Chiny subiektywnie

Chiny: Kampania przeciw dysproporcji płci wśród noworodków

PEKIN – Ponieważ populacja Chińskiej Republiki Ludowej coraz wyraźniej i coraz szybciej dominowana jest przez mężczyzn, zaniepokojone władze Chin ogłosiły rozpoczęcie wielkiej kampanii narodowej mającej na celu ukrócenie wszelkich badań określających płeć ludzkiego płodu, które nie będą miały uzasadnienia medycznego, jak również wprowadzenia zakazu aborcji dokonywanych wyłącznie ze względu na niewłaściwą płeć płodu.

W chińskiej tradycji istnieje przekonanie, że wyłącznie męski potomek może być kontynuatorem rodu i tylko w męskim potomku żyją jego przodkowie. W czasach przed Republiką Chińską (a przypomnę, że Republika Chińska to nie to samo co Chińska Republika Ludowa) w Chinach popularne było wielożeństwo, a zatem i sprawą powszechną była spora ilość potomków obojga płci. Komuniści, którzy zwolenników Republiki Chińskiej zepchnęli na Tajwan najpierw zdecydowanie potępili wielożeństwo, następnie zaś w 1978 roku wprowadzili program planowania rodziny, znany jako "polityka jednego dziecka" (计划生育政策).

Przywódcy KPCh postulowali wprowadzenie programu kontroli urodzin z oczywistego powodu. Po 29 latach rządów Mao Zedonga i jego epigonów ludność Chin, pomimo dziesiątków milionów zabitych przez głód, wojny (Korea, Nepal, Wietnam, etc.) i polityczne awantury (m.in. rewolucja kulturalna), ludność Chin uległa podwojeniu i zbliżyła się do liczby 1 miliarda ludzi. Tymczasem kraj był jednym z najbiedniejszych państw świata, z brakami, zacofaniem i trudnościami w niemal każdym aspekcie funkcjonowania państwa, szczególnie w obszarze zapewnienia ogromnej rzeszy obywateli minimalnej ilości żywności. Dalszy gwałtowny wzrost liczby ludności Chin groził krajowi po prostu katastrofalnym głodem. 

Program "jedna rodzina – jedno dziecko" dotyczy w zasadzie wyłącznie mieszkańców chińskich miast. Ma jednak zwolenników wśród aż 76% wszystkich obywateli ChRL. Program ten pozwolił Chinom zapanować nad gwałtownym przyrostem ludności, przyniósł jednak wiele nieprzewidywanych przez jego inicjatorów skutków ubocznych. Jednym z nich jest pogłębiająca się nierównowaga liczby mężczyzn i kobiet, szczególnie wśród najmłodszych.

Jak oświadczyła Li Bin, minister Biura Planowania Rodziny, kampania będzie trwała do marca 2012 roku, a będzie przeprowadzana wspólnie przez Państwową Komisję Populacji i Planowania Rodziny, Ministerstwo Zdrowia ChRL, Ministerstwo Żywności i Leków, Ministerstwo Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz inne agencje rządowe. Kampania ma na celu uświadomienie społeczeństwu chińskiemu jak ważną jest równowaga ilości przedstawicieli obojga płci dla prawidłowego jego rozwoju. Akcja ma również na celu surowe karanie osób, które pomagają określić płeć płodu i przeprowadzają aborcję w przypadku kiedy nienarodzone dziecko jest płci innej niż pożądana przez rodziców (czytaj: kiedy jest dziewczynką).

"Nielegalne badania określające płeć płodu oraz tzw selektywne aborcje są bezpośrednią przyczyną utraty równowagi w proporcji pomiędzy ilością mężczyzn i kobiet w naszym społeczeństwie, co ma swoje źródło w głęboko zakorzenionej tradycji faworyzującej chłopców" wyjaśnia Li Bin przemilczając ograniczenie polegające na możliwości posiadania wyłącznie jednego dziecka przez większość rodzin w miastach. "Jeśli obecny trend nie ulegnie zasadniczej zmianie na skutek naszej interwencji może on zagrozić przyszłości naszego kraju" dodaje pani minister.

Liu Qian, wiceminister zdrowia ostrzegł, że lekarze, którzy nie podporządkują się hasłom kampanii będą surowo karani nie tylko na drodze utraty licencji i zakazu wykonywania zawodu, ale mogą również liczyć się z oskarżeniami o przestępstwa kryminalne. Wszystkie instytucje medyczne, na terenie których odkryte zostaną nielegalne praktyki dotyczące określania płci nienarodzonych dzieci, jak również "selektywnych aborcji" nie uzasadnionych względami medycznymi będą karane finansowo, a mogą również zostać administracyjnie zlikwidowane.

W roku 2010 na 100 dziewczynek w Chinach urodziło się 118 chłopców. Taka tendencja utrzymuje się od co najmniej 25 lat. W rezultacie w zeszłym roku w Państwie Środka mieszkało o 30 milionów więcej mężczyzn w wieku poniżej 30 lat niż kobiet w tej samej grupie wiekowej. A to oznacza, że wielu mężczyzn nie będzie miało szans na znalezienie partnerki życiowej wśród kobiet ze swojej grupy wiekowej.

babies, leszek ślazyk, chiny,

Kampania "równowagi płci" została uruchomiona przez władze prawdopodobnie również dlatego, że większości obywateli Chin problem coraz mniejszej ilości dziewczynek i kobiet w społeczeństwie jest zupełnie obojętny. Lata przyzwolenia, a właściwie odgórnego zarządzenia dotyczącego planowania rodziny spowodowały, że model rodziny 2+1 przyjął się również w wielu obszarach wiejskich. Głównie z przyczyn ekonomicznych. Łatwiej przecież dwojgu rodziców zapewnić przyszłość jednemu dziecku niż ich gromadzie. Na wsi małżeństwa chcą mieć jedno dziecko i koniecznie chłopca. Nikogo więc specjalnie nie szokują zdjęcia martwych noworodków – dziewczynek porzuconych gdzieś na skraju pola ryżowego. Chińscy internauci bardziej wstrząśnięci bywają scenami topienia kociąt w kałuży niż informacjami o aborcjach dokonywanych w 6, 7 miesiącu ciąży. Nikogo wreszcie nie dotyka los dziewczynek pozostawianych po urodzeniu w szpitalach i skazywanych na życie w instytucjach opiekuńczych, które opiekuńczymi są wyłącznie z nazwy. Chęć posiadania męskiego potomka uruchomiła w Chinach Ludowych proceder handlu noworodkami. Z procederu tego żyją kobiety, które zachodzą w ciążę, a donoszą ją wyłącznie wtedy kiedy są pewne urodzenia chłopca. Za chłopca można dostać nawet 40 tysięcy yuanów (20 tysięcy złotych), a za dziewczynkę w najlepszym razie zaledwie 5 tysięcy yuanów (2500 złotych).

Zadziwiający jest ten kontrast pomiędzy czułostkowością Chińczyków Ludowych, łatwością z jaką wzruszają się piosenkami o nieszczęśliwej miłości, lub pluszowymi pieskami, a obojętnością na los niechcianych dziewczynek, nienaturalnym dla nas klasyfikowaniem ich jako gorsze, niepotrzebne. A przecież bez tych dziewczynek owi wymarzeni chłopcy nie założą rodzin i nie będą mogli sprawić swoim rodzicom radości posiadania wnuków, prawnuków. Nie przedłużą swoich rodów, a pamięć o przodkach umrze wraz z wszystkimi bezdzietnymi, starymi kawalerami. Może to zemsta starożytnych chińskich bogów, w których komuniści wierzyć nie mogą, a którzy postanowili przykładnie ukarać ludzi za ingerowanie w sprawy, w które ingerować ludziom po prostu nie wolno.

Leszek Ślazyk

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

4 thoughts on “Chiny: Kampania przeciw dysproporcji płci wśród noworodków”

  1. Panie Leszku, zobaczymy jak to z tymi regulacjami będzie. Ja tam do regulacji mam stosunek podejrzliwy – bo to nie od tego powinno się zacząć zmiany. Oficjalnie już i teraz nie można powiedzieć przyszłym rodzicom przy USG płci dziecka, co jednak jest bardzo proste do obejścia. Albo szuka się guanxi i dowiaduje, albo wręcza odpowiednią 'gratyfikację' . Lekarze przeprowadzający USG unikają też jednoznacznych odpowiedzi – informując rodziców np o tym, że potomek jest podobny do taty (co jest sygnałem, że można oczekiwać syna) albo też że podobny jest do mamy (córka). To tylko jeden z 'numerów' jaki słyszałem na obejście zaostrzeń. 

  2. Dlatego waśnie sądzę, że cała akcja ma charakter "uświadamiająco-edukacyjny". Sytuacja się zmieni sama z siebie, jak się okaże, że każda dziewczynka to skarb i można ją od ręki wydac doskonale za mąż. Biznes jest biznes…….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close