Chiny subiektywnie

Kolejna podróż do Chin

kontra nieporadność

Po raz kolejny ruszam w drogę do Chin. Nic nie zapowiadało, że będzie to rok tak niezwykle obfitujący w podróże, wydarzenia skłaniające do podjęcia decyzji o wyjazdach, zdarzenia podczas samych wyjazdów, wreszcie w podróży tych efekty. Tym razem dążę do celu ruchem konika szachowego – cóż taki urok połączeń lotniczych determinowanych szybką decyzją o wyjeździe i czynnikiem ekonomicznym – mam zatem sporo czasu i okazji, żeby pomyśleć trochę ogólniej o tym, co dookoła nas.

Przyczynkiem do rozmyślań jest wczorajsze święto. 100 lat niepodległości. Z punktu widzenia tego, czym zajmuję się od dłuższego czasu, z punktu widzenia moich osobistych doświadczeń rzecz niezwykle symboliczna. Patrząc na sprawę z dystansu geograficznego (bo nie emocjonalnego, niestety) dochodzę do wniosku, że synonimem oficjalnego świętowania setnej rocznicy niepodległości Polski winno być słowo „nieporadność”. Pomijam to, że wystarczyło do sprawy zaangażować przeciętnie doświadczoną firmę eventową, która za 200 baniek zrobiłaby z rocznicy wydarzenie pokazywane we wszystkich telewizjach świata. Przy takim budżecie i z takiej okazji, sprawiającej, że w ludziach budzą się po prostu pozytywne emocje, że zrobią wiele dla własnej satysfakcji, to łatwizna. Chyba, że zwycięża nieporadność. Nieporadność, która potrafi jedynie ogólnikowo deklarować i się nadymać, ale nie jest w stanie przeprowadzić konkretnego, planowego działania. Nieporadność z takimi wyzwaniami sobie nie radzi. Ta nieporadność oczywiście nie umie wyrwać się z utartych szlaków, z wyciśniętych w traktach kolein. Zatem, gdy przyszło do ustalenia formy świętowania święta niepodległości, nieporadność nie była w stanie wyskoczyć ponad nic innego, jak hasło „marsz”. Nie wpadła na myśl: „parada”, „defilada”, „pochód” nawet, tylko uczepiła się hasła „marsz”, no bo czym świętować niepodległość, jak nie sprawdzonym marszem? Wprawdzie od lat organizowanym przez kogo innego, ale co tam….

Ta nieporadność, ta taka ciasność umysłów i produkowanych przez nie myśli, wylewa się nie tylko na pojedyncze świętowanie niepodległości, ale na wszystkie działania państwa, mające na celu budować jego wizerunek jako silnego, prężnego, nowoczesnego. Mniejsza, że śmierdzi to towarzyszem Gierkiem („aby Polska rosła w siłę, a ludziom się żyło dostatniej….”), że hasła sobie, a czyny sobie. Gorzej, że te „sny o potędze” przekładają się na zupełnie nieracjonalne pomysły, dęte wyłącznie krótkowzroczną kalkulacją lukrowaną „dumą narodową”, bez myśli o przyszłości owego narodu. No bo czymże innym jest trzymanie się jak pijany płotu idei energetyki opartej na węglu, kiedy już dzisiaj węgiel mamy głównie z importu, do tego z Rosji? Czym innym jest plan inwestowania w port w Gdańsku, który ma być „narodowy” i jako taki konkurencyjny wobec rozbudowującego się „obcego” DTC? Albo czymże innym jest projekt najważniejszy, czyli wybudowanie w szczerym polu portu lotniczego centralnego, a do tego narodowego? Żadna z tych nieporadnych, ale boleśnie kosztownych teraz zaraz, i za chwilę w przyszłości, decyzji nie opiera się o jakiekolwiek analizy, o badania naukowe, modele obliczeniowe. Nieporadność nie potrafi się odwoływać do takich narzędzi, bo ich nie rozumie, lęka się ich zatem i co najwyżej spluwa na nie przez lewe ramię.

Dygresja: To co determinuje ruch na wielkich lotniskach świata, to stacjonujące na nich linie lotnicze, narodowi przewoźnicy (chociaż nie państwowi) traktujący dane lotnisko jako macierzyste. Wiecie Państwo, że jeśli nawet LOT (który jest małą linią lotniczą), dostanie pieniądze, które chce wyszarpać z budżetu, to jego flotylla stanowić będzie zaledwie 8% floty Lufthansy? OSIEM PROCENT. To zdecydowanie za mało, żeby odebrać pasażerów lotniskom w Monachium, Frankfurcie, Berlinie, Hamburgu, etc nie mówiąc o lotniskach, gdzie rządzą British Airways, Finnair, Air France, Aeroflot, SAS, KLM i kilu innych graczy wagi średniej. Ale tego nikt nie wziął pod uwagę. Wiem to od osób, które rzeczą się zajmują etatowo, a które mnie proszą o opinię w rzeczonej sprawie.

Nie pisze tego wszystkiego, aby włączać się do nurtu „ola boga, ale mamy przerypane”. Bo to zupełnie bez sensu. Jaki jest koń, jak bardzo nieporadny, każdy widzi. I nic prostszego i jeszcze bardziej nieporadnego, niż tegoż konia opisywanie, czy naśmiewanie się z jego nieporadności. Nic to do sprawy nie wnosi, nic odmiennego nie proponuje. Piszę to dlatego, żeby przekazać Państwu, że zamierzamy – my związani z chiny24.com – w ramach swoich skromnych środków i możliwości, świętować niepodległość odmiennie, za to w zgodzie z naszymi przekonaniami.

Chcemy zerwać z obrazem Polski rolniczej, zdolnej jeno eksportować mleko w proszku i kurze łapki. Pracujemy na rzecz promocji polskiej myśli technologicznej w Chinach.

Te przekonania nie są jakieś nadzwyczaj odkrywcze, są według nas dość oczywiste. Uważamy bowiem, że Polska ma szansę uzyskać poprzez działanie w Chinach, działanie biznesowo-naukowe, nowy, odmienny od popularyzowanego przez miłościwie nam panujących wizerunek. Chcemy zerwać z obrazem Polski rolniczej, zdolnej jeno eksportować mleko w proszku i kurze łapki. Pracujemy na rzecz promocji polskiej myśli technologicznej w Chinach. Od 14-go listopada będziemy obecni na stoisku, które dzięki dobrym duchom z Pekinu i Szanghaju (nie jestem uprawniony, aby wymienić nazwiska, ale jeśli tylko takie pozwolenie uzyskam, nie omieszkam tych dobrych duchów Państwu przedstawić) uzyskało status stoiska państwowego, będziemy występować pod szyldem „Polska”. Stoisko zaś znajdować się będzie na terenie największych w Chinach targów technologicznych China High Tech Fair. W zeszłym roku było tu ponad 5 tysięcy wystawców oraz niemal pół miliona odwiedzających. W tym roku ma być więcej i jednych i drugich. Przez 5 kolejnych dni będziemy pokazywać tu kilka polskich technologii, kilka polskich innowacji, kilka polskich wynalazków. Potem przez kolejne tygodnie, a być może miesiące, będziemy przedstawione na China High Tech Fair projekty promować poszukując dla nich odpowiednich chińskich (a może nie tylko chińskich) partnerów.

Prawda, to niewiele, ale od czegoś zacząć trzeba. Nie od razu przecież Kraków zbudowano, prawda?

Może na przyszłą, 101-wszą rocznicę, uda się zrealizować na przykład taki plan:

101 projektów technologicznych na 101-wszą rocznicę niepodległości.

Bo to chyba lepszy pomnik wdzięczności dla tych, którzy nam tą niepodległość dali, niż kolejna manifestacja nieporadności. Precz z nieporadnością, niech żyje Niepodległa przyszłości!

A o tym co się na China High Tech Fair 2018 wydarzy, będziemy sukcesywnie informować.

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close