Chiny subiektywniePolska

Polska bramą do Europy…

 

 

Wczoraj w TVN BiS rozmawialiśmy w programie Bilans o wizycie premier Szydło w Pekinie. Chiny znowu na tapecie. A Polska znów bramą do Europy dla Chin. Na początek taki mały konkurs: kto i kiedy raczył był wypowiedzieć następujące słowa? (Odpowiedzi na końcu tekstu.)

1. Polska jest atrakcyjnym dla państwa chińskiego krajem m.in. ze względu na geolokalizację i inicjatywy infrastrukturalne, które podejmujemy. Polska ze względu na swoją geolokalizację może być „bramą do Europy”

2. Chiny to niewyobrażalny rynek dla polskiej gospodarki. Polska ma szansę stać się dla Chin swego rodzaju „bramą do Europy”

3. Polska jest i może pozostać ważnym korytarzem transportowym pomiędzy UE a Chinami. Polska staje się w sposób naturalny takim hubem, czyli miejscem, do którego te towary trafiają z Chin czy z Europy

4. Mam nadzieję, że Polska stanie się bramą do Europy dla Chin, nie tylko pod względem symbolicznym, ale przede wszystkim faktycznie pod względem gospodarczym, że będą realizowane wspólne inwestycje, że będzie realizowana współpraca, która umożliwi wykorzystanie naszego potencjału

5. Polska chciałaby być bramą do Europy Zachodniej, miejscem do którego przyjdą chińskie inwestycje, obszarem przez który szlak będzie nie tylko przechodził, ale także w którym coś się będzie tworzyło.

6. Polska stała się w ciągu ostatnich kilku lat zarówno dla Pekinu, jak i świata arabskiego, taką bramą otwartą w stronę Europy Środkowo-Wschodniej.

7. Chcemy być dla Chin bramą do Europy, głównym partnerem w regionie Europy Środkowo-Wschodniej.

Od ponad 7 lat tak sobie tutaj narzekam, że podstawą współpracy z Chinami jest realne działanie, a nie gadanie o działaniu. Tymczasem w kolejnych „ekipach rządzących” dominuje pojęcie „Polska bramą do Europy dla Chin”, pojęcie podszyte ogromnym zadufaniem i samozadowoleniem, współpraca z Chinami od tego pojęcia się tu zaczyna i kończy zarazem. Pani premier się cieszy, że jej wizyta w Chinach jest dowodem kontynuacji. W sensie wizyty Prezydenta RP Andrzej Dudy, który był odwiedził Chiny w 2015 roku. Niestety, z tej drugiej strony, czyli chińskiej, takiej kontynuacji nie widać. Najlepszym dowodem są chociażby rosnące rozbieżności pomiędzy tym ile inwestują Chińczycy w Polsce, a ile na Węgrzech, w Czechach, czy nawet Serbii. Chiny mają już swoje „bramy do Europy”. Jak na przykład port w Pireusie. W „naszym regionie” Chiny mają oprócz nas jeszcze 15 potencjalnych partnerów. W projekt banku AIIB zaangażowanych jest ponad 50 państw. W projekt One Belt One Road już ponad 60. Konkurencja drodzy Państwo, konkurencja! Zatem zamiast w kółko powtarzać te same wytarte slogany, może po prostu weźcie się Państwo do roboty. W 2020 roku pieniądze z Unii się skończą, jeśli nie definitywnie, to z pewnością w dużej mierze. A Polska będzie potrzebować inwestycji, i to niemałych, żeby nie rozbić sobie gospodarczego nosa. W „naszym regionie” już parę osób się zorientowało jak niepewna jest przyszłość unijnych funduszy, intensywnie więc „masuje” Chińczyków. Nie w formie podpisywanych dokumentów, ale w realnych działaniach, dopinaniu projektów wzajemnie korzystnych, wspólnie realizowanych. Zdaję sobie sprawę, że wiele osób parających się w naszym pięknym kraju polityką myśli, że wystarczy w ziemi zakopać rurę z aktem elekcyjnym, a już następnego dnia budynek zacznie rosnąć jak drzewko jakieś magiczne. Przykro mi, ale tak nie jest. Dokumenty to w większości wypadków symbole, bez realnej, solidnej pracy można nimi sobie co najwyżej buty zimą powypychać. Dokumentów z Chińczykami podpisaliśmy sporo, ale niewiele z nich wynika. Drzewka magiczne nie rosną. I nie urosną, dopóki Chinami nie zaczniemy zajmować się na poważnie. Chyba, że jest pomysł na zupełnie inną wersję wydarzeń po 2020, że został określony zupełnie inny, alternatywny, kluczowy dla nas partner ekonomiczny (a zatem i dyplomatyczny), i że stanowi realną przeciwwagę dla tego co zyskujemy uczestnicząc w projekcie p.t. Unia Europejska. Wtedy tak, możemy dalej się wygłupiać z tą bramą do Europy. Możemy?

A tu autorzy wypowiedzi zacytowanych na początku:

1. Rafał Bochenek, rzecznik rządu RP, 2017

2. Adam Szejnfeld, wiceminister gospodarki, 2008

3. Grzegorz Schetyna, minister spraw zagranicznych, 2015

4. Andrzej Duda, Prezydent RP, 2016

5. Beata Szydło, premier rządu RP, 2017

6. Donald Tusk, premier rządu RP, 2012

7. Bronisław Komorowski, Prezydent RP, 2011

Leszek Ślazyk

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

2 thoughts on “Polska bramą do Europy…”

  1. No cóż, nic dodać nic ująć. Szkoda tylko, że stoimy w miejscu, a inne państwa dookoła robią wszystko co możliwe by uszczknąć jak najwięcej z tego "chińskiego tortu". A my? My jak zawsze… dużo gadania, mało konkretów. Szkoda. Szkoda tym bardziej, że to niezależne od opcji politycznej, więc wydaje się, że nawet nasze mądre bądź głupie wybory nie mają kompletenie żadnego znaczenia.

  2. @ Maciek; Tak niejako a’propos naszej dyskusji krótka nota w Pulsie Biznesu z takim oto fragmentem: „Linie lotnicze China Eastern z siedzibą w Szanghaju są zainteresowane wejściem kapitałowym do czeskich spółek lotniczych: przewoźnika Travel Service lub lotniska im. Havla w Pradze. Efektem ma być stworzenie w czeskiej stolicy silnego centrum komunikacyjnego, które obejmie zasięgiem nie tylko Europę Środkowo-Wschodnią, ale cały kontynent. Plany chińskiego inwestora potwierdził czeski minister transportu Dan Ťok. Współpraca ma się zacząć od uruchomienia nowych połączeń między oboma państwami.” Nie wiadomo co wyjdzie z takich zapowiedzi, ale jedno jest pewne: dwóch mega-super-duper-hiper lotnisk w jednym niemal miejscu na globusie Chińczycy nie będą finansować. Wygląda na to, że Chińczyc w ogóle nie zawracają sobie głowy tym, co mówią publicznie nasi włodarze….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Close
Close