Chiny subiektywnieGospodarka

Chiny: co było, co będzie….

Zbliża się koniec roku 2015, czas zatem przygotować się do podsumowań, a także zastanowienia się nad tym co nam gotuje niedaleka przyszłość, czyli co może przynieść nowy rok 2016. Ponieważ niezmiennie koncentruję się na sprawach dotyczących Chin, nimi właśnie zajmować się tu będę. Również dlatego, że – szczególnie w ostatnich tygodniach – to co dzieje się w Chinach wydaje się o wiele bardziej racjonalne i godne uwagi, niż to co ma miejsce na naszym, coraz bardziej prowincjonalnym podwórku.

Tak jak przewidywałem to 12 miesięcy temu mijający rok 2015 był w chińskim kontekście pełen niespodzianek i nie pozwalał się nudzić. (Nota bene: moje przewidywania wyborce dotyczące Polski w tym samym tekście okazały się absolutnie chybione: cenimy sobie jednak wyżej szajbę ponad gnuśną nudę. Tym się różnimy od Chińczyków z pewnością.) Szczególnie na brak nudy mogli narzekać obserwatorzy chińskiej ekonomii. Najistotniejszą zmianą dotyczącą tejże, zmianą która dokonała się w mijającym roku, stała się – poniekąd ograniczona, ale jednak – nieprzewidywalność. Od dekad plany zakładane na początku każdego roku przez gospodarczych decydentów ChRL były realizowane, lub przekraczane. W tym roku plany redukowano co kwartał. To były wprawdzie niewielkie korekty, bo oficjalnie w styczniu premier Li Keqiang mówił o wzroście 7,4% PKB, by po 3 kwartałach określić go na poziomie 7,0%, ale w dotychczasowej polityce informacyjnej ChRL na temat ich gospodarki, a szczególnie fetyszu, którym jest dla Chin wzrost własnego PKB, to niemal rewolucyjny przełom. Nazwany przez premiera Li elementem „nowej normalności”. Dziś zapowiada się, że PKB Chin w kolejnym roku wzrośnie o 6,8%. Czyli pewnie osiągnie (znów oficjalnie) poziom od 6,0 do 6,5%. A nieoficjalnie? To kolejna zmiana dotycząca pośrednio chińskiej ekonomii. W mijającym roku 2015, nagle światowe media odkryły ze zdziwieniem, że dane podawane przez Pekin, a dotyczące na przykład gospodarki, niekoniecznie są prawdziwe. To zdziwienie w zasadzie tylko potwierdza jak mało i jak powierzchownie zajmujemy się tu na Zachodzie Chinami. „You know nothing, Jon Snow” – mawiała w podobnych okolicznościach Yngritte.

The Economist domniema, że rzeczywisty poziom wzrostu PKB w roku 2015 oscyluje około 5%. Podkreśla też, że nie oznacza to jakiegoś głębokiego kryzysu, ale skutku osiąganej przez Państwo Środka skali. Dzisiejsze chińskie 5% bowiem to i tak większa wartość, większy zastrzyk dla światowej gospodarki niż 14% wzrost ChRL w 2007 roku.

Przy okazji świętowania kolejnej rocznicy proklamowania Chińskiej Republiki Ludowej (a stało się to 1 października 1949 roku), najważniejsze osoby w Chinach wyraźnie wskazały jak będzie się w najbliższej perspektywie rozwijać Państwo Środka. Ostatnie ćwierć wieku oszałamiającego rozwoju państwa wygenerowało ogromna ilość skutków ubocznych, a których najbardziej widocznym dla oka opinii publicznej w kraju i za granicą jest dewastacja środowiska naturalnego. Na ratowaniu środowiska naturalnego i odbudowywaniu tego co zniszczono, czyli na oczyszczaniu powietrza, rzek, gleb, etc. zarobić można. I to nieźle. Tym się więc będą zajmować Chińczycy. W dłuższej perspektywie Chiny odejdą od tych rodzajów produkcji, które przynosząc dzisiaj już niewiele zysków przede wszystkim szkodzą. Proces urbanizacji będzie przyspieszał. Dlatego też władze w Pekinie chcą odejść od archaicznego (i w swym charakterze totalitarnego) systemu hukou, przypisania ludzi do ziemi, chcą dać swoim obywatelom możliwość swobodnego migrowania po kraju (głównie do dużych miast) wraz z wszystkimi prawami: do opieki zdrowotnej, do edukacji, do opieki socjalnej. Bo – entuzjaści chińskiego sukcesu tego nie wiedzą – dzisiaj takich swobód, wydawałoby się podstawowych dla Europejczyków, czy mieszkańców Ameryki Północnej, Chińczycy po prostu nie posiadają. Powiększające się ośrodki miejskie (oprócz Chongqing powstaną w Chinach i inne megapolis, jak na przykład połączenie Szanghaju i Suzhou, czyli na dzień dzisiejszy około 35-40 milionów obywateli) będą się koncentrować na zaspakajaniu potrzeb konsumpcyjnych swoich mieszkańców, produkcji i usługach, dla których wspólnym mianownikiem – co również w tym roku określono oficjalnie – będą innowacje i nowe technologie. Czyli działania, które nie będą wpływały negatywnie na środowisko.

W przypadku Polski tego typu deklaracje zazwyczaj służyły i służą jako dowód, że rządzący są świadomi i się pochylają. W praktyce nie dzieje się nic. Jeśli bowiem ktokolwiek nad Wisłą zajmuje się innowacyjnością i nowymi technologiami, to tak zwana prywatne inicjatywa w postaci na przykład wielkiej fali polskich start-upów. Oficjalne czynniki, nie mające ani konkretnego planu, ani zrozumienia dla nowych zjawisk, co najwyżej fundują kolejne parki naukowo-technologiczne, czyli zaplecze biurowe. W Chinach władze problem nie tylko rozpoznały, ale – jeśli nawet go nie rozumieją – uruchomiły odpowiednie mechanizmy, dzięki którym słowa zamieniane są i będą w czyn.

Życzę polskiej inicjatywie prywatnej, wszystkim start-upom i firmom dojrzałym zajmującym się ogólnie pojętą problematyką ekologiczną, ochroną środowiska, nowymi technologiami i rozwiązaniami innowacyjnymi, aby w roku 2016 stały się przedmiotem zainteresowania chińskich inwestorów. Chiny głodne są nowych rozwiązań i mają pieniądze. My mamy – jak to mówią – łeb nie od parady, ale z funduszami zazwyczaj jest krucho. Warto z pewnością połączyć takie potencjały, warto skorzystać z takiej okazji.

Chiny pójdą wyznaczoną przez swych przywódców drogą bez względu na to, czy nam się to podoba, czy nie, czy będziemy partycypować w tych zmianach, czy nie. Chińczycy od lat wierzą, że decyzje trzeba budować na wiedzy o świecie, o swoich przewagach i słabościach, że działanie trzeba dopasowywać do zmieniającej się rzeczywistości. Życzę miłościwie nam panującym takiego samego poziomu racjonalizmu w działaniu.

A Szanownemu Państwu życzę spokoju i zdrowia w czasie zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia. Niech świat wokół sobie wariuje, my zaś miejmy ten czas wyłącznie dla siebie, swoich bliskich i tych wszystkich, którzy są dla nas najważniejsi.

Leszek Ślazyk

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Close
Close