Chiny subiektywnieGospodarka

Chiny, albo czego nam trzeba

 

 

Najbardziej istotną różnicą pomiędzy polityką chińską, a polską jest perspektywa. Chiny prowadzą politykę perspektywiczną, długofalową, budują strategie, których cele osiągane są poprzez taktyki dopasowywane do wewnętrznych i zewnętrznych okoliczności. Polityka polska przypomina brykanie warchlaków w chlewiku. Z wszystkimi tego brykania efektami.

Jeśli spojrzymy, nawet pobieżnie, na ostatnie ćwierćwiecze w Polsce, z pewnością dostrzeżemy cechę wspólną tej nieodległej historii i dnia dzisiejszego. Tą cechą jest nieustanna zmiana. Od 1989 roku polscy politycy zajmują się nieustanym zmienianiem dobrego na jeszcze lepsze. A nie od dziś wiadomo, że to lepsze jest największym wrogiem dobrego. Nie maja tu znaczenia barwy klubowe, oficjalnie deklarowane przekonania, pobudki ideologiczne. Czy to liberałowie, czy przemalowani komuniści, czy wyznawcy Polski narodowej, katolickiej, czy reprezentanci wsi, jak tylko dorwą się w Polsce do władzy, to zaczynają poprawianie. Przy czym wydaje się, że z największą pasją rzucają się, by poprawiać to, co poprzednikom (czasem przez przypadek) naprawdę wyszło. I tak co kilka lat wywraca się do góry nogami system podatkowy, struktury armii, szkolnictwo, system finansowania opieki zdrowotnej, i każdą inną, dowolną dziedzinę funkcjonowania państwa. W tych okolicznościach przyrody trudno nawet wymagać, aby nami łaskawie rządzący podejmowali próby tworzenia trwałych, konsekwentnie realizowanych strategii na scenie międzynarodowej. Nie ma na to szans w relacjach z najbliższymi sąsiadami, zatem o tak odległych bytach jak Chiny Ludowe nie ma co nawet mówić.

Czasem jednak trzeba. Okazuje się bowiem cyklicznie, że świat nie kręci się wokół Polski. Ostatnimi czasy wychodzi na to, że Chinami jakoś się trzeba zająć, bo nie dość, że zupełnie nieoczekiwanie wyrosły na pierwszoligowego globalnego gracza, to jeszcze mają kasę, a co więcej wolę, aby tą kasę tu i ówdzie zainwestować. Oczywiście z braku przemyślanej koncepcji budowania relacji z Chinami P.T. nasi przywódcy wymyślają cuda-wianki, które w ich własnym mniemaniu wprowadzą Chińczyków w stan euforyczny. Moim ulubionym tematem ostatnich tygodni jest rzecz jasna koncept Wielkiego Lotniska Gdzieś W Środku Polski. Mamy już nawet urząd, który się problemem zajmuje. Nie ma oczywiście żadnego znaczenia, czy Chińczycy są takim projektem zainteresowani, czy przypadkiem nie weszli już w realizację analogicznych pomysłów w Czechach, lub Niemczech, istotne jest, że nam się Wielkie Lotniska na pewno przyda, to i Chińczykom się przyda, no to Chińczycy na pewno wyłożą te 80 miliardów złotych (tyle rzecz ma kosztować wraz z całą infrastrukturą, której Gdzieś W Środku Polski nie ma), bo co to dla nich.

A teraz odejdę od „niemerytorycznego TVN-owskiego biadolenia” jak raczył to określić pewien anonim i w krótkich żołnierskich słowach opowiem czym w relacjach z Chinami zająłbym się ja, gdybym miał taką moc sprawczą.

Po pierwsze dokonałbym analizy paru czynników: istotnych potrzeb Polski, perspektyw rozwoju kraju, ale też trendów dotyczących ewolucji gospodarek rozwiniętych. Nawet bez dogłębnej analizy wiadomo, ze jednym z polskich problemów strukturalnych jest w Polsce energetyka. I mniej chodzi tu o kolejne elektrownie, ale przede wszystkim o infrastrukturę przesyłu energii. Poczytajcie drodzy „anonimowie” troszkę na ten temat. Są polskie portale zajmujące się energetyką. Są fachowcy niekoniecznie powiązani z jakąkolwiek opcją polityczną, czy wyznaniową. Wszyscy na polskiej energetyce się znający alarmują, że nasze niedoinwestowane od ponad 40 lat sieci przesyłowe w bardzo krótkim czasie będą źródłem poważnych problemów w skali całego państwa. Infrastruktura energetyczna wymaga ogromnych nakładów i należałoby się nią zająć już zaraz, teraz. A teraz popatrzmy na strukturę chińskich inwestycji w skali świata. Co jest na pierwszym miejscu? Energetyka! Czyli występują jakieś zbieżności.

A teraz popatrzmy na to co się dzieje w gospodarce. Ludzie poważni i poważne instytucje nieustannie mówią i piszą, że problemem polskiej gospodarki już dzisiaj staje się demografia. I, że za 20 lat to już w ogóle będzie dramat. Ludzie i instytucje poważne myślą jednak kategoriami XX wiecznymi. W ogóle nie przyjmują do wiadomości tempa i skali zmian, których jesteśmy świadkami. Istnieje bowiem duże prawdopodobieństwo, że za 20 lat o kondycji gospodarki danego państwa nie będzie stanowiła ilość ludzi mogących podjąć daną pracę, ale stopień „umaszynowienia” usług i produkcji danych gospodarek. Celowo „umaszynowienie” wsadzam w cudzysłów, bowiem mam na myśli nie tylko maszyny fizyczne, ale również te zupełnie ignorowane dzisiaj, czyli cyfrowe. Te, które zagrożą na przykład radcom prawnym, telemarketerom, czy urzędnikom firm ubezpieczeniowych.

A czego potrzebują wszystkie maszyny, i te mechaniczne, i te cyfrowe? Energii! A kto będzie bardziej konkurencyjny w konfrontacji gospodarek o podobnym stopniu „umaszynowienia”? Ten, kto będzie potrafił wytworzyć energię taniej, i kto będzie działał w warunkach bardziej energooszczędnych. Kto zużyje mniej energii do danej produkcji, będzie mógł zaproponować niższą cenę końcową. Jasne?

Zatem gdybym miał jakikolwiek wpływ na to jak są budowane i ukierunkowywane relacje Polski z Chinami uczyniłbym priorytetem na tym polu polską energetykę, a nie jakieś Wielkie Lotnisko Gdzieś W Środku Polski.

Leszek Ślazyk

P.S. Zupełnie na marginesie. Zwolennicy obecnie rządzących nieustannie powtarzają, że to środowisko mające na uwadze przede wszystkim dobro Polski. Zwrócę zatem uwagę na energetykę właśnie. W obliczu nowych zagrożeń, zupełnie wcześniej nieznanych w charakterze działań ofensywnych – vide „zielone ludziki” na Krymie – jednym z elementów bezpieczeństwa państwa wydaje się między innymi energetyka rozproszona. Jeśli w państwie mamy kilka ledwie elektrowni, ich zniszczenie właściwie od ręki unieszkodliwia takie państwo w obliczu agresji. Nie ma prądu, nie ma ani komunikacji, ani produkcji. Jeśli zaś mamy całe mnóstwo rozproszonych, niezależnych, autonomicznych źródeł energii, takich jak małe elektrownie wodne, solarne, wiatrowe, biogazowe, etc., ich pełne, skuteczne zniszczenie w krótkim czasie jest niemożliwe, nawet dla „zielonych ludzików”. Tymczasem obecne władze fizycznie zamordowały rozwój energetyki wiatrowej w Polsce. To bardzo ciekawa wersja dbałości o bezpieczeństwo Polski.

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Close
Close