. ludzie w chinach tak czynią i koniec kropka. a my się mamy prawo na nich wkurzać. tylko co to da? ja postuluję za zrozumieniem tego z kim się wchodzi we współpracę, bo jak widać ignorowanie tego aspektu przynosi wyłącznie straty. dla nas, nie dla chińczyków.

  19. w kazdym razie wydarzenie to dziala mocno negatywnie na biznesowe stosunki polsko chinskie i pozostanie po tym smrod na dlugo… niestety…

  20. jesli oczywiscie sprawa tak sie zakonczy, bowiem decydentom z chin zalezy na budowaniu wizerunku i gotowi sa za to duzo zaplacic, negocjacje jeszcze sie nie zakonczyly ;)

  21. Co innego chińskie inwestycje w Europie a co innego kontrakty an wykonawstwo. Jestem przekonany, że TA firma nie dostanie 3 lata żadnego kontraktu tyle, że to konsorcjum firm stworzone NA TĘ budowę, wiec w zasadzie stwierdzenie to jest "martwe".
    Jeżeli chodzi o kasę to <b>NA PEWNO stracą zabezpieczenie 80mln zł i nie dostaną ostatniej transzy za wykonane roboty 50 mln zł (to nie takie pewne).</b> Ale na tym się skończy. Dziś wiadomo, że inny wykonawca będzie NA PEWNO droższy o minimum 300mln. A o karze 740mln zł to raczej możemy sobie pomarzyć!

  22. Witam!
    Artykuł bardzo dobry, dokładnie opisujący zaistniały mechanizm, pewnie zaistniały jeszcze inne dodatkowe niuanse:
    – Chińczycy nie zostali dobrze zapoznani ze specyfiką rynku budowlanego w Polsce ( procedury, standardy, ceny podwykonawców, silna konkurencja obok ),
    – na polskim rynku budowlanym w obliczu silnej konkurencji ( zwłaszcza duże holdingi międzynarodowe ) mogły pojawić się dodatkowe czynniki utrudniające Chińczykom realizację projektu,
    – inne nieporozumienia wynikające z różnic w kulturze biznesu Europy i Azji.
    Pozdrawiam, Sławomir

  23. Panowie DYSKUTUJĄCY! Miałem w 1962 roku za głębokiej komuny okazję być w Chinach i już wtedy widziałem i czułem , że Chińczycy traktują nas no! mniej więcej tak jak my murzynów- jak „dziecinn niedorozwoje”, sorry , ale czytając niektóre komentarze zmuszony jestem przyznać im rację.Oni bariery życia i triki jak je pokonać trenowali przez ponad 5 TYSIECY lat, są mistrzami. Autor wiele lat spędził na różnego rodzaju spotkaniach z Chińczykami, i na pewno wiele wie i umie patrzeć, chociaż sam na pewno przyzna że jest ułameczek tego co oni potrafią. Pozdrawiam dobry artykuł, tylko niestety ma zrozumienie jakie ma i to jest Polska. AŚ

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Close
Close