Chiny subiektywnie

Absolwenci w Chinach mają szanse na lepsze życie?

Oto kolejny tekst mojego amerykańskiego współpracownika Toma

dotyczący tym razem młodych absolwentów chińskich uczelni.

Kilka tygodni temu wysłałem moim byłym uczniom kwestionariusz, na podstawie którego chciałem dowiedzieć się, jakie poczynili postępy od czasu ukończenia studiów. Z dwudziestu, którym wysłałem jednolity zestaw pytań, odpowiedziało dziewięcioro. Ci, którzy pozostawili moją wiadomość bez odpowiedzi, mogą być zbyt zapracowani, mogą też, ze względu na biedę, nie mieć dostępu do internetu, mogą również nie być zainteresowani współpracą. Wszyscy ci uczniowie ukończyli w trybie czteroletnim jeden z mniej popularnych uniwersytetów w Guangxi.

Oto pytania z kwestionariusza:

1. Gdzie obecnie pracujesz? Ile godzin tygodniowo? Ile zarabiasz miesięcznie?

2. Czy czerpiesz satysfakcję z pracy?

3. Czy wykorzystujesz w pracy umiejętności nabyte na studiach?

4. Czy masz zamiar pracować na obecnym stanowisku przez najbliższy rok?

5. Dlaczego akurat ta, a nie inna praca?

6. Czy z optymizmem patrzysz w przyszłość?

7. Co chciał(a)byś powiedzieć o życiu w Chinach czytelnikom zza granicy?

Odpowiedzi zostały przeredagowane, by łatwiej się je czytało, tym nie mniej ich zawartość i wydźwięk pozostały niezmienione.

Kate: „Pracuję w małej prywatnej firmie w Szanghaju, od poniedziałku do piątku, osiem godzin dziennie. Zarabiam ok. 2000 yuanów miesięcznie (ok. 1000 złotych). Z pracy czerpię satysfakcję, a umiejętności nabyte na studiach bardzo mi się przydały. Myślę, że będę tu pracowała nawet dłużej, niż rok. O wolnym etacie dowiedziałam się od przyjaciela, a w przyszłość patrzę z optymizmem.”

David: „Pracuję w przemyśle, w niewielkiej firmie z siedzibą w niewielkim mieście w Guangxi. Pracuję sześć dni w tygodniu, po osiem godzin. Zarabiam mniej więcej 2000 yuanów. Jestem sprzedawcą, pracuję w handlu zagranicznym i w pracy porozumiewam się głównie po angielsku, a więc tytuł magistra anglistyki oraz nabyte na studiach umiejętności bardzo mi się przydają. Nie mam jednak zamiaru pracować w tej firmie dłużej, niż rok. Wybrałem tę pracę głównie ze względu na to, że ukończyłem filologię angielską. Wydaje mi się, że w przyszłość patrzę z optymizmem, ale mam nadzieję, że będzie nieco lepsza od teraźniejszości. Mój przekaz dla czytelników: życie jest do dupy.”

Peter: „Pracuję w gimnazjum państwowym w moim rodzinnym mieście w Guangxi. Pracuję od 8:00 do 11:00 rano, a potem od 14:30 do 16:30 po południu, pięć dni w tygodniu. Zarabiam około 1500 yuanów miesięcznie, znacznie poniżej średniej, z czego nie jestem zadowolony. Mam wrażenie, że studiowałem na próżno, i chciałbym dodać, że bardziej przydała mi się wiedza z liceum. Zmienię pracę, jak tylko będę gotowy, a więc na pewno nie w ciągu najbliższego roku. Podjąłem prace nauczyciela, żeby wspomóc rodzinę, brat pracuje poza miastem. Podjąłem ją również ze względu na nalegania rodziców. Pomimo iż nie jestem zadowolony z pracy, przyszłość widzę w jasnych barwach, ponieważ wiem, że nie zagrzeję tu miejsca zbyt długo. Jeśli chodzi o mój przekaz: nie ma lekko. Lepiej ciężko pracować i być cierpliwym, niż wkurzonym.”

Feng: „Pracuję w podstawówce w Liuzhou, w Guangxi, około 35 godzin tygodniowo. Zarabiam nie więcej, niż 1500 yuanów na miesiąc. Moja praca nie przynosi mi satysfakcji, choć wiedza zdobyta na studiach okazała się bardzo przydatna. Planuję zmienić pracę w przeciągu roku, a podjąłem ją, ponieważ skończyłem takie, a nie inne studia. Mam poważne obawy odnośnie swojej przyszłości. Chciałbym jeszcze tylko dodać, że wszystko w Chinach drożeje.”

Emma: „Pracuję 36 godzin tygodniowo w firmie edukacyjnej w moim rodzinnym mieście. Zarabiam 1500 yuanów. W zasadzie jestem zadowolony z pracy, ale wiedza zdobyta na studiach w ogóle mi się nie przydaje. Myślę, że może będę pracował na obecnym stanowisku dłużej, niż rok. Pracę podjąłem, bo lubię uczyć. Mam pozytywne odczucia odnośnie swojej przyszłości.”

Lucy: „Pracuję 20 godzin w tygodniu, w podstawówce na wsi. Zarabiam około 1900 yuanów. Praca nie daje mi satysfakcji, ale planuję nie zmieniać jej co najmniej przez najbliższy rok. Wiedza wyniesiona ze studiów całkiem mi się przydaje. Objąłem tę posadę, bo lubię uczyć. Z optymizmem patrzę w przyszłość, ponieważ pracuję ciężko, a za jakiś czas uzyskam możliwość pracy w gimnazjum, albo nawet w liceum. Dodać mogę tylko tyle, że mam nadzieję, że w mniejszym wymiarze godzin.”

Lili: „W tej chwili pracuję w szkole prywatnej. Zarabiam mało, ponieważ moi uczniowie nie uzyskali za dobrych wyników na egzaminach końcowych, a więc obcięto mi pensję. Pracujemy po 12 godzin dziennie, co jest niezmiernie frustrujące. Nie odpowiada mi ta praca. Chcę ją rzucić.”

Sophia: „Pracuję w prywatnym gimnazjum w niewielkim mieście na południe od Guilin, około 30 godzin tygodniowo. Część wiedzy ze studiów okazała się całkiem przydatna. Nie planuję jednak pracować tu dłużej, niż rok. Prace załatwili mi znajomi. W przyszłość patrzę z optymizmem, a jakże. Ale naprawdę chciałabym znaleźć lepszą posadę.”

Hillary: „Pracuję w międzynarodowej firmie produkującej zegary w Shenzen. Pracę otrzymałam po odbyciu rozmowy kwalifikacyjnej w Shenzen Convention and Exhibition Center. Przez pierwsze trzy miesiące zarabiałam 2000 yuanów, potem otrzymałam podwyżkę do 2500 yuanów. Pracuję od poniedziałku do piątku po osiem godzin dziennie. W pracy panuje miła atmosfera. Większość kolegów i koleżanek z pracy płynnie mówi po japońsku, lubimy więc zarówno pracować, jak i rozmawiać ze sobą.

Uważam, że za mało zarabiam. 2000 yuanów ledwo wystarcza na codzienne życie, nie zostaje mi nic, co mogłaby wysłać rodzicom. W Shenzen nawet sprzątaczki zarabiają po 3000 yuanów. Czasem bardzo wstydzę się swojej płacy. Większość chińskich rodziców, zwłaszcza tych mieszkających na wsi, stara się wspierać dzieci w ich wysiłkach akademickich, bo wierzą, że tędy droga do porządnych zarobków.

Magisterka nie zdała się na wiele. Praca pokazała mi, że studia uczą tylko tego, że musimy się jeszcze wiele nauczyć i że dopiero to przyda nam się w pracy.

Nie wiem, czy chcę pracować tu jeszcze rok. Jeśli z czasem większy nacisk położy  się w firmie na działalność naukową i że są widoki na awans, to zostanę. Jeśli nie, opuszczę firmę po zebraniu nieco doświadczenia zawodowego, które pomoże mi znaleźć pracę bliższą moim oczekiwaniom.

Tak jest! W przyszłość patrzę z optymizmem. Wierzę, że zostanę świetnym nauczycielem angielskiego i że pomogę wielu ludziom opanować język. (W międzyczasie Hillary rzuciła pracę w firmie i wróciła na studia zrobić doktorat.- przyp. Tom)

Czytelnikom Toma chciałabym powiedzieć co następuje: po pierwsze, należy gruntownie zreformować cały system edukacji w Chinach, od podstawówek po uczelnie wyższe. Chodzi mi o to, że owszem, powinniśmy uczyć się historii, geografii i tak dalej, ale powinno się też położyć nacisk na umiejętności praktyczne, które są nieodzowne w pracy zawodowej, jak na przykład rozwiązywanie problemów czy korzystanie z komputera. Ponadto, najlepszą metodą uczenia, jak sądzę, jest praktyka, a więc nauczyciele i organizacje edukacyjne powinny poszukać bardziej realnych, dostosowanych do rzeczywistości metod kształcenia. Większość czasu na studiach zmarnowaliśmy klepiąc wkute na pamięć regułki, nie starając się nawet ich zrozumieć, albo dojść, dlaczego się właściwie ich uczymy. Podobny problem istnieje na wszystkich szczeblach systemu edukacyjnego, zwłaszcza na prowincji.

Po drugie, powinniśmy budować w młodych ludziach poczucie narodowej tożsamości, nauczyć ich poszanowania i przekazywania dalej narodowej spuścizny, tradycji, kultury, a nie, jak ma to miejsce obecnie, kształcić zapatrzonych w kulturę zachodnią ludzi bez korzeni. Nasza kultura jest tak samo ważna i cenna, jak inne.”

(Hillary napisała mi również, że żywi nadzieję, że Chiny zaczną w końcu wzorować się na zachodnich systemach demokratycznych.)

Wkrótce przygotujemy materiał o tym, jak tych dziewięcioro absolwentów postrzega obecnie życie w nowoczesnych Chinach.

Autor: Tom , tłumaczenie: m.p.

Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

3 thoughts on “Absolwenci w Chinach mają szanse na lepsze życie?”

  1. Przepraszam najmocniej ale te teksty wypowiedzi brzmia strasznie propagandowo.

    zwlaszcza jesli chodzi o czas pracy b- oczywiscie jestem balkowitym ignorantem w sprawach chinskich ale z opisow wynika ze w chinach tygodniowy wymiar czasu pracy jest niewielki w stosunku do opisow roboty za przysłowiową miskę ryzu po kilkanascie godzin 7 dni w tygodniu – gdzie tu jest prawda ???

  2. Propagandowo? To są wypowiedzi Chińczyków, absolwentów kierunków pedagogicznych, w większości pracujących w szkołach. Tak jak i w Polsce w Chinach nauczyciele mają przywilej pracy w mniejszym wymiarze godzin, w zamian za co mają marne pensje. Ci absolwenci, którzy poszli do pracy w firmach prywatnych pracują znacznie dłużej i o tym piszą. Nie dostrzegam tutaj propagandy, raczej rzeczywisty obraz życia młodych ludzi z wyższym wykształceniem, bardzo podobny do tego z naszego kraju. Co według mnie jest dowodem na istotny fakt postrzegania świata w sposób bardzo podobny pomimo ogromnych różnic pomiędzy prowincjonalnymi Chinami i dzisiejszą Polską.

  3. Odkrycie Ameryki to nie jest :P W Polsce jest inaczej ? Zarobki wyzsze, ale i proporcjonalnie wyzsze koszty zycia. Mysle, ze w Polsce sa troche bardziej przestrzegane prawa pracownika. Bezplatne nadgodziny w chinach lub molestwonie pracownic to norma haha. Moze nie wszedzie, ale jest tego wiecej niz u nas. W Polsce jednak szef tak samo oczekuje od pracownika czegos co u nas nazywa sie „elastycznoscia”. Nie raz trzeba zostac a jak bedziesz pyskowac to wczesniej czy pozniej prace stracisz.
    „Czy absolwenci w Chinach mają szanse na lepsze życie?” Bardzo trudne pytanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close