Chiny subiektywnie

Czarowne triki manipulacji

Zastanawiałem się nad tym tekstem naprawdę dłuższy czas. Głównie dlatego, że temat jest bardzo poważny i jako taki delikatny. Przynajmniej dla mnie. Czyż takim tematem nie jest kwestia kary śmierci? Czyż takim tematem nie jest pokazywanie skazanych na karę śmierci na chwilę przed egzekucją w popularnym programie telewizyjnym? Co to w ogóle jest?

W zeszłym tygodniu w poniedziałek pokazano w telewizji publicznej dokument wyprodukowany w ChRL a opowiadający o swoistym reality show realizowanym przez regionalną telewizję z Changsha w prowincji Hunan. Zasada tego programu jest niezwykle prosta. Otóż w każdym odcinku, który emitowany jest raz w tygodniu, pokazuje się historię kobiety lub mężczyzny skazanego właśnie na karę śmierci, przygotowującego się do niedalekiej podróży na miejsce egzekucji. Reżyserem tego programu jest niejaki Shi Chuan, gwiazdą zaś prowadząca reporterka Ding Yu. Realizatorzy popularnego programu telewizyjnego odwiedzają prowincjonalne więzienia i prowadzą rozmowy z osobami, które za chwilę otrzymają strzał w głowę – obowiązujący w Chinach sposób przeprowadzania egzekucji. Przed rozmową pokazuje się co dana osoba przewiniła, komu uczyniła krzywdę, w jakich okolicznościach.

Skazani zazwyczaj są bardzo spokojni, okazują skruchę, czasami zachowują się nietypowo. Na przykład płaczą, lub zadają niespodziewane pytania, albo mają nieoczekiwane prośby. Jak ta o podanie ręki na pożegnanie.

Dyrekcja telewizji Hunan jest zadowolona. Program ma wielką oglądalność, jest drugi lub trzeci na liście po wiadomościach z Pekinu. Prowadząca jest zadowolona. Stała się osobą rozpoznawalną, prowadzi program misyjny, jakże różny od randek w ciemno i kół fortuny. Władze prowincjonalne i centralne są kontente. Społeczeństwo dowiaduje się za co zostali skazani poszczególni bohaterowie cotygodniowych odcinków. Otrzymują bardzo jasny sygnał: nie brykaj, kara jest nieuchronna.

Dla mnie jednak cały ten film dokumentalny miał bardzo konkretne drugie dno. Czemu? A temu, że stanowił niezbyt wyrafinowane narzędzie manipulacji. Pokazywanie dziesiątków skazanych na chwilę przed wyrokiem, pogodzonych z tym wyrokiem, pogodzonych z jego nieuchronnością, pokazywanie rozpaczy rodzin skazanych kontrastującej z ich spokojem, usprawiedliwiało poszczególne sentencje chińskiego sądu. No bo jeśli skazany uznał, że sąd ma rację, to znaczy, że jest winien i już.

Nam oglądającym taki program automatycznie narzuca się wniosek, że wszystko jest w porządku. Nie znamy całego tła spraw. Nie wiemy dlaczego skazany zrobił to co zrobił. Nie wiemy nawet tego, czy faktycznie to zrobił. Nie wiemy nic o przebiegu procesu. Nie mamy pojęcia o tym, że nawet chińskie ministerstwo sprawiedliwości jest zaniepokojone łatwością z jaką sądy prowincjonalne skazują podsądnych na karę śmierci. Nie mamy pojęcia o tym, że zeznania w sądach chińskich mają większe znaczenie niż materiał dowodowy, którego czasem w ogóle nie ma.

Ale film jest przecież świadectwem otwartości Chin Ludowych na kwestię jawności działania swojego systemu prawnego! Pokazuje zasadność i sprawiedliwość wyroków pozbawienia życia osób, o których nic nie wiemy, ale dzięki dokumentowi zakładamy, że same się z surowym wyrokiem zgadzają. Wątpliwości odchodzą na dalszy plan i tam spokojnie sobie znikają. I o to chodzi, o to chodzi.

W Europie hołdujemy twierdzeniu, że "kto pyta nie błądzi".

W Chinach zaś obowiązuje "nie wtykaj nosa w nie swoje sprawy".

Dla mnie film przygotowany przez Chińczyków dla zagranicznych odbiorców jest małą próbką ich zdolności manipulacji. Ale ja wszędzie widzę samo zło. Taki się po prostu urodziłem. A do tego nurtuje mnie wciąż jedno pytanie: Dlaczego wśród tych wszystkich pokazanych skazanych na śmierć nieszczęśników nie znalazł się ani jeden prominentny członek partii rządzącej, który ukradł ileś tam milionów yuanów piastując urząd państwowy? Czytam o takich wypadkach codziennie. Znaczy o przypadkach nakrycia członków KPCh na chamskiej kradzieży. Wielu z nich podlega karze śmierci. Ale jakoś jej unikają. Hę?

Jak zwykle czepiam się. Ale większość widzów nie będzie się czepiać. Nie będąc świadomą wszystkich aspektów tego konkretnego problemu uzna wręcz, że nareszcie może dowiedzieć się o istnieniu kraju, który bez litości karze złodziei, dewiantów seksualnych i morderców. Ten sam kraj proponuje alternatywę dla obecnie obowiązującego systemu wartości.

Mnie to coś bardzo przypomina. Ale jak już wspomniałem mnie się wszystko kojarzy źle.

 

Leszek Ślazyk

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

7 thoughts on “Czarowne triki manipulacji”

  1. Witam !
    Niezmiennie stwierdzam iż jest Pan skarbnicą wiedzy. Dziękuję Panie Leszku za dzielenie się wiedzą – tak trudną, a właściwie niemożliwą do zdobycia na temat Chin. Treść artykułu pozostawię bez komentarza. Z Pozdrowieniami Justyna N. 

  2. Bardzo trafne spostrzeżenie, jeśli chodzi o pewien fragment:
    "Ale większość widzów nie będzie się czepiać. Nie będąc świadomą wszystkich aspektów tego konkretnego problemu uzna wręcz, że nareszcie może dowiedzieć się o istnieniu kraju, który bez litości karze złodziei, dewiantów seksualnych i morderców. Ten sam kraj proponuje alternatywę dla obecnie obowiązującego systemu wartości."
    Oby tylko nie okazało się, że zachodnie rządy dojdą do wniosku, iż warto byłoby spróbować tego u nas.
    Pozdrawiam.

  3. zachodnie rzady coraz bardziej inspiruje chinski styl prowadzenia polityki, czego mamy obecne efekty w postaci ACTA 
    Odpowiedz na Pana pytanie jest prosta, nikogo z partii nie mozna tam pokazac bo to by zaprzeczalo calej zasadnosci chinskiego Panstwa ktore jest nieomylne i przeciez zawsze ma racje :)

  4. @MArcin: Mój błąd. Poprawiam i dziękuję za czujność. Swoją drogą muszę chyba założyć kącik odniesień geograficznych, bo chociażby lokalizacje poszczególnych prowincji nie są sprawą tak bardzo oczywistą.

    Pozdrawiam.

  5. @Justyna: Uniżony sługa :) Polecam się uwadze, szczególnie, że ciągle coś ciekawego dzieje się za Wielkim Murem.

    Pozdrawiam!

  6. @Monika: Tego właśnie się obawiam, że na fali taniego populizmu można zaproponować tak "skuteczne" formy "zarządzania zasobami ludzkimi", a nie rządzenia społeczeństwem dla społeczeństwa.
    @a: Dostrzegam w wielu europejskich państwach oddolną wolę uregulowania obecnego bałaganu w sposób prosty. W pierwszej połowie XX wieku było paru takich specjalistów od robienia porządków i wbrew jakiejkolwiek logice otrzymali oni mandat swych narodów do sprawowania władzy. A co się stało potem wszyscy wiemy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Close
Close