Chiny subiektywnie

Konsul w Szanghaju kontra wstrętne dzieciaki

Chciałem, jak Najwyższego kocham, jakąś pierdołkę umieścić ogórkowo-sezonową w charakterze. Chciałem, ale nie dano mi. Myślałem, że tak daleko od kraju polskie bagienko, czy piekiełko (bo różnie je zwą) siły wciągającej nie ma. A ma. Za sprawą i dzięki wysiłkom opłacanych przez nas wszystkich urzędników. Ze szczególnym uwzględnieniem jednego.

Jest naszych Rodaków w Chinach coraz więcej. Przyciągają ich zainteresowania, głód wiedzy, ale przede wszystkim chęć i konieczność zarabiania na utrzymanie swoich rodzin. Są tutaj przedstawiciele wielu profesji, poczynając od wykwalifikowanych robotników, poprzez techników, inżynierów po naukowców. Są Rodacy, dzięki którym chińskie statki dają radę, Polacy, którzy są pracownikami firm zagranicznych i polskich, są też tacy, którzy wzięli byka za rogi i za cenę osobistego ryzyka prowadzą swoje własne interesy.

Cechą wspólną Polaków w Chinach jest tęsknota za domem. Różnej wielkości to tęsknota, różnej intensywności. Przejawia się też różnie. Wspólna natomiast dla polskich rodzin jest wola posyłania swoich dzieci do polskiej szkoły przy konsulacie RP w Szanghaju. Dzieci żyjące wciąż wśród obcokrajowców, tak od nich bardzo odmiennych, garną się do siebie, bo szkoła to miejsce, gdzie mogą wreszcie rozmawiać w tym samym języku, dać upust całej swej ekspresji, spotkać swoich naj, naj, najlepszych kolegów. Dotyczy to szczególnie tych najmłodszych. Szkoła działa tylko jeden dzień w tygodniu. Dla wielu dzieci polskich w Szanghaju, Zhejiangu i Jiangsu często najważniejszy w tygodniu. Pomimo ogromu zajęć w chińskich lub zagranicznych szkołach działających w Chinach, dzieci same z siebie odpuszczają jeden dzień weekendu, właśnie na rzecz tej szkoły, w której nie ma taryfy ulgowej, trzeba się uczyć, odrabiać lekcje, normalnie tyrać

W niedzielę, pięć dni temu miała się odbyć uroczystość zakończenia roku szkolnego przy konsulacie RP w Szanghaju. Zakończenie odbyło się, ale jego uroczystość została skutecznie storpedowana przez szefa tej polskiej placówki dyplomatycznej. Panu konsulowi generalnie dzieci przeszkadzają. Pętają się po konsulacie, krzyczą i biegają. Dla swojego świętego spokoju, tuż przed zaplanowanym terminem, pan konsul poinformował rodziców, że dzieci nie mogą wejść do budynku konsulatu. Pan ustalił sam ze sobą, że miejscem zakończenia roku szkolnego stanie się trawnik przed budynkiem. W polskich warunkach byłaby to zrozumiała decyzja. Tu w Szanghaju oznaczała, że polskie dzieci musiały stać na otoczonym murem trawniku, w palącym słońcu. Dodam, że temperatura w cieniu przekracza trzydziestkę. Mur otaczający trawnik i konsulat przesłonięty jest częściowo bujnymi krzakami. W nich mają swoje kryjówki moskity. Owady były zapewne niezwykle wdzięczne naszemu konsulowi. Cięły dzieciaki ile tylko sił w ryjkach.

W tym samym dniu kiedy pan konsul podjął decyzję o nieudostępnieniu klimatyzowanego pomieszczenia na uroczystość, postanowił również, że nie wypożyczy sprzętu nagłaśniającego. Dwóch kolumn ze wzmacniaczem i mikrofonu. Dzięki tej jakże wspaniałomyślnej decyzji maluchy, które od tygodni przygotowywały wiersze, stanęły przed wielkim dramatem. Chciały wypaść jak najlepiej, ale jakże tu wypaść dobrze, skoro pot cieknie po czole, moskity tną, a wiersza nikt z dorosłych nie słyszy, po plac za duży na malusze głosy?

Pan konsul nie raczył zaszczycić swoją osobą uroczystości zakończenia roku szkolnego w polskiej szkole przy konsulacie RP w Szanghaju. No ja człowieka rozumiem. Na cholerę ma stać w słońcu, dać się ciąć przez robale i wysilać słuch, żeby udawać, że go chwytają za serce te pierdy, które klepią cholerne dzieciaki, co wciąż krzyczą, biegają i naruszają spokój? Pan konsul wysłał w swoim imieniu jakiegoś podległego sobie urzędnika, który odczytał z wielu kartek nic nie wnoszące przemówienie. Powiedzieć coś do dzieci od serca i z głowy? To przekracza możliwości człowieka na urzędzie.

Jeden z ojców pochylając się nad swoim rozemocjonowanym ważną uroczystością synkiem powiedział wskazując gestem na budynek konsulatu: „Bo widzisz synku, to jest kawałek naszej ojczyzny”. Jestem pewien, że nie było jego zamiarem powiedzieć coś tak doskonale dwuznacznego. Polska placówka dyplomatyczna powinna być dla nas Polaków fragmentem kraju na obczyźnie. Tu powinniśmy mieć możliwość spotykać swoich, mieć gwarancję pomocy w razie kłopotów, czuć, że tu naprawdę jesteśmy u siebie. Dzięki urzędnikom na miarę pana konsula mamy w Szanghaju (a pewnie i w wielu innych placówkach dyplomatycznych RP na świecie) Polskę, za którą nikt nie tęskni, dokładnie taką, która powoduje, że wolimy mieszkać w Londynie, Caracas, czy Kantonie. Bo w tych miejscach obcy traktują nas lepiej i mają dla nas więcej szacunku, niż ludzie, których obowiązkiem opłacanym z naszych podatków, a który winien również wynikać z osobistej kultury i etosu człowieka służby publicznej (czy ktoś jeszcze nad Wisłą wie co ten frazes znaczy….?) jest opieka nad nami, Polakami w obcych krajach, nie tylko w wymiarze wydania paszportu, ale również nieustannego tworzenia pozytywnego wizerunku Polski w nas samych, tak często w ten obraz wątpiących.

Nie jestem w stanie ogarnąć swym niezbyt lotnym umysłem człowieka, któremu brak zrozumienia i wrażliwości dla emocji i uczuć dzieci. A szczególnie tych, które powinny być dumne, że z Polski pochodzą, że się tam urodziły one i ich rodzice i ich babcie, dziadkowie, ciocie i wujkowie. Dlaczego Pani, Pan, ja mamy takim ludziom płacić pensję, pokrywać koszty pobytu w odległych krajach, kiedy nasze potrzeby burzą rytm ich własnych zajęć? Domyślam się, że pan konsul przedkłada weekendy w domu. Pan konsul w niedziele nie pracuje. I pracować nie zamierza. Czy mamy jako jego pracodawcy wystarczającą moc, aby powiedzieć mu: „zwalniam pana”? Powinniśmy mieć. Skoro chłopina nie lubi się męczyć, to niech siedzi w domu. Swoim i za swoje, nie za nasze wspólne.

A dzieciakom życzę wszystkiego co najlepsze. Szczególnie zaś tego, żeby tą niedzielną uroczystość zachowały we wdzięcznej pamięci. W końcu dzieciaki mają tak wspaniale bujną fantazję. I w niej cała moja nadzieja.

Leszek Ślazyk

 

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

38 thoughts on “Konsul w Szanghaju kontra wstrętne dzieciaki”

  1. patrac na chinskie znaki na budynku do glowy przychodzilo tylko jedne, jakkolwiek wolne tlumaczenie: psom i Polakom wstep wzbroniony. tlumaczenie dedykuje historii Szanghaju.

    dla pewnosci przy drzwiach wewnatrz konsulatu i na schodach ustawiono barierki jak na lotnisku zeby nikt nie wchodzil. do tego wielkie kartki ze strzalkami i napisem TOALETA kierowaly motloch zeby bydlo nie sikalo na trawniku, jako ze jedynie ten fragment konsulatu zostal udostepniony. warto nadmienic, ze wszyscy obecni (wyproszeni a nie zaproszeni) Polacy znaja na pamiec rozklad parteru, poniewaz za poprzedniego konsula tam odbywaly sie zajecia szkoly polskiej. Obecnie sa na zewnatrz za prywatne pieniadze Polakow i polskich firm w Szanghaju.

    ale moment, w koncu wystawiono na chodnik stolik, na ktory mamy wylozyly upieczone placki, do ktorych konsulat dolozyl cale kilka butelek soku i coli.

    a zar (realnie 32, odczucie ciepla 41 stopni – mozna sprawdzic na accuwather) w sam raz zeby na drugi raz wiedziec gdzie miejsce Polakow – za brama.

    mi utkwil w pamieci inny komentarz, dziewczynki ktora z rodzicami jadac 5 godzin autobusem juz dzien wczesniej przyjechala specjalnie na te okazje, a ktora jak wszystkie dzieci recytowala w tym żarze wierszyki: tatusiu, a dlaczego pan konsul do nas nie przyszedl, przeciez to jest bardzo wazne swieto, prawda?

    Polska. A juz myslalem, ze za konsula Bajera bylo najgorzej. z pokora stwierdzam, ze nie bylo.

  2. Piotrze, wolałbym, żeby w odpowiedzi na ten artykuł odezwał się ktoś oburzony: "To bzdura, nasi dyplomaci dbają o nas, ma pan kompletnie niewiarygodne źródła informacji…..". Naprawdę, wtedy czułbym się jakoś wzmocniony. Mógłbym wziąć na klatę krytykę, opieprz zwyczajny. Tymczasem to co piszesz bezwzględnie potwierdza sytuację w Szanghaju. Mnie to boli podwójnie. "Nasi" w Chinach stają się społeczeństwem obywatelskim, zaangażowanym, takim jak te reprezentujące inne nacje. A tu masz. Pojawia się tajemniczy gość przysłany przez MSZ i rujnuje wszystko o co próbujemy zrobić. Powtórzę, bo lubię: tylko czemu za nasze? Za nasze chcemy kogoś kto z nami, a nie kogoś kto przeciwko nam!

  3. To bzdura!!! Nasi dyplomaci dbają o Nas…w Kantonie. Tak, w Guangzhou Pan Konsul z okazji rocznicy Konstytucji 3 maja zaprosił Polonię wraz z rodzinami na uroczystość. W Kantonie….

    U Nas w Shanghai pan konsul zorganizował imprezę po cichu, informację ze swymi zdjeciami zamieścił po 10 dnich żeby przypadkiem Polonia w Shanghai nie roszczyła sobie prawa do uczestnictwa w tym jakże ważnym dla Nas Polaków Święcie.

    Pamietam czasy poprzedniego pana Konsula; nie tylko umiał zaprosić Polaków mieszkających i pracujących w Shanghai na miłą uroczystość, umiał także "wpaść" na "nieoficjalne" spotkania polonii w irlandzkim pubie… POTRAFIŁ, bo był Człowiekiem który rozumiał iż to własnie placówka dyplomatyczna Naszego państwa jest spójnikiem Nas wszystkich tu na obczyźnie.

    Ale trzeba być Człowiekiem i znać swoje obowiązki w stosunku do Rodaków, tym bardziej "za nasze" jak to dobitnie podkreślił Admin.

    Szkoda tylko że ten pan nie jest świadomy iż to ludzie tacy jak on uczą Nasze dzieci co to jest Polska, przynależność narodowa, kultura, historia, człowieczeństwo….

    Jest mi wstyd za tego pana; wstyd gdyż zignorował Nasze Polskie Dzieci które czekały na to wydarzenie od tygodni, ciesząc się że będą miały nareszcie okazje zobaczyć Konsulat Polski w Shanghai…

    Zobaczyły…. trawnik. Acha i toaletę do której dobitnie wskazano Im drogę.

    Coś sie panu pomyliło panie konsulu….to chińskie dzieci sikają na trawnikach i chodnikach, Nasze Polskie Dzieci są dobrze wychowane.

     

  4. Na stronie Internetowej MSZ jest Biuletyn Informacji Publicznej i zakładka "Skargi i wnioski", myśle, ze powinno się napisać taką skargę. Wiem, ze  wszystkie tego typu sprawy sa  bardzo poważnie traktowane, na pewno nie wyrzucone do kosza. MSZ bardzo dba o dobry wizerunek Polski poza granicami i myśle, ze taka postawa naszego "dyplomaty" nie przejdzie bez echa.

    Poza tym można wysłąc e-maila ale także podzielić sie treścią i spostrzeżeniami na facebook'u czy tweet'erze. Może jak pa konsul poczyta komantarze na swój temat to serce mu zmięknie (oby :-)).

  5. Nikt w MSZ nie weźmie tego do serca. Każdy dyplomata ma tam swojego anioła stróża, który jest w stanie  ochronić takiego delikwenta.

    Z okazji Święta Narodowego grono osób w Szanghaju zamierzało zorganizować ewent z moją obecnością. Zwróciło się do konsula generalnego Krzysztofa Smyka o spotkanie. Przez dwa miesiące nie znalazł on czasu, ale zlecił temat mający promować Polskę jakiejś fantasmagorycznej polskiej agencji Art Club (powołanej m.in. “w celu procedowania i wypełniania treścią tego typu inicjatyw”), nieudolnie kierowanej przez mało przychylną Natalię Pokorską. Pani ta, oprócz wykazanej niekompetencji, również nie znalazła czasu na omówienie technicznej strony organizacji prelekcji, wystawy, projekcji zdjęć. W efekcie, kiedy zarejestrowano już 130 zgłoszeń (świat kultury, biznesu, kierownictwo Royal Asiatic Society i media) niespodzianie, w przeddzień wydarzenia, poinformowała, że sala Konsulatu może pomieścić tylko 75 gości. Zaproponowała, że kto  nie zdąży wejść wcześniej, wróci po prostu do domu. Niepoczytalny krok Pokorskiej zmusił do przeniesienia spotkania w inne.

    Xinhua poświęciła wydarzeniu dwie strony (http://sh.xinhuanet.com/2013-05/06/c_132362334.htm), pisał także

    sina.com (http://blog.sina.com.cn/s/blog_5d8421040101jsj1. html).

    Żadnych wyciągniętych konsekwencji. Po zajściu  MSZ przysłał mi wersję konsula Smyka – same bezczelne kłamstwa, którymi przy okazji oszukał swoją szacowną instytucję.

    Mniej arogancji, więcej skruchy- panie Smyk!

     Zob.  https://www.facebook.com/pages/Jacek-Palkiewicz/190390428055

  6. Szanowny Panie Jacku,

    Przytoczyłam słowa Przyjaciółki, wieloletniego pracownika MSZ w Warszawie, osoby która spędziła kilka lat na placówce dyplomatycznej. 

    Warto spróbować, bo każda skarga to potwierdzenie nieprawidłowości na które się nie zgadzamy. Takie mamy prawo i uważam iż naszą powinnoscią jest reagowanie na wszelkiego rodzaju działania uwłaczające Nam i dobremu imieniu Polski.

    Tylko reagując konsekwentnie mamy szansę coś zmienić.

    Pozdrawiam,

  7. Próbuję to rozpropagować. To powinno pójść w headlinach.

  8. Prawde mowiac w artykule jest troche niescislosci. szkola nie jest przy konsulacie, poniewaz Ministerstwo Edukacji wpadlo na cudowny pomysl likwidacji szkol polskich przy konsulatach i przeznaczenie tych pieniedzy na program komputerowy wygrany przez pewna firme – do zdalnej nauki polskiego. Dzieci maja sie stawac i czuc Polakami online, same sie dyscyplinujac, uczac w weekendy i integrujac z komputerem. dla nich polska szkola i polskie dzieci to czesto byl jedyny powod zeby chciec mowic w tym jezyku, a dla kraju najtansza inwestycja (pensja 1 nauczyciela) w tak strategicznym miejscu jak Szanghaj! – w identyfikacje z krajem osob doskonale wyksztalconych w miedzynarodowych szkolach i za pieniadze korporacji badz rodzicow – przedsiebiorcow. kontrakt na program byl dla kogos lepszym interesem. I to jest najwazniejsza w tym sprawa.

    naglosnienie nie bylo w tym wszystkim wielkim problemem

    konsul byl proszony o udostepnienie konsulatu, jednak zarzekajac sie remontem (elewacja!!) udostepnil trawnik, na ktorym w koncu jest flaga, a o jej wzniesienie i odspiewanie hymnu, zeby dzieci poczuly co to jest Polska i ze sa Polakami, chodzilo. dzieki sytuacji powyzej, wszyscy poczuli az do bolu.

    komentujac wpis o 130 osobach pamietam wiele eventow w konsulacie i zawsze bylo to okolo tylu osob. jesli teraz miesci sie tylko 75, pytanie co wypelnia reszte.

    Wiadomo ze konsulat to nie tylko miejsce uroczystosci panstwowych, powinien wspierac inwestycje i polski biznes. Rozumiem tez ograniczenia finansowe. Po pierwsze jednak ta impreza nie byla zadnym wydatkiem nie liczac sokow i coli, po drugie nie rozumiem jak konsul moze zarzekac sie ze promuje biznes, czyli wydaje suto zakrapiane bankiety z "artystami" o ktorych nikt ani przed wystepem ani po wystepie nie slyszal, jak pracujaca w jakiejs szanghajskiej firmie niby kreator mody, odmawiajac tym, ktorzy cos w swiecie naprawde znacza (np. sprawa Palkiewicza) i nie zauwazajac przy tym, ze dzieci przyszly z rodzicami reprezentujacymi dokladnie te firmy, ktore niby powinien promowac. Dodajac nie pojawienie sie i wystawienie tych ludzi z wlasnymi dziecmi na zar utrzymujacy sie od kilku dni w Szanghaju, jak na dyplomate nie bylo to specjalnie dyplomatyczne. Konsul sam w sobie wydaje sie bardzo rzeczowy, ale sposob w jaki postepuje przynosi efekty dokladnie odwrotne do zamierzonych. Przy tych samych kosztach zamiast przekuwac sprawy w sukces, ktory buduje jego kariere i przysluzy sie Polsce i jej dlugofalowym interesom, poprzez ostentacyjna arogancje kreuje sytuacje, ktore niszcza jego wlasne wysilki lub nadaja im niepotrzebny odcien „pozorne”.

  9. byl tam kiedys fajny konsul ANDRZEJ LYSIAK, pozniej go zmienili ale komorke dali jakiemus nowemu cieciowi co po Polsku nie umie nawet mowic, raz zadzwonilem do niego bo myslalem ze Pan Lysiak sie odezwie to mnie zbyl ze jest na "waznym spotkaniu" a ze "Lysiaka" juz tu niema, i dlaczego mu dzwonie na prywatna komorke…po prostu cholota

     

    a fakt faktem MSZ odpowiada na skargi szybko i celnie

  10. Panie  Smyk!

    Jest  tyle  pieknych zawodow gdzie Panskie Zalety  beda profitowaly a Pan sie przy Sluzbie  Dyplomtycznej  uparl.

    No moze chociaz placowke zmienic?

    Na Wyspach Marshalla  nie bedzie polskiej dzieciarni  i calej tej Poloni przeszkadzajacej wydajnie pracowac

  11. Smutne to, co piszecie. Byłem w Szanghaju w czerwcu i absolutnie nie jest to miesiąc na uroczystości pod chmurką.

     

    Sam jako nastolatek uczyłem się w Szkole Polskiej przy Ambasadzie. Ze względu na pogodę właśnie rok szkolny kończył się tam pod koniec maja a zaczynał 1 października. Nie przeszkadzało to nam realizować pełnego programu (to była zwykła szkoła, 5 dni w tygodniu). Ale siłą sprawczą był dyrektor szkoły, sądzę że to on twardo walczył z ambasadą i dzięki niemu wszystko działało.

    W Szanghaju macie pecha mieć tylko konsulat. Ambasadorowie moim zdaniem trochę lepiej rozumieją takie sprawy. Konsul (być może z przepracowania i piszę to bez ironii) zapomniał chyba, że jego obowiązki nie kończą się na wydawaniu wiz i odwiedzaniu osadzonych, ale też obejmują dbanie o społeczność. Popieram wysyłanie skarg do MSZ – wiadomo, że będą na zewnątrz bronić swojego pracownika, ale w środku poważnie zastanowią się nad sytuacją i jest szansa, że podejmą jakieś kroki aby ją poprawić.

  12. Strasznie smutna historia, smutna tym bardziej ze nie chodzilo tu ani o pieniadze, ani o mozliwosci, tylko o troche dobrych checi.

    Tak Andrzej Lysiak to byl super Konsul

  13. OStatnio JAcek Palkiewicz mial z tamtejszymi ambasadorami przejscia… Zastanawiam sie kto takiego imbecyla umiescil na odpowiedzialnym stanowisku jak ambasador w kraju,ktory jest jednym z mocarstw swiata….   Dawniej to sie wysylalo takich na jakas placowke na kole podbiegunowym ,zeby niedzwiedziom mogl wizy stemplowac a nie szkode czynic…

    sorry,wkurza mnie taka postawa wladz i ich "przedstawicieli"

  14. Szanowni Państwo, dowiedziałam się od znajomych że konsulat organizuje Mikołajki dla dzieci. Na stronie internetowej nic, pytam pracownika (poza konsulatem)- nic. Dzwonię i pytam wprost osobę urzędującą. Na moje pytanie słyszę odpowiedź : A kto to pani powiedział??

    Ja na to: a czy to ważne? Jest impreza dla polskich dzieci czy nie. Odpowiedź: No to zależy ile dzieci mają lat.

    A to jest tylko początek góry lodowej. Pan konsul jak słyszałam , zadaje się tylko z elitą. Moje pytanie: jest Nas tu ok. 200. Kto jest elitą a kto nie?

    P.S Pan Jacek Pałkiewicz miał ostatnio spotkanie z Polonią i nie tylko. Cała sala ludzi. Konsula ani jego przedstawiciela nie odnotowano. Hańba i wstyd.

  15. Myslalam, ze event z panem Jackiem Palkiewiczem byl odosobnionym przypadkiem, ale okazuje sie, ze nie…

    Szczegolnie dotknelo mnie w jakis sposob konsul Smyk podszedl do checi zoorganizowania wydarzenia z panem Jackiem, poniewaz, wlozylam w to duzo pracy. Event byl darmowy, i nie mial przyniesc nikomu zadnych dochodow. Konsulat nie musial wiele zrobic, tylko jak juz wczesniej wspomniano, troche dobrych checi w to wlozyc.  Zaproszenia, napoje, zdjecia, itd. bylo zoorganizowane przez nas.

    Jednak potraktowano nas z lekcewazeniem i brakiem profesjonalizmu.

    Wiem na pewno, ze jezeli bylby to konsul Lysiak, wystarczylby jeden telefon lub email, na ktory konsul na pewno by odpowiedzial, umowil sie z nami na spotkanie, i rozpatrzyl propozycje ( nawet jezeli bylaby to negatywna odpowiedz wygladaloby to zupelnie inaczej, niz brak czasu na kilkunastominutowe spotkanie przez 1,5 miesiaca!). Zastanawiam sie ja i wiele osob, co w takim razie konsul robi, jakie sa jego obowiazki? Bo myslalam, ze jest to miedzy innymi promocja Polski w Chinach, i temu mial takze sluzyc wieczor z panem Jackiem. Ponadto integracja polskiego spoleczenstwa w Szanghaju, do czego to wydarzenie bylo takze swietna okazja.

    Mysle, ze byla to swietna promocja dla polskiej placowki w Chinach, ktora konsul na wlasne zyczenie przegapil!

    Chyba sie konsulowi cos pomylilo; to chyba on jest tu dla nas, a nie my dla niego?…

  16. Szanowni Państwo, 

    MSZ nie mógł się mylić przysyłając nam w miejsce człowieka, który z sercem i pełnym oddaniem się nami opiekował, a którego przez naszą małostkowość czasem krytykowaliśmy – Konsula Łysiaka i jego Małżonki – konsula generalnego zdobywcę nagrody Konsula Roku.

    Ta decyzja pozoliła nam docenić osobę poprzedniego konsula, przestać narzekać że mieliśmy okazję się spotykać w Konsulacie przy okazji świąt narodowych i nie tylko! I, że mogliśmy czuć się Polonią.

    Teraz konsulat jest zamknięty. Jest urzędem, z daleko nieurzędowym stylem pracy (nawet o 10.00 bywa, że nikogo jeszcze nie ma, a dodzwonić się nie idzie). 

    A nawet jak się dostąpi zaszczytu zaproszenie to nie chce tam się iść. 

    Współczując naszym dzieciom, cieszę się, że czara się wreszcie przelała.

    Z tego co widzę jesteśmy wszystcy zdeterminowani do tego aby MSZ podjął szybkie decyzje personalne, co do nowego szefa placówki.

    Czego sobie i Państwu życzę!

     

  17. Szanowni Państwo,

    Poczuwając się do pełnej odpowiedzialności za swój tekst, a także w odpowiedzi na Państwa reakcję, przekraczającą moje skromne wyobrażenia, przesłałem do MSW informację na temat działalności Konsulatu RP w Szanghaju. O efektach będę informował na bieżąco.

    Pozdrawiam,

    Redaktor

  18.  Osobiście jestem zszokowana tak jednostronnym artykułem. Autor tekstu stawia siebie w sytuacji dzieci, które w rzeczywistości, zamiast sztywnej, oficjalnej uroczystości mogły cieszyć się dniem oficjalnego rozpoczęcia wakacji, w bardziej kameralnej, nawet rodzinnej formie. Wiem, bo tam byłam.  Argumenty związane z palącym Słońcem mogły by być uzasadnione tylko i wyłącznie gdyby nie było możliwości schowania się w cieniu drzew, czy recepcji Konsulatu, gdyby nie zostały udostępnione napoje w tak obfitych ilościach, że były rozdane dzieciom po uroczystości i wreszcie gdyby budynek konsulatu nie był remontowany. Osobiście uważam, że kwestia bezpieczeństwa związana z tak generalnym remontem budynku, jest wystarczającym argumentem, na zorganizowanie uroczystości w ogrodzie.

     

    Autor tekstu wspomina również przerażającą ilość komarów, atakującą dzieci. Szczerze mówiąc nie zauważyłam, żeby przeszkadzało to dzieciom biegającym po ogrodzie, bujającym się na huśtawce czy zajadającym ciastka.

     

    Szczerze mówiąc jestem w stanie odnieść się do każdego fragmentu Pana artykułu. Nie rozumiem tej determinacji i zajadłości, która z całą pewnością nie jest obiektywna. Przytaczanie argumentów typu, mnogość komarów, palące Słońce, konieczność odebrania świadectw poza budynkiem , są jedynie świadectwem nieznajomości realiów, co dodatkowo zostaje potwierdzone zdaniem, w którym autor wskazuje na brak obecności Konsula Generalnego, jednak nie wspomina o obecności Pana Vice konsula Mariusza Boguszewskiego czy pana Vice konsula Roberta Kępki. Czytanie z kartki, nie wiedziałam, że jest to sprawa niedopuszczalna podczas oficjalnych uroczystości.  ( całym szacunkiem, Pan Dyrektor Polskiej Szkoły, też się taką posługiwał).

     

     Jestem ciekawa, jak by się Pan odniósł do sytuacji, w której dzieci zostały by wpuszczone do remontowanego budynku, w którym na każdym kroku rozstawione są rusztowania i reszta sprzętu. Czy wtedy dyskutowalibyśmy o braku troski o bezpieczeństwo dzieci?

     

    I na zakończenie odnosząc się do fragmentu, w którym autor pisze „Polska placówka dyplomatyczna powinna być dla nas Polaków fragmentem kraju na obczyźnie”, to prawda, zgadzam się z tym zdaniem w stu procentach, boli mnie jednak tak materialne i powierzchowne podejście do takiego dnia jak zakończenie roku szkolnego. To tak, jakby  po Świętach Bożego Narodzenia, zamiast cieszyć się czasem spędzonym z rodziną, narzekać na brak wystarczającej ilości prezentów. Pozdrawiam.

     

  19. Pani Mario,

    Czytając Pani wypowiedz mam wrażenie, że, byłam na innej uroczystości….

    Zgadzam się, co do wykorzystania drzew, jako schronienia przed słońcem, ale dziwi mnie, że pisze Pani o braku komarów, które właśnie pod tymi drzewami i między krzakami najbardziej atakowały. Może warto zapytać dzieci, które podczas zabawy nie zwracały na to uwagi i się nie skarżyły, bo szkoda było im czasu (może przypomniały sobie jak spotykały się tu kiedyś). Bujały się na huśtawce, na której kiedyś czekały na zajęcia tylko w trochę innym miejscu, obecnie w ciemnych krzakach kiedyś na lepszym…J

    Co do recepcji konsulatu (może lepiej „recepcyjki”), która została udostępniona wolę się nie wypowiadać… J

    Oczywiście, że, za napoje serdecznie dziękujemy… Wszyscy sobie zdajemy sprawę, że, koszty tak „obfitej” ilości soków i wody to spory koszt dla konsulatu. Co do tak generalnego remontu to z tego, co sobie przypominam rusztowania są rozłożone na zewnątrz budynku a nie w środku i to właśnie pod tymi rusztowaniami dzieci musiały przechodzić, aby się przez chwilkę ochłodzić w tej „recepcyjce”, która była udostępniona.

    W artykule zostały wykorzystane obiektywne relacje i odczucia osób, które tam były i którym dobro dzieci jest najważniejsze.

    Co do obecności Vice Konsulów wydelegowanych przez Generalnego Konsula obecności jednego z nich nie dało się ukryć. Pan Vice konsul Mariusz Boguszewski dzielnie w pocie czoła wysłuchał pięknych wierszy przygotowanych przez dzieci, wygłosił przemówienie, które było w artykule określone, jako „czytanie z kartki”… hmmm, można czytać z kartki, ale myślę, że przekaz odnosi się do treści, która była przygotowana na tą uroczystość. Treść była piękna, ale czy szczera?

    Co do Vice Konsula Roberta Kępki owszem gdzieś tam przechodził…

    „boli mnie jednak tak materialne i powierzchowne podejście do takiego dnia jak zakończenie roku szkolnego”

    Właśnie, Pani Mario jest to słuszne zdanie, ale chyba powinno być wypowiedziane w drugą stronę i nie ograniczałabym się tylko do zakończenia roku, ale do ogólnego traktowania naszych dzieci, które chcą się na „końcu świata” uczyć języka polskiego.

    Wystarczy przypomnieć sobie sytuację za Konsula Łysiaka i jego Małżonki 

    Ale może Pani pamięta gdyż po Pani relacji z tak uroczystego dnia mogłoby wynikać, że jest Pani bardzo blisko związana z tą placówką i powinna Pani wiedzieć jak Konsul Łysiak traktował nasze dzieci.

    p.s

    PIĘKNA relacja z tego dnia już jest na stronie konsulatu J

    Serdecznie pozdrawiam

  20. Wszyscy Państwo byliście na innej uroczystości. Pani Maria była na tej właściwej. Potwierdzenie jej relacji znajdziemy na stronie Konsulatu: http://szanghaj.msz.gov.pl/pl/aktualnosci/uroczystosc_zakonczenie_roku_spolecznej_szkoly_polskiej_w_szanghaju_1

    Było pięknie, radośnie, dzieci w strojach galowych korzystały z uroków słonecznej pogody. Kurczę, tylko co te rusztowania robią na zewnątrz budynku? Skoro one stanowiły zagorżenie, dla dzieci, to chyba cała impreza powinna odbyć się w chłodnym wnętrzu… Ale oczywiście wyciągam zbyt daleko idące wnioski. Szkoła jest społeczna, więc faktycznie ogromnym gestem dobrej woli było wpuszczenie w sumie prywatnych osób na teren placówki dyplomatycznej….

    Ja pierniczę, czasem mam wrażenie, że czegoś nie ogarniam. Normalni ludzie przyznają się do błędów, przepraszają, wyciągają wnioski. Polska kasta urzędników i funkcjonariuszy nie. I patrzy na nas z uśmiechem Mona Lizy jak na walniętych pieniaczy, myśląc przy tym: "No i co ty mi gościu zrobić możesz?" No właśnie. Co?

  21. Mogę wypowiadać się tylko w swoim imieniu,  zgadzam się z panią Marią.  Też tam byłam. 

    Oczywiście  lepiej , żeby dzieci  zamiast   „sztywnej, oficjalnej uroczystości mogły cieszyć się dniem oficjalnego rozpoczęcia wakacji, w bardziej kameralnej, nawet rodzinnej formie „.  Nie ma nic lepszego, niż gdy rodzina podejmuje ciebie kameralnie  na trawniku przed domem, jednocześnie wyznaczając  strzałkami trasę do toalety i zagradzając  przejścia w każdą stronę.

    O recepcji czy innej poczekalni mogę tylko powiedzieć , że jest wielkości ok. 6m2 (ale być może  się mylę, jeśli ktoś ma dokładniejsze dane proszę o sprostowanie), a osób było przynajmniej 70.  Ale to znacznie lepsze niż jakieś sztywniackie imprezy (klimatyzacja).

    Widzę , że relacja wraz ze zdjęciami pojawiła się na stronie konsulatu. Manipulowanie terminem „piękna pogoda” działa tylko w przypadku ludzi, którzy nigdy nie byli w Szanghaju w czerwcu.  Odczucie 42 stopni nie jest piękną pogodą.  Według mnie oczywiście, gdyż jest to odczucie subiektywne – jednakże jeśli pogoda była taka piękna, po co, jak pani Maria sugeruje, szukać cienia? No tak, są drzewa i rzeczywiście zacieniają znakomicie teren pod murem. I tam powinni byli się schronić uczestnicy imprezy a nie w palącym słońcu pod masztem. Nikt na to nie wpadł.  Wspomina pani, że „ zostały udostępnione napoje w tak obfitych ilościach”  . Chcę w tym miejscu złożyć gorące podziękowania w imieniu własnym oraz mojej rodziny. Jeśli inni uczestnicy chcą dołączyć to myślę, że autor wyrazi zgodę i będzie można się dopisywać w specjalnej zakładce. 

    Zdaję sobie sprawę z tego, że prawdopodobnie taka była umowa między konsulatem i szkołą, że zostanie udostępniony trawnik i wszyscy się na to zgodzili. Jednak pozostaje żal, że widząc warunki pogodowe nikt nie zaproponował w geście dobrej woli przejścia do jakiejś akurat nie remontowanej części budynku. Chyba, że renowacja przebiega we wszystkich pomieszczeniach jednocześnie, ale czy wtedy całkowicie zamiera praca w całej placówce?

    O obecności vice konsula autor nie wspomina  z pewnością z zazdrości. Kilka bitych stron formatu A4 na temat wsparcia edukacji polskich dzieci za granicą. Imponujące. Porównywanie tego do podręcznych notatek innych mówców, którzy głównie w krótkich słowach podziękowali nauczycielom, dzieciom i rodzicom za aktywne uczestnictwo w powstawaniu szkoły jest chyba nieporozumieniem.

    Czy ktoś pamięta dmuchane zamki do skakania, zabawki i bańki mydlane na sztywniackich  imprezach konsula Łysiaka organizowanych dla dzieci? I ta sztywniacka klimatyzacja dostępna we wszystkich salach całego parteru (dzięki temu imprezy trwały tak długo jak się zainteresowanym podobało). Nikt nie musiał o nic prosić, to po prostu było pewne. W przygotowania do tych imprez byli licznie zaangażowani również  pracownicy konsulatu, teraz mam wątpliwości  czy wystarczająco im podziękowaliśmy w odpowiednim czasie.

    Nie wspominam nawet o tym, że Pan Konsul Łysiak zamiast przemów o wspieraniu polskiej edukacji za granicą po prostu osobiście gratulował dzieciom ukończenia roku szkolnego. Każdemu z osobna, szczerze, przez podanie ręki. Dzieci były honorowymi gośćmi i to dla nich wszystko było przygotowane.

    Byliśmy tam mile widziani (i zaproszeni).

     

    Pozdrawiam

  22. Pani Mario…to Pani prawdziwe imię? Wklejanie na stronę KG zdjęć z wizerunkiem osób, które nie wyraziły na to zgody jest naruszeniem ich prawa o prywatnosci… Wklejając zdjęcia Konsulatu z rusztowaniami NA ZEWNĄTRZ nie tylko przyczyniła się Pani do potwierdzenia tego co jest napisane w artykule ale również utwierdziła nas Pani w przekonaniu że nie dla Polskich Dzieci klimatyzowane "salony" wewnątrz…

    Ja na tych zdjęciach widzę przede wszystkim SMUTNE i zdezorientowane dzieci które tak naprawdę nie czuły się "ważne" w tym dniu i w tym miejscu… Zdjęcia z imprezki Konsula z 9 maja z chinskimi "gośćmi" z butelkami whisky i durnymi minami są lepszym swiadectwem na co przeznacza się NASZE pieniądze na placówce dyplomatycznej niż ŻENUJĄCE zdjecia z zakończenia roku szklnego NASZYCH POLSKICH DZIECI za Nasze prywatne pieniądze….

    Na Pani miejscu ni komentowałabym wiecej … no chyba że ma Pani BONUS za lojalność :) – butelkę na kolejnej zakrapianej imprezie "konsula"

  23. I jeszcze jedno…te "napoje" za 100 RMB pan konsul pokrył z własnych środków czy dostał na nie "fapiao" u Chińczyka za rogiem?

  24. Przypadek sprawił, że przeczytałam  "sprawozdanie z uroczystości..2013." pióra Pana Leszka Ślazyka i komentarze ( Rodziców i nie tylko).  Prowadziłam polską szkołę w Szanghaju w sumie 9 (dziewięć) lat i , proszę mi wierzyć, nie przypominam sobie uroczystości kończącej rok szkolny, która wywołałaby takie poruszenie, taką gorącą dyskusję, jak ta z końca czerwca 2013 roku.. Może dlatego, że jednak zawsze na tych uroczystościach gościliśmy konsula generalnego, a w ciągu tych 9 lat było ich za mojej kadencji  przynajmniej 6-7  i czuliśmy, że dla nich wszystkich priorytetem była polska szkoła. Zdjęcia z uroczystości( na str.KG)- bardzo sympatyczne. Trzymam kciuki za dalsze fajne funkcjonowanie szkoły pod dyrekcją Pana Tomasza!

    Serdecznie pozdrawiam Znajomych Rodziców i  Uczniów, Karolinę P.(którą zobaczyłam na jednym ze zdjęć)-moją uczennicę z lat 1996-2000!

             

     

  25. Pani Irenko,

    mysle ze wszyscy Rodzice, podobnie jak moja rodzina, darzy Pania nieodzalowana pamiecia, a z dzisiejszej perspektywy czas, kiedy w szkole pod Pani kierownictwem pomagalo nam jeszcze Panstwo Polskie (ustawowe podstawy Ministerstwa Edukacji) i jego urzednicy (Konsulowie Generalni a nie "konsul" ktory kaze sie tytulowac 'ministrem' – czy ktos wie jakim prawem?), dzieki uprzejmosci Chipolbroku mielismy przyjazne i czekajace na nasze dzieci miejsce, wszystko to dzisiaj wydaje sie snem.

    jeszcze raz dziekuje za Pani serce i prace,

    Piotr z rodzina

  26. Konsul jest fajny i ma swoje powody. 1 człowiek oddaje tyle ciepła co jedno żeberko kaloryfera (pamiętam to jak pracowałem w technikach cieplnych), czyli wpuszczenie tylu dzieciaków do klimatyzowanego konsulatu powoduje znaczne podniesienie temperatury, a tego nie lubi konsul. Jak się wpuści dzieciaki to musi mocniej chodzić klima, a to powoduje, że zużywa się więcej prądu. A Sikorski powiedział, że mają oszczędzać. Niewpuszczenie dzieciaków spowoduje oszczędność w wysokości 25 zł i 36 gr. Dlatego konsul będzie mógł dostać za oszczędności premię w wysokości 12376 zł i 56 gr. Może nawet dostanie nagrodę z NFOŚ za przeciwdziałanie globalnemu ociepleniu! Nie udawajcie, że tego nie rozumiecie ;) Konsul jest fajny i myśli logicznie ;) :D

  27. Drogie Marie Magdaleny czy ja wam te niki sie pasza, tzn konsule Polskie,tchorzliwe, wstyd mi za was.

    Pnaie Slazyk prosze podac IP tych panien…jestem pewien ze wyskoczy: To serve Poland – to build Europe – to understand the world

     

    PS  alez motto, budowac EU w Shanghaiu

  28. Drogi rb….

    Proponuję mniej pić przed wypowiadaniem się….

    Komentarz nieskładny, niezrozumiały, z błędami….

    Troszkę mi wstyd za Pana :)

    Pozdrawiam,

    Teresa

    P.S. imie, nie nick…autentyczne i moje..od urodzenia….

  29. Może by tak zebrać podpisy, by odwołać tego Pana ? Zaznaczyć o jakie zachowanie chodzi, następny który by przyszedł na jego miejsce miał to na uwadze. Ja nie rozumiem, że do urzędników nie dociera, że powinni pomagać tym którzy im płacą. Co za mentalność!

  30. Takze ja moge potwierdzi powyzsze wypowiedzi. Poprzedni konsyl byl na prawde swietny. Tworzyl kawalek Polski w Chinach. Tworzyl okazje do spotkan, uczestniczyl aktywnie, zawsze byl bardzo pomocnym czlowiekiem, gdzie wszyscy mogli sie poczuc jak w domu.  Pamietam ze osobiscie zadzwonil do mnie aby zaprosic na glosowanie w konsulacie, co dla mnie bylo szokiem ze do takiego szaraka dzwoni konsul.  Jestem za naglosnieniem tej sytuacji!                         

    Po przejeciu wladzy przez obecnego konsula od 1,5 roku nie bylo zadnego spotkania dla poloni. Jedynie tco slychac to organizowane spotkania dla VIPow.  Odechciewa sie wszystkiego po tym co przeczytalem. Nawet jak wszystko nie do konca jest prawda.

  31. @Terenia,

     

    nie pije, jestem Zydem, od 17 roku zycia nie mam kontaktu z Polskim jezykiem pisanym, nie pisze wogole, Bolanda jeszcze nie stworzyla w Windows spellchecku dla kalekow jak ja, dziekuje Terenio vel Konsulu

  32. rb…

    primo: Terenia tylko dla nabliższych i to dawno temu…

    secondo: nadal nie rozumiem Pana toku i sensu wypowiedzi…

    well… zamykam dyskusję z Panem w imię wszelkich Bogów na tej ziemi z Buddą na czele :)

    ps: następnym razem pisz Pan po chińsku :) zrozumiem chyba bardziej.

     

  33. Witam Panie Adminie

    I czy dostał Pan jakąś odpowiedz z MSZ na Pana skargę/komentarz? W poście napisał Pan MSW, ale zakładam, że to literówka…

    "Poczuwając się do pełnej odpowiedzialności za swój tekst, a także w odpowiedzi na Państwa reakcję, przekraczającą moje skromne wyobrażenia, przesłałem do MSW informację na temat działalności Konsulatu RP w Szanghaju. O efektach będę informował na bieżąco."

  34. Ależ oczywiście, że nie…. Cóż, MSZ (faktycznie literówka) ma inne sprawy na głowie. Powinienem się tego spodziewać, nieprawdaż?

     

    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close