Chiny subiektywnie

Chiny: Gu Kailai skazana na karę śmierci w zawieszeniu

Zgodnie z wcześniejszymi informacjami przekazanymi przez sąd w Hefei dzisiaj o godzinie 9:30 rano czasu pekińskiego ogłoszono wyrok w głośnej sprawie morderstwa dokonanego na osobie Neil Heywood'a przez żonę zdymisjowanego szefa KPCh z Chongqing Bo Xilai'a. Gu Kailai została skazana na karę śmierci w zawieszeniu na dwa lata.

Przed ogłoszeniem wyroku sędzia Sądu Powiatowego w Hebei, Hu Quanming przedstawił szczegóły sprawy ustalone podczas kontrowersyjnego, kilkugodzinnego procesu Gu.

W drugiej połowie zeszłego roku doszło do konfliktu o charakterze finansowym pomiędzy Gu Kailai a Neil'em Heywood'em. Oboje od wielu lat prowadzili wspólne interesy. W trakcie długotrwałego sporu Heywood miał zacząć zastraszać Gu grożąc, że w przypadku braku zgody Gu na rozwiązania sugerowane przez Brytyjczyka zostanie zagrożone zdrowie i życie jej syna Bo. W obawie o swoje jedyne dziecko Gu postanowiła sięgnąć po środki drastyczne.

Gu poprosiła o pomoc Zhang Xiaojuna, pracownika głównego biura Kmitetu Municypalnego KPCh w Chongqing, zufanego małżonków Gu Kailai i Bo Xilai. Mężczyzna ten otrzymał zadanie zaproszenia do Chongqing Heywood'a przebywającego już wówczas w Chinach.

13 listopada 2012 roku Heywood zameldował się w Lucky Holiday Hotel w Chongqing, lokalnym ośrodku wypoczynkowo-rekreacyjnym. Otrzymał tam pokój numer 1605 w budynku numer 16, do którego wprowadził się niezwłocznie po przybyciu.

Wieczorem tego dnia Gu i Zhang odwiedzili Heywood'a. Gu przyniosła ze sobą silnie toksyczną substancję zawierającą cyjanek, którą pozyskała znacznie wcześniej. Po kolacji w hotelowej restauracji cała trójka poszła do pokoju Heywood'a. Gu i Heywood weszli do pokoju, Zhang pozostał na zewnątrz. W pokoju Gu i Heywood pili dużą ilość alkoholu popijanego herbatą. W pewnym momencie Brytyjczyk poczuł się źle. Zaczął wymiotować, upadł na podłogę w łazience. Gu wezwała Zhanga, który pomógło Heywood'owi położyć się na łóżku. Brytyjczyk poprosił o wodę do picia. Gu wlała mu do ust wodę z wcześniej rozpuszczoną trucizną. Brytyjczyk zmarł natychmiast.

Badania laboratoryjne przeprowadzone przez Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego wykazały dużą ilość śmiertelnej substancji we krwi ofiary.

Skazując Gu na karę śmierci w zawieszeniu sąd podkreślił, że kobieta działała pod presją i nie była w stanie w pełni ocenić swoich czynów. Zhang został skazany na 9 lat więzienia za współudział w przygotowaniu zbrodni.

Wyrok kary śmierci w zawieszeniu oznacza w praktyce dożywocie. Jeśli w ciągu najbliższych dwóch lat na światło dzienne nie wypłyną jakieś nowe okoliczności, nowe przestępstwa popełnione przez Gu, przestępstwa podlegające w Chinach najwyższemu wymiarowi kary, to pozostanie ona w więzieniu do końca życia. Lub do jakiejś wielkiej amnestii.

Proces Gu wywołał oczywiście lawinę plotek w Chinach. Sprawą najistotniejszą jest oczywiście los dwóch pozostałych niesławnych bohaterów największego w ostatnim dwudziestoleciu skandalu politycznego w Chinach. Gu Kailai stanęła przed sądem i została dzisiaj skazana w efekcie działania byłego szefa policji z Chongqing i najbliższego współpracownika Bo Xilai'a, czyli Wang Lijun'a. Nieoficjalnie twierdzi się, że proces Wang'a rozpoczął się już jakiś czas temu, a utrzymywany jest  ścisłej tajemnicy przez wzgląd na drażliwość spraw poruszanych i analizowanych podczas rozprawy. Wang jest w posiadaniu wszystkich szczegółów działania małżonków Gu i Bo. To on zabezpieczył próbki krwi Heywood'a, którego ciało zostało pospiesznie skremowane po zabraniu go z hotelu. On też odmówił Bo pomocy w zatarciu śladów przestępstwa i w obawie o własne życie zdecydował się na nagłośnienie sprawy przez wizytę w konsulacie amerykańskim w Chengdu i złożenie tam wniosku o azyl polityczny. Jasnym jest, że Wang, pomimo bardzo silnej pozycji w partii i przychylności w Pekinie bał się zwrócić do stolicy o ochronę. Musiał z jakiegoś powodu wywołać międzynarodowy skandal, żeby zapewnić sobie nietykalność. Może to oznaczać wyłącznie jedno: Bo Xilai ma bardzo wpływowych protektorów w Pekinie. Kim są ci ludzie? Tego świat dowiedzieć się nie powinien.

Chińczycy zastanawiają się oczywiście jaki będzie los Bo Xilai'a. Człowiek, który znany był w Chinach ze swojej nieprzejednanej postawy wobec struktur mafijnych działających na terenie Chongqing, które udało mu się pokonać. Przynajmniej oficjalnie. Oficjalne media chińskie całkiem niedawno sugerowały przecież, że to nikt inny a właśnie Bo, pod przykrywką resentymentów czasów i porządków z okresu panowania Mao Zedonga, miał mieć czynny udział w praniu mafijnych pieniędzy poprzez kasyna i centra rozrywki w Makao. Biorąc pod uwagę charakter relacji pomiędzy polityką i biznesem w Chinach można zakładać, że szef partii z Chongqing był pośrednio lub bezpośrednio uwikłany w ogromną ilość mniej lub bardziej legalnych interesów.

Chińskich internautów z kolei nurtuje podejrzenie, że przed sądem w Hefei wcale nie stanęła Gu Kailai, a osoba do niej podobna. Od aresztowania Gu minęło 5 miesięcy, tymczasem zmiana jej wyglądu jest trudna do zrozumienia. Oficjalnie nie podano przyczyn (zdrowotnych, czy innych), dla których osoba niezwykle szczupła nagle tak bardzo przybrała na wadze.

gu kailai slim, chiny, leszek slazyk

Gu Kailai sfotografowana pod koniec zeszłego roku

gu kailai fat,chiny, leszek slazyk

Gu Kailai w dniu swego procesu

W Polsce koncept uczestniczenia w procesie podstawionej osoby wydaje się być co najmniej objawem zbiorowej paranoi. Jednak w Chinach podstawianie "sobowtórów" to proceder z tradycjami. Znane są przypadki kiedy to w zamian za grube ryby świata przestępczego w procesach brali udział ludzie podstawieni. W zamian za dożywotnią opiekę nad swoimi rodzinami ludzie ci brali na siebie wszystkie winy swoich "dobroczyńców" i przyjmowali wyroki sądów, łącznie z karą śmierci. W przypadku tak potężnej rodziny jak familia Gu i Bo pieniądze nie są żadnym problemem. Internauci dodali dwa do dwóch i wyciągnęli oczywiste dla siebie wnioski.

Absolutną niewiadomą jest najważniejszy bohater skandalu, czyli Bo Xilai. Mówi się, że jego proces ruszy dopiero po XVIII Zjeździe Ogólnochińskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych. Na tym zjeździe Bo miał zostać wybrany nowym członkiem najwyższego kręgu władzy ChRL, czyli dziewięcioosobowego Stałego Komitetu Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Chin. Ciało to jesienią tego roku ma być ponoć zredukowane do 7 osób. Bo Xilai widziany był wśród członków tego ciała decyzyjnego jako gwiazda chińskich konserwatystów niechętnych tak jawnemu promowaniu spraw gospodarczych ze szkodą dla ideologii, która od początku lat 90-tych XX wieku stała się właściwie tylko pozorem. Polityczna gwiazda Bo definitywnie zgasła (czy może została zgaszona przez liberałów). Ale czy sam Bo zostanie poddany karze? Tutaj wątpliwości jest wiele. Gdyby najważniejszym członkom KPCh zależało na tym, proces byłego sekretarza z Chongqing odbyłby się szybko i sprawnie. Ponieważ w jego sprawie nie chodzi o morderstwo obcokrajowca, proces może być przeprowadzony w zamkniętym kręgu członków partii. Wyrok wydany przez sędziów zależnych od władz centralnych byłby (i będzie) zgodny z wolą przywódców partii i państwa. Dzisiaj prawdopodobnie nie do końca wiadomo co z tą sprawą zrobić. A być może szefowie KPCh postanowili skorzystać z ulubionej taktyki Mao Zedonga, który pozostawiał sprawy niedopowiedzianymi, aby sprawdzić reakcję otoczenia. Mao baczniej przyglądał się temu co nie zostało zrobione, niż temu czego dokonano. I tak właśnie może być wykorzystany Bo Xilai trzymany w areszcie domowym gdzieś w Pekinie, lub najbliższej okolicy chińskiej stolicy. Jego nierozwiązana sprawa może prowokować zwolenników do określonych działań i wystąpień, może pozwolić dokładnie określić "kto z nami, a kto przeciwko nam". Ekipa nowych przywódców, którzy zostaną wyłonieni na XVIII Zjeździe musi wiedzieć komu będzie można zaufać w przyszłości, w ciągu 10 letniej, trudnej, pełnej nowych wyzwań kadencji, która rozpocznie się jeszcze w tym roku.

Leszek Ślazyk

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

3 thoughts on “Chiny: Gu Kailai skazana na karę śmierci w zawieszeniu”

  1. …, bo żadna kara śmierci nie jest ludzka…
    Ból, czy czasami człowiek nie przesadza… zabijając na krześle elektrycznym, przez uduszenie, rozstrzelanie, ukamienowanie, w komorze gazowej, przez zastrzyk, i nawet jeśli morderca – też człowiek.

  2. Dlaczego kara śmierci ?! Przecież to taka okropna, nie szanująca godności człowieka kara. Powinna zostać zakazana w wykonywaniu.
    I nigdy jej nie powinno być !!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close