Chiny subiektywnie

Chiny: PMI za marzec, czyli dane naginane

Nie lubię robić za Wernyhorę, czy inną Kasandrę. To zawsze ściąga na łeb konieczność reperowania sponiewieranego wizerunku. Wernyhory i Kasandry postrzegane są bowiem jako osobnicy, których trzeba trzymać dla własnego bezpieczeństwa na dystans. Ile można słuchać Smerfa Marudy, powtarzającego w kółko, że "i tak się nie uda", lub typowego przedstawiciela Lechitów prezentującego specyficzną formę nadwiślańskiego hurra-optymizmu manifestującego się uroczymi oświadczeniami w rodzaju: "znowu w życiu mi nie wyszło", lub "nic mi w życiu nie wyszło tak jak włosy"?

Ale o co chodzi? Otóż o wypowiedź z 23 marca, kiedy to wspomniałem, że istotnym i najbardziej obiektywnym miernikiem stanu chińskiej gospodarki jest indeks PMI opracowywany przez bank HSBC.

Przypomnę: Wskaźnik PMI to mówiąc w uproszczeniu informacja zwrotna od kupców i zaopatrzeniowców kilkuset dużych firm z różnych branż informujących okresowo o poziomach zakupów surowców, materiałów i komponentów dla potrzeb swoich firm. Czym większe zakupy i wynikające z nich zapasy, tym większe otrzymane zamówienia od klientów, tym większe planowane produkcje. Spadający poziom zapasów oznacza malejące plany dotyczące produkcji, a więc i wielkości otrzymywanych zamówień.

dane naginane, chiny, leszek slazyk, 1Wystarczyło 10 dni, żeby okazało się jak ważny to indeks i jak drażliwy. Chiński Urząd Statystyczny poinformował, że PMI w marcu osiągnął poziom 53,1, wybił się zatem ponad poziom 50, który oznacza równowagę (brak zarówno wzrostu jak i spadku produkcji). HSBC tymczasem ocenił PMI za marzec na poziomie 48,3. Tak poważna różnica zaprezentowanych danych wywołała pomruk niezadowolenia ze strony Pekinu. Przedstawiciele HSBC natychmiast ogłosili, że powodem różnicy pomiędzy wynikami jest obszar prowadzonych badań. Urząd Statystyczny ChRL zbiera dane od największych państwowych firm w kraju, gdy tymczasem HSBC analizuje informacje otrzymywane od małych i średnich przedsiębiorstw prywatnych. To piękne i gładkie wyjaśnienie, jednak z naszego własnego, polskiego doświadczenia powinniśmy wiedzieć, że motorem napędowym gospodarki kraju są właśnie te małe i średnie przedsiębiorstwa, nie zaś państwowe monopolistyczne giganty. One wprawdzie generują piękne liczby ukochane przez analityków, bo to raz a dobrze i natychmiast słupki w Excelu skaczą, ale to nie one dają zatrudnienie przeciętnym obywatelom i nie one tworzą skomplikowaną (a przy tym w miarę stabilną) sieć zależności i powiązań pomiędzy wieloma przedsiębiorstwami.

Powtarzałem już wielokrotnie (na przykład TUTAJ ), że istnieją zasadnicze różnice pomiędzy traktowaniem ekonomii i gospodarki pomiędzy krajami zachodnimi i Chinami Ludowymi. W przypadku ChRL to wprost narzędzie prowadzenia polityki wewnętrznej i zewnętrznej. To również ważne, a może najważniejsze narzędzie chińskiego marketingu politycznego. Mówiąc wprost: propagandy.

W ostatnich parunastu miesiącach ChRL udało się osiągnąć wiele na arenie międzynarodowej. Wśród sporej grupy najważniejszych polityków świata Chiny urosły do roli nie najgorszej deski ratunku ze swoimi nadwyżkami dewizowymi, potencjałem rynku wewnętrznego i dużą ochotą do inwestowania poza swoimi granicami. W takiej sytuacji, po uzyskaniu tak wiele Pekin nie może nagle wyskakiwać publicznie ze swoimi wewnętrznymi problemami. Takimi na przykład jak brak gotowości do przejścia z modelu pro-eksportowego na napędzany wewnętrznym popytem. Czy wiele trzeba wysiłku, aby w trakcie krótkiej rozmowy telefonicznej poinstruować szefa Urzędu Statystycznego jak statystyki mają wyglądać? U nas to raczej niemożliwe. A w Pekinie? No zastanówmy się…. Możliwe? Naprawdę…?

scream, chiny, leszek slazykCzytając zagraniczne artykuły na temat rozbieżności pomiędzy danymi HSBC a tymi pochodzącymi w Urzędu Statystycznego ChRL zdumiał mnie i rozbawił powtarzający się nieśmiało wniosek, że być może nie wszystkie dane ekonomiczne podawane przez Chińczyków są w pełni zgodne ze stanem faktycznym. To ci dopiero intelektualna petarda. Przepraszam, ale chyba nie trzeba doktoratu z ekonomii, żeby zakładać taką możliwość, a w konfrontacji z danymi HSBC niemalże pewność.

Wracając do wątku występowania jako marudzący Wernyhora chciałbym zwrócić uwagę na istotę danych z Chin za marzec. Otóż tak się składa, że marzec i kwiecień w Chinach to miesiące wytężonych przygotowań do produkcji towarów dla klientów z krajów całej zachodniej hemisfery. Wakacje letnie to jak wiadomo pełna flauta w handlu detalicznym. Potem zaczyna się szkoła, a wraz z nią konieczność nabywania tornistrów, worków na kapcie, piórników, adidasów, ubrań, piór wiecznych itd., itp. Skąd pochodzą te dobra? Z Chin. Z początkiem września rusza całą parą ubraniowy sezon jesienno-zimowy. Skąd pochodzą kupowane pod różnymi markami spodnie, kurtki, swetry, czapki, buty? Najczęściej z Chin.

Potem następują święta Bożego Narodzenia. Gdzie święty Mikołaj ma swoją fabrykę prezentów dla dzieci i dorosłych? W Chinach oczywiście. A żeby dzieci poszły odpowsanta, chiny, leszek slazykiednio wyposażone do szkół, żeby kurtki pojawiły się w sklepach na czas, święty nie świecił oczami przed zawiedzionymi dziećmi produkcja tego całego bałaganu musi się zacząć już teraz, zaraz. Bo produkcja zajmuje 30-60 dni. Potem towary trzeba załadować do kontenerów, kontenery na statki i wio do portów. Kontenery dopływają do swoich miejsc przeznaczenia pod koniec lipca. Zostaje niewiele czasu, żeby towary oclić, przyjąć na magazyny i porozwozić tam gdzie trzeba, nieprawdaż?

Jeśli zatem dzisiaj wielkości zakupów w chińskich firmach spadają, to znaczy to, że zamówienia ze świata są w tym roku znacznie gorsze niż to miało miejsce jeszcze w zeszłym roku, który do najlepszych przecież nie należał. Wniosek: może się okazać, że to nie jest koniec spadku wielkości chińskiej produkcji. Jakie będą skutki takiego obrotu spraw? Aaaa, nie wiem. Konia z rzędem temu kto wie. Ja tam jestem maruda, który tylko jęczy i widzi wszystko w czarnych barwach.

Leszek Ślazyk

Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Close
Close