Chiny subiektywnie

Prostytucja w Chinach: sauny, cz. 1

Ten cykl miał się rozwinąć błyskawicznie, a tu już minęły ponad 3 miesiące od "wstępniaka" na temat prostytucji w Chinach i ciągle nic. Nadeszła przecież wiosna! Czas odrzucić precz zimowe rozleniwienie i z nową, wiosenną energią zabrać się do roboty. Zatem: do roboty (ja) i miłej, inspirującej lektury (Wy)!

Wiosna wiosną, ale pojawił się też nowy impuls, który skłonił mnie do powrotu do tego rozpoczętego i zaniedbanego cyklu.  Impuls przyszedł z Chin (jak dla mnie to zupełnie nieoczekiwane, nieprawdaż?). Otóż od kilku tygodni trwa w Chinach kolejna fala oficjalnej walki z prostytucją. W świetle telewizyjnych reflektorów, w błysku fleszy i wśród tłumów gapiów spore oddziały chińskich milicjantów i urzędników "najeżdżają" uliczki, gdzie mieszczą się opisane w pierwszym wpisie z tego cyklu "zakłady fryzjerskie", wygarniają stamtąd spłoszone panienki i ich zaskoczonych opiekunów.

Właściwie trudno już teraz ustalić jaki jest cel tych "czystek", które przetaczają się przez większe i mniejsze miasta w ChRL przynajmniej raz każdego roku. Najczęściej we wrześniu przed świętem proklamowania Chińskiej Republiki niewątpliwie Ludowej. Kilkanaście lat temu można było odbierać te akcje zmasowane jako przejaw walki wewnątrz władz chińskich pomiędzy konserwatywnymi purytanami, a młodymi liberałami. Ci pierwsi oczywiście,  jak wcześniej Przewodniczący Mao, uznają prostytucję za Ciotkę Samo Zło. Dla tych młodych prostytucja to super lukratywny biznes, na który popyt od tysięcy lat nie mija, nie ma więc co walczyć z odwiecznymi prawami natury i ekonomii, tylko ustawiać się tak, żeby jakaś część kasy z tego biznesu trafiała na odpowiednie konta.

W roku 2011 nawet małe chińskie dzieci jarzą, że w ich kraju część pań i panów zajmuje się zawodowo umilaniem czasu innym panom i paniom. Zjawisko prostytucji w Chinach dzisiejszych jest tak powszechne jak powiedzmy rower, albo ryż na obiad. Cykliczne akcje policji nie przynoszą efektu w postaci potępienia przez społeczeństwo tych co ciałem swym handlują. Wręcz odwrotnie. To policja coraz częściej spotyka się z krytyką Chińczyków oburzonych metodami  przez nią  stosowanymi, a mającymi na celu poniżenie osób przyłapanych na prostytuowaniu się. Chińczycy dobrze wiedzą, że dla wielu młodych kobiet i mężczyzn prostytucja jest częstokroć jedyną możliwością utrzymania się, kiedy na pomoc biednej rodziny nie ma co liczyć. Z drugiej zaś strony coraz większa liczba osób w Chinach ma za sobą takie osobiste doświadczenie z młodości (w roku 2009 w Chinach miało prostytuować się 20 milionów osób) i dobrze wie czemu zdecydowała się na taki krok i ile ten krok ją kosztował. Z trzeciej strony akcje policji są przejawem skrajnej hipokryzji. A to dlatego, że większość chińskich kurwidołków korzysta z protekcji lokalnej policji, lub wręcz jest biznesem należącym do miejscowych szefów policji. W roku 2011 wiedzą o tym nawet małe chińskie dzieci.

Ale o tym kiedyś indziej.

Jedną z najbardziej znanych "przykrywek" przemysłu seksualnego w Chinach są sauny. Nie jest to jakaś prawda objawiona dla kogoś kto kiedykolwiek miał okazję trafić do Chin. Przykrywka to raczej bardzo symboliczna. Szczególnie w przypadku przybytków o bardzo szerokich plecach wśród miejscowych włodarzy, przybytków, które reklamują się w biały dzień, w centrum miasta w taki oto sposób:

Sauny, łaźnie, są bardzo popularnym w Chinach miejscem spędzania wolnego czasu. Średniej klasy sauna w średniej wielkości mieście chińskiego wschodniego wybrzeża (od Pekinu, przez Szanghaj po Kanton), to dla obywatela RP w pierwszym kontakcie potężny szok. I nie mam tu na myśli obyczajów, bo te ujawniają się tylko tym, którzy takiego odkrycia pragną. Przede wszystkim oszałamia rozmach inwestycyjny. W Polsce mamy kilkanaście może miejsc oferujących pod jednym dachem kilka rodzajów łaźni, saun i innych sposobów oczyszczania ciała, a przez to i umysłu. Jestem skłonny założyć się o dowolną kwotę, że pojedynczy "Sauna House" z prowincji Zhejiang pochłonął więcej kasy niż te wszystkie polskie przybytki razem wzięte. Porządna chińska sauna to budynek 6 – 7 piętrowy, czasem i większy, z wielką recepcją i niewyobrażalnie dużymi salami gdzie można skorzystać z każdego rodzaju sauny jaką wymyślono na świecie. Nie ma sal koedukacyjnych, zatem w budynkach tego przeznaczenia istnieją duże sekcje dla panów i nieco mniejsze dla pań. W każdej z tych sekcji można skorzystać z dobrodziejstwa sauny fińskiej, parowej, aromatycznej, kriokomory i co tam komu do głowy przyjdzie. Wielu Chińczyków korzysta w "Sauna House" z możliwości ogolenia się, jak również  z usług łaziebnych.

Na zdjęciu jedna z najstarszych łaźni w Chinach, licząca ponad 100 lat sauna pekińska

Chiński łaziebny to wynalazek tak genialny jak piwo, albo pilot do telewizora. Po 3-4 wejściach do sauny kładziemy się rozgrzani na łóżku do masażu wyłożonym ręcznikiem, a łaziebny dłońmi zbrojnymi w szorstki ręcznik ściera nam metodycznie z całego organizmu martwy naskórek. Po tym zabiegu przeprowadza masaż karku, pleców i nóg, które rozciąga, oklepuje i atakuje szpilami twardych, wypracowanych paluchów. Konia z rzędem temu, kto nie ryknie jak podpalony bawół kiedy łaziebny próbuje wbić swój palec w środek łydki lub śródstopia. Po tym spektaklu sado-maso bierzemy prysznic, zakładamy zabawną piżamkę (bo i ręczniki i stroje "posaunowe" są tutaj zwyczajowo zapewnione przez "Sauna House") i udajemy się na wyższe piętra budynku. A tam czekają na nas różne atrakcje: restauracje i bary (dla tych, którzy mają dość pocenia się, tracenia na wadze i ubytku płynów), siłownie i sale do ćwiczeń (dla tych, którzy nie wypocili się wystarczająco), sale z automatami do gry, stołami do ping-ponga i snookera (dwie narodowe dyscypliny sportu), a także sale relaksu, gdzie można obejrzeć coś na DVD, lub z kablówki na indywidualnym ekranie , poddać się masażowi stóp, zaordynować pedicure i manicure, albo się po prostu kimnąć. Oczywiście można zapalić fajeczkę i wypić ciepłe albo zimne picie.

 

No i gdzie tu miejsce na prostytucję, no niby gdzie?

Ha! W drugim obiegu rzecz jasna. Czy do tego drugiego obiegu trzeba znać tajne hasło, lub wejść w posiadanie sekretnej karty członkowskiej?

Nie!

Wystarczy sięgnąć po cennik dostępny w okazałej recepcji i zagłębić się w lekturę.  U góry cennika zazwyczaj będziemy mogli zapoznać się z oczywistymi usługami standardowymi, czyli sauna jako sauna, łaźnia i inne, wyżej opisane atrakcje. Czym dalej jednak w las, czyli cennik, tym częściej napotykać będziemy coraz bardziej zaskakujące nazwy niezwykle tajemniczych usług:

 

I cóż oferuje nam taki cennik? A na przykład:

  1. Mycie włosów w stylu ptaków miłości
  2. Pierś głaszcze ciało smoka
  3. Latający smok ląduje na ziemi

"Front service"

  1. Dziesięć palców brzdąka na instrumencie
  2. Niezliczone więzi i tysiąc połączeń
  3. Masaż piersi
  4. Dziesięć palców połączonych z sercem
  5. Wędrując przez świat
  6. Zielony ocean
  7. Pustynna burza
  8. Klin między piersiami
  9. Płynąca woda, złota góra
  10. Toast na cześć Cesarza
  11. Lód i ogień, 9 stopni do nieba
  12. Wojny gwiazd
  13. Szukając księżyca pod powierzchnią morza

Można też zapoznać się ze specjalnościami zakładu czytając plakat umieszczony przed drzwiami sauny:

  1. Kąpiel (10 minut): Wodny wąż oplata talię, Szukając księżyca pod powierzchnią morza, Wędrując przez świat, Niebo wśród mórz;
  2. Taniec (10 minut): Taniec dzikiego węża, Szał dzikiego kota;
  3. Król świata całego (20 minut): Delikatna i czuła opieka intymna,  Woda płynie z wysokich gór, Samotny smok przechodzi, Krągły smok pluje kulkami, Niebiańska ekstaza;
  4. Tył (30 minut): 10 palców brzdąka na instrumencie, (…), Pocałunek czerwonych ust, Ważka dotyka wody, Badanie smoczej groty, Małpa kradnie brzoskwinie, Obalać góry, wywracać morza;
  5. Przód (30 minut): Masaż nefrytowej ręki Bogini Miłosierdzia  Xi Shi, (…), Słodka rosa płynąca wprost z serca, Deszcz tropikalnego lasu, Miłość stóp, Piękna Daochan patrzy na księżyc, Świat lodowatej wody;
  6. Technika lotu w powietrzu (25 minut): Hak wiszący do góry nogami, Wróżka rzucająca kwieciem, Kołysząca się gęś i gołąb,  Powstanie złotego kura, Rozległy płaski ląd, Rób pieniądze o każdej porze, Połączenie smoka i feniksa;

Cóż oznaczają te wszystkie wyrafinowane i niejasne nazwy? Ha! Wiem (przynajmniej w większej części), co więcej powiem. Ale będzie to już w następnym wpisie. Obiecuję, że nie trzeba będzie czekać nań miesiącami.

 

, jak mawiają….

 

Leszek Ślazyk

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

2 thoughts on “Prostytucja w Chinach: sauny, cz. 1”

  1. no i na to wszyscy czekaliśmy i czekać będziemy dalej na kolejne części ;)

  2. 12. Wojny gwiazd to przypadkiem nie Star Wars? :) "Who's your daddy, Luke?" :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close