Chiny subiektywnie

Chiny jako miraż doskonały. Absolutnie.

Nie musiałem tym razem długo czekać, żeby wyszło na moje. Niestety. Zaczęło się od telefonu z TVP Info. Dzwonił Pan, żeby mnie poprosić o komentarz do rewelacji ministra Waszczykowskiego przywiezionych z wizyty w Chinach. Przyznam szczerze, że nie śledziłem z zapartym tchem poczynań ministra w Azji, dlatego też odniosłem się na początku swojej wypowiedzi wyłącznie do tego co minister zapowiadał przed wyjazdem, czyli do ogólnikowych informacji na temat poszukiwania w Chinach inwestora dla PLL LOT. Pan z TVP Info oświecił mnie: minister Waszczykowski wrócił do Polski z ideą budowy w Polsce ogromnego lotniska centralnego, które będzie łączyło Wschód z Zachodem, a Północ z Południem.

„Jak pan uważa, czy my potrzebujemy Centralnego Lotniska w Polsce?” – zapytał mnie dziennikarz.

Urodziłem się i mieszkam w mieście, które jest jednym z tych miejsc na mapie Polski, gdzie radni w euforii postanowili puścić i puścili radośnie dziesiątki milionów złotych na lotnisko bez najmniejszego sensu. Ekonomicznego. Bo militarny pewnie od biedy dałoby się u nas nad morzem wystrugać. Dlatego też natychmiast zapaliła mi się w głowie czerwona lampka alarmowa. Również dlatego, że parę lat temu prowadziłem rozmowy z zarządem jednego z tych nowych i beznadziejnie zbędnych lotnisk w Polsce, zarządem, który chciał swoim garbem zainteresować Chińczyków. Plan owego zarządu był dość prosty: zaproponujmy Chińczykom, żeby przejęli lotnisko pasażerskie, trochę w nie zainwestowali i zamienili w hub cargo dla ruchu towarowego Chiny-Europa i odwrotnie. Deal prosty i świetny dla każdej ze stron: Chińczycy zdobywają nowoczesny port lotniczy, a zarazem przyczółek w tej części Unii Europejskiej, a radni pozbywają się kłopotu, czyli super portu lotniczego, z którego nikt nie chce korzystać. Ani pasażerowie, ani linie lotnicze. Nawet takie mocno egzotyczne. A forsa na inwestycję w lotnisko poszła z budżetu niewąska i wciąż ktoś musi sobie o tym przypominać.

I wszystko byłoby świetnie, gdyby nie jeden drobiazg: Chińczycy w ogóle nie byli pomysłem zainteresowani.

Jak to bywa u ludzi, myśli te przebiegły mi przez głowę w ułamku sekundy. Dlatego też na pytanie pana dziennikarza: „Czy my potrzebujemy Centralnego Lotniska w Polsce?” natychmiast odpowiedziałem pytaniem: „A czy Chińczycy potrzebują Centralnego Lotniska w Polsce?”. Bo czyja to idea, czyja inicjatywa? Czy taki projekt zasugerowali Chińczycy, czy też to minister Waszczykowski przedstawił stronie chińskiej taką wizję, a Chińczycy, zgodnie ze swoją żelazną zasadą nie mówienia niegrzecznego nie, uprzejmie przytaknęli wizji ministra, ale bez żadnych zobowiązań ze swojej strony. Jeśli to wyłącznie nasza wizja, to ma taki sam sens jak lotnisko w Łodzi, Radomiu, Gdyni i w paru jeszcze podobnych lokalizacji. Pięknych i zupełnie bez sensu. Powiedziałem również panu dziennikarzowi, że w rozmowach z Chińczykami powinniśmy mniej mówić, a więcej słuchać. Bo po pierwsze to Chińczycy mają kasę i to oni zadecydują na co ją przeznaczą. Po drugie zaś to oni mają konkretne (w odróżnieniu od nas) plany na nasz region i będą je realizować bez względu na to czy my się na nie będziemy godzić, czy też nie, czy będziemy w nich aktywnie, z korzyścią dla nas uczestniczyć, czy też nie. Po trzecie zaś wiele inicjatyw i projektów już funkcjonuje, rozwija się, a my wciąż skupiamy się na deklaracjach i gadaniu, tymczasem te projekty są realizowane niejako obok nas. A po czwarte wreszcie Chiny patrzą na mapę Europy z perspektywy globalnej geopolityki. Z tej perspektywy Polska, Czechy, Słowacja, czy Węgry, to wbrew naszym własnym odczuciom punkty oddalone od siebie zaledwie o centymetry. To od Chińczyków ostatecznie zależy gdzie wbiją w mapę szpileczkę oznaczającą najważniejszego dla nich partnera w regionie.

Pan dziennikarz się ucieszył, że moja opinia na temat kontrastuje z opiniami dotychczas przez niego zebranymi. Ale chyba kontrastowała zanadto. Nie czas to w ojczyźnie na rozmowy racjonalne i merytoryczne. Potrzeba nam entuzjazmu i wiary. Również w cuda.

Leszek Ślazyk

P.S. Bardzo wymowny jest pewien fragment notki na stronie TVP Info: „Czy my potrzebujemy Centralnego Lotniska w Polsce? Dobre pytanie. Na pewno jest to zaskakujący pomysł, o którym słyszę pierwszy raz dopiero teraz. Jeżeli projekt będzie korzystny dla Polski, to nie widzę żadnych przeciwwskazań – ocenia sprawę Prezes Centrum Stosunków Polska-Azja Radosław Pyffel.”

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

2 thoughts on “Chiny jako miraż doskonały. Absolutnie.”

  1. Jak zwykle trafnie ;)

    ale co w takim razie powinnismy zrobić aby Chińczycy chcieli u nas naprawdę inwestować i by w końcu nastąpiła prawdziwa współpraca?

  2. Dziękuję :)

    Co zrobić? Tak jak pisałem: najważniejsze to słuchać, żeby zrozumieć co druga strona chce z nami zrobić (we współpracy, a nie w sensie zrobienia krzywdy :)), potem rozważyć czy w tych planach nam wspólnie po drodze, a jeśli tak, to po prostu zabrać się do roboty. Bo póki co zajmujemy się wyłącznie biciem piany, jak na przykład o lotnisku centralnym. Które ma powstać. Tylko jakim kosztem? Skąd ma się wziąć owe kilkanaście (ba! kilkadziesiąt!) milionów pasażerów rocznie? Czyżby z innych polskich lotnisk walczących o przetrwanie? Może na początek warto by uruchomić połączenie lotnicze Warszawa – Szanghaj i Warszawa – Kanton (albo Hong Kong)? Dla spróbowania, sprawdzenia. Powinniśmy wiele energii wkładać, żeby zrozumieć w co Chińczycy chcieliby zainwestować u nas, ale nie mniej w rozważania i analizy, które z takich inwestycji będą dla nas naprawdę korzystne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close