Chiny subiektywnie

Chiny: Proces żony Bo Xilai ruszył. Co dalej?

Jak informuje The Los Angeles Times wczoraj przed Rejonowym Sadem Ludowym w Hefei rozpoczęła się rozprawa Gu Kailai, żony Bo Xilai'a, byłego szefa KPCh z Chongqing, oskarżonej o zamordowanie z premedytacją brytyjskiego obywatela Nail'a Heywood'a. Poza meritum sprawy, którym jest skandal polityczny w łonie KPCh, jest to doskonały przykład funkcjonowania chińskiego systemu prawnego, któremu ostatnimi czasy zawierzają nasi przedstawiciele w sprawie gwarancji bankowych od firmy Covec.

Mam wrażenie, że sprawa Bo Xilai'a i jego żony Gu Kailai'a jest znana dobrze polskim czytelnikom zainteresowanym sprawami chińskimi, ale z obowiązku przypomnę pokrótce wydarzenia. Otóż 6 lutego bieżącego roku w konsulacie USA w Chengdu pojawił się szef policji z Chongqing, a zarazem wicemer tego gigantycznego miasta Wang Lijun. Być może nie byłoby nic dziwnego w takiej wizycie, gdyby nie fakt, że Wang poprosił konsula USA o azyl polityczny. Władze centralne w Pekinie były sytuacją kompletnie zaskoczone. Tymczasem sekretarz Komunistycznej Partii Chin z Chongqing wysłał do Chengdu silny oddział policji, który otoczył teren amerykańskiego konsulatu. Amerykanie nie widzieli podstaw, aby udzielić Wangowi azylu, po dwudniowych negocjacjach Wang oddał się w ręce funkcjonariuszy Biura Bezpieczeństwa Publicznego i został odesłany do Pekinu. Policja z Chongqing wróciła do siebie. Pekin podał, że Wang przeżył załamanie nerwowe, które było powodem tak dziwnego zachowania. Jednak w parę tygodni później wybuchła prawdziwa bomba. 11 kwietnia podano do wiadomości publicznej, że "towarzysz Bo Xilai podejrzany o poważne naruszenie dyscypliny partyjnej został zawieszony w prawach członka Komunistycznej Partii Chin". Kilka dni wcześniej aresztowano żonę sekretarza z Chongqing, znaną prawniczkę i bizneswoman Bogu (Gu) Kailai. W jej przypadku oficjalne media chińskie wprost mówiły o jej związku ze śmiercią Neil'a Heywood'a, którego ciało zostało znalezione w hotelu w Chongqing 15 listopada 2011 roku tuż po kolacji z Gu Kailai. Heywood znał Gu i Bo od niemal 20 lat i był ich wspólnikiem w różnych przedsięwzięciach o charakterze finansowym. Dzięki niemu syn Bo i Gu, Bo Guagua (24), dostał się do prestiżowej londyńskiej uczelni Harrow.

W tym momencie ujawniono również przyczyny wcześniejszego zachowania szefa policji z Chongqing. Otóż został on poproszony przez Bo Xilai'a o pomoc przy zacieraniu śladów morderstwa dokonanego przez Gu. Wang nie chciał brać w sprawie udziału. Wiedząc, że odmowa w tej sytuacji zrywa guagxi pomiędzy nim a Bo postarał się zabezpieczyć. Za jego sprawą pobrano krew Heywooda zanim ciało Brytyjczyka zostało skremowane. Wang wiedząc, że może podzielić los Heywood'a zdecydował się na taki czyn, którego nie można było w żaden sposób utajnić. Pozornie irracjonalna prośba o azyl dała mu ochronę Pekinu.

Wydaje się, że zeznania Wanga, a przede wszystkim zebrane przez niego dowody doprowadziły do aresztowania Gu, ale również dały asumpt do zdjęcia ze wszystkich stanowisk jednego z najpotężniejszych członków Chińskiej Partii Komunistycznej, wreszcie zaś do postawienia Gu przed sądem.

I tu się zaczyna nowy rozdział intrygi.

Jak już wspomniałem Gu Kailai jest prawniczką. W 1998 roku opublikowała książkę, w której przedstawiała wyższość systemu prawnego ChRL nad amerykańskim. Koronnym dowodem w jej wywodach była sprawa O.J.Simpsona, który pomimo twardych dowodów został uznany za niewinnego morderstwa swojej żony i jej przyjaciela. Gu pisała: "Amerykański proces zawsze daje złym ludziom szansę uniknięcia kary dzięki pewnym sztuczkom prawnym. Chiński wymiar sprawiedliwości jest znacznie bardziej klarowny. Jeśli kogoś zabijesz (w Chinach), zostaniesz aresztowany, osądzony i zastrzelony." Wczoraj Gu miała okazję wypróbować chiński system w praktyce, nie jako oskarżyciel, czy obrońca, ale jako oskarżona w najgłośniejszym procesie ostatnich lat. Gu miała dużą grupę własnych prawników. Przed sądem, którego budynek został otoczony przez liczne oddziały policji, Gu reprezentowana była jednak przez obrońcę z urzędu. Oskarżony w Chinach może zatrudnić swoich prawników. Jednak często, tak jak w przypadku Gu, nie mogą oni widywać się ze swoją klientką, ani być obecni podczas procesu. Szczególnie dotyczącego spraw dla władz bardzo delikatnych. Prawnicy oskarżonej mogliby być źródłem przecieków do mediów.

Proces wczorajszy nie polegał na prezentacji argumentów przez oskarżenie i obronę. Nie badano żadych dowodów rzeczowych, poza próbką krwi dostarczoną przez Wanga, nie przesłuchiwano żadnych świadków. Zamiast tego przeczytano oświadczenia. I po procesie. Zasadniczą różnicą pomiędzy procesem Gu, a proceami zwykłych szaraków był strój podsądnej. Zamiast więziennego drelichu miała ona na sobie elegancki kostium i białą bluzkę. Nie została również skrępowana, ani zakuta w kajdanki. Na sali sądowej obecna była przynajmniej przez chwilę telewizja państwowa oraz widzowie. Wśród nich znalazło się dwóch brytyjskich dyplomatów reprezentujących rodzinę Heywood'a. Nikt z członków rodziny ofiary nie został dopuszczony. Informacja na temat przebiegu rozprawy – to też zasadnicza odmienność od "zwykłych" procesów – została przedstawiona przez sędziego sądu w Hefei, Tang Yigan'a, w formie konferencji prasowej. Sędzia oświadczył, że oskarżeni Gu Kailai lat 53 i współoskarżony Zhang Xiaojun lat 33 nie zaprzeczyli oskarżeniu o umyślne zamordowanie Neil'a Heywood'a. Feralnego dnia Heywood i Gu w towarzystwie innych osób zjedli kolację po czym już tylko w towarzystwie Zhanga udali się do hotelu gdzie wypili znaczną ilość alkoholu. Heywood wymiotował. Poprosil o szklankę wody. Do wody dodano truciznę, która spowodowała natychmiastową śmierć Brytyjczyka.

Morderstwo z premedytacją oznacza w Chinach wyrok śmierci. Gu powinna usłyszeć taką sentencję z ust sędziego. Wszystko jednak wskazuje na to, że tak się nie stanie. Jak poinformował sędzia Tang pani Gu popełniając zbrodnię znajdowała się w stani psychicznym mocno odbiegającym od normy. A to dlatego, że Heywood szantażował ją, iż w przypadku problemów z rozliczeniami zgodnymi z wolą Brytyjczyka życie syna Gu zostanie zagrożone. Zatem Gu postanowiła zabić Heywood'a nie z powodu zatargu o podłożu finansowym, ale kierowana matczyną troską o Bo Guagua. "Ofiara jest współodpowiedzialna popełnionej zbrodni" oświadczył sędzia Tang.

Dzisiaj odbył się proces czwórki wysokich oficerów policji z Chongqing, którzy pomogli Gu w zatarciu śladów przestępstwa. Pytaniem otwartym pozostaje, czy dojdzie do jakiegokolwiek procesu głównej postaci całego skandalu, czyli Bo Xilai'a. To – jeśli nastąpi w ogóle – wydarzy się prawdopodobnie po 18 Zjeździe Ogólnochińskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych. Ale do tego czasu, a być może dłużej, pozostaniemy w sferze domniemań.

Co to wszystko ma wspólnego z Polską, autostradą A2 i gwarancjami Covec? Myślę, że sprawa jest niezwykle jasna. Powtarzam po raz nie wiem który, że musimy pamiętać, że rzeczywistość chińska i polską to dwa odmienne kosmosy. Załatwianie spraw poprzez sądy nie ma w przypadku sporów Chiny kontra Barbarzyńca (Państwo Środka, to centrum otoczone przez barbarzyńców, kiedyś byli nimi Sumerowie, Babilończycy, Persowie, Grecy, Rzymianie, dzisiaj są Amerykanie, Europejczycy…), bo Sąd Ludowy stanie zawsze po stronie swojego. Świadkowie, dowody rzeczowe, dokumenty, zeznania, fakty nie mają żadnego znaczenia. Znaczenie ma guangxi i kalkulacja co jest dobre dla Chin. Nie co jest sprawiedliwe. Taka jest chińska rzeczywistość.

Czy w związku z tym mamy uznać, że nasze starania o nawiązanie stosunków politycznych i ekonomicznych z Chinami nie mają żadnego sensu? Nie! Absolutnie nie. Oznacza to, że musimy zrozumieć ten inny wymiar rzeczywistości i się nauczyć w nim poruszać szanując jego specyfikę. Zręcznie, sprytnie, śmiało. Po co? Ano po to, że musimy dzisiaj korzystać z każdej okazji, która pozwoli naszemu średniej wielkości krajowi, naszej ojczyźnie, że uderzę w poważny ton, przejść przez zbliżające się burze. Bo będą. Prędzej, czy później. Możemy w nie wejść w dzisiejszej kondycji niby okrętu przerobionego z pięknego, ale przestarzałego żaglowca, albo jako zwarta maszyna gotowa nie tylko pływać po powierzchni, ale również bez lęku zanurzyć się by płynąć pod wodą jeśli trzeba.

Tak sobię myślę właśnie czekając na dalszy rozwój chińskiego thrillera politycznego.

C.D.N….

Leszek Ślazyk

Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

2 thoughts on “Chiny: Proces żony Bo Xilai ruszył. Co dalej?”

  1. Dzięki za ten link. Co ja mogę powiedzieć? Warto byłoby posłuchać gościa z tak ogromnym doświadczeniem. No ale kto ma na to czas. Trzeba się przecież przygotować do jesiennej politycznej naparzanki. A świat niech się zajmuje sam sobą. Nieprawdaż?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close