Chiny subiektywnieLudzie

O Chinach: Bądź czujny jak ważka, albo giń!

„Tu tak, tu macie rację” – mówił Ryszard Ochódzki w „Misiu” do milicjanta w toalecie na komisariacie. – „Jak człowieka przyprze,  to i o przepisach zapomina”. Co prawda, to prawda. Wystarczy moment dekoncentracji i masz babo placek. Zdekoncentrowałem się, zapomniałem o swojej własnej zasadzie postępowania w Chinach: „Ufać znaczy kontrolować”, no i po spodniach. A fajne były.

Słuchając opowieści ludzi pracujących w Chinach i z Chińczykami często odnosimy wrażenie, że mamy do czynienia z osobami o jakimś rozdętym ego, które gardzą innymi nacjami, ze szczególnym uwzględnieniem mieszkańców Państwa Środka. Chińczyk to, Chińczyk tamto. I tak w kółko. Z pewnego dystansu, szczególnie tych 8 tysięcy kilometrów dzielących Polskę od Chin, nie wspominając już o medialnej nadwrażliwości politycznej powszechnej w Europie (kochajmy się, kochajmy się i różnijmy się pięknie….) można faktycznie odnieść wrażenie nieuzasadnionego uprzedzenia owych sarkających na Chińczyków. W kontakcie bezpośrednim z tym żywiołem sprawy mają się zgoła inaczej. Wystarczy w hotelu oddać spodnie do prania.

Moja wina, wyłącznie moja. Zamiast włożyć spodnie do płóciennej torby na pranie z instrukcją prania napisaną drukowanymi literami, znieść do lobby, capnąć menadżera, lub menedżerkę, wręczyć torbę, kazać przeczytać instrukcję, dwukrotnie potwierdzić zrozumienie przeczytanego i dopiero pójść do zajęć, ja dałem się ponieść chwilowemu uniesieniu (a bo słuchałem właśnie „Kind of Blue”) i w drzwiach pokoju hotelowego oddałem worek pokojowej i poleciałem.

Spodnie wróciły po dwóch dniach, na wieszaku, pięknie złożone i otulone workiem foliowym. Kiedy postanowiłem je ubrać po paru kolejnych dniach okazało się, że zmieniły rozmiar. To akurat dobrze, bo trochę za długie były. Gorzej, że skórzana wszywka z tyłu zmieniła rozmiar z okolic karty kredytowej do wymiarów znaczka pocztowego, jubileuszowego. Miękka skóra wszywki zamieniła się kawałek sztywnego pasa wojskowego. Co więcej ciemna skóra puściła z emocji mokrego bąka, który rozlał się po materiale wzdłuż i wszerz. Obawiam się, że wszystkie odplamiacze Zachodu nie dadzą rady. Troszkę się na tym znam, więc jestem przekonany, że moje spodnie przeszły pranie  90 stopniach. No bo jasne były.

Przykład spodni odświeżył we mnie wszystkie odebrane w Chinach lekcje dotyczące kompetencji tutejszych pracowników. Moje spodnie nie trafiły do jakiejś przypadkowej osoby, tylko do takiej, która zajmuje się praniem ładnych kilka lat. Może kilkanaście. Może kilkadziesiąt. W Polsce oddając spodnie do pralni mamy pewność, że pracownik pralni najpierw zbada instrukcję prania (obrazkową), a potem podejmie decyzję co dalej. Tutaj w Chinach taka czynność zostanie zwyczajnie pominięta. W Chinach pani z pralni, pan mechanik, pan malarz kadłubowy, pani sprzątająca, pan murarz zdają się podchodzić do swoich obowiązków na nowo. Wstając rano nie idą ku rutynowym zajęciom. Nie, nie. W ich poduszkach, może w ich łóżkach, może w ich podłogach ukryte są tajemnicze, a potężne magnesy, które wybiórcza kasują z pamięci tych obywateli doświadczenia zawodowe dnia poprzedniego. Człowiek dzięki temu budzi się wypoczęty i jak nowy. Dając gwarancję, że jeśli zostawić go oko w oko z zadaniami, które wykonał wczoraj prawidłowo, to dzisiaj je spieprzyć musi.

Myślicie Państwo, że jestem uprzedzony i zły przez te spodnie? Owszem, jestem zły. Na siebie. Pracując tyle lat w Chinach Ludowych z Ludowymi Chińczykami powinienem pamiętać, że gwarancją spokoju w tej relacji jest nieustanna czujność. Zarówno gdy  oddajemy spodnie do prania, jak również wtedy, gdy zamawiamy od chińskich dostawców towary lub usługi. W każdym z tych przypadków, żeby ufać musimy dokładnie kontrolować, sprawdzać, potwierdzać, do znudzenia. Inaczej się po prostu nie da. Przepraszam, da się, oczywiście da się. Ale potem jest permanentne nadciśnienie, żyły na szyi i łzy.

Leszek Ślazyk

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

3 thoughts on “O Chinach: Bądź czujny jak ważka, albo giń!”

  1. Leszku, sprawa jest do odkręcenie. Idz na recepcję i powiedz wskazując na usterkę że "cien" się należy. menago  odda. ja wiem że, spodnie nie są warte zachodu i tego "ciena" co odda ale ta chińska mordeczka dostanie po uśmiechu :)) chińska zabawa :))

  2. Lechu … ja myślałem że odbieramy i nie płacimy. Nie…  Czemu nie ?!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close