Chiny subiektywnie

Prostytucja w Chinach: sauny, cz.2

Muszę ulec wielu naciskom, porzucić pracę nad materiałem dotyczącym importu i dokończyć historię o chińskich saunach. Mówią wprawdzie, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła, ale wiadomo, że ludzie to uparty gatunek, nieskory do słuchania jakichkolwiek ostrzeżeń.  A już szczególnie do ostrzeżeń artykułowanych przez byle kogo. Zatem do meritum, czyli do wyjaśnienia co konkretnie kryje się za wyrafinowanymi nazwami usług w cennikach saun w Chinach.

Stary (nie wiem czy jary) dowcip o usługach rosyjskiej "sarenki" (czyli panny, która oferuje swoje usługi poprzez intensywne działania marketingowe rękami na wąskiej przestrzeni pomiędzy ścianą lasu, a krawędzią szosy asfaltowej, panny będącej typowym elementem polskiej infrastruktury drogowej) przedstawiał w zasadzie kompletny wachlarz dostępnych usług oferowanych przez środkowoeuropejskie przedstawicielki najstarszego zawodu świata: "w paszczu 50 w żopu 100". Ot i koniec kombinacji.

chiny, prostytucja, leszek ślazyk, 2

Azja od Indii po Japonię poszła w nieco innym niż Europa kierunku jeśli chodzi o zaspakajanie potrzeb seksualnych kobiet i mężczyzn. Azja wykazała się skłonnością do pewnego wyrafinowania, kreatywności wobec zjawiska bądź co bądź śmiesznych, a czasem żenujących zabiegów człowieczych dla umożliwienia wykonania ruchów frykcyjnych i uzyskania pełni satysfakcji przynajmniej jednego z uczestników takiego zdarzenia. My w Europie pozostawiliśmy te sprawy w spokoju na poziomie naszych przodków zamieszkujących rozmaite jaskinie i jamy na terenach dzisiejszej Francji. Jeśli nastąpił jakiś rozwój w sferze  kontaktów cielesnych to raczej skoncentrował się on na obszarze poprzedzającym sam akt. Komplementy, gry słowne, wysublimowane flirciki, a jak co do czego to po prostu gacie w dół i powrót do prostych zachowań naszych jaskiniowych pradziadków. Tymczasem Azjaci poświęcili uwagę nie tylko technikom wzajemnego kuszenia i wabienia się partnerów, ale również podciągnięciu jakości samego "coitus", tak aby jego jakość odpowiadała klasą wszystkim wcześniej poczynionym zabiegom. 

W Chinach Ludowych cała ta sfera została wyklęta przez rewolucyjnych ideologów z Mao Zedongiem na czele.  Sztuka miłosna podzieliła los innych burżuazyjnych. Nie znaczy to, że przywódcy ChRL byli związkiem ascetów. Zdecydowanie nie. Zgodnie z tradycjami przejętymi od tych złych i podłych cesarzy zaginali parol na każdą gładszą dziewoję, która znalazła się w zasięgu wzroku. Dla Przewodniczącego Mao stworzono nawet armijny taneczno-wokalny zespół reprezentacyjny, którego członkinie selekcjonowane były przez gorliwych aktywistów spośród dziewczęcej młodzieży całych Chin, a który to gwarantował przywódcy mas możliwości wyboru partnerek seksualnych odpowiadających jakością i klasą pozycji najważniejszego człowieka w państwie.

chiny, rewolucja, leszek ślazyk,

Oficjalnie jednak seks przestał istnieć. Kobiety i mężczyźni zostali do siebie upodobnieni strojem i wyglądem, dzieci zaś znajdowano w kapuście. Pekińskiej. Co ciekawe, od czasu wprowadzenia tej urawniłowki w życiu erotycznym w Chinach nastąpił boom demograficzny. Od początku lat 50-tych XX wieku przyrost naturalny w Chinach stał się tak duży, że w roku 1982 ludność Chin uległa podwojeniu od roku 1949 i przekroczyła liczbę 1 miliarda. A to wszystko pod purytańską kołdrą niesmacznej tajemnicy kontaktów cielesnych.

Zmiany ekonomiczne w Chinach pociągnęły za sobą również zmiany w obyczajach. Oczywiście seks biznes, pomimo, ze stanowi ponad 6% PKB Chin, ciągle jest nielegalny, zły i chętnie piętnowany. Ale rozwija się znakomicie, szczególnie dzięki opiece patronów z chińskiej policji, wojska oraz władz lokalnych. Chińscy biznesmeni, którzy jeszcze 20 lat temu brodzili po kolana w wodzie i brnęli przez błotniste pola ryżowe wąchając podczas orki bąki radośnie pierdzących bawołów, szybko porzucili myśl o tkwieniu w ponurej obyczajowości komunistycznej, a zapragnęli doświadczyć wszystkiego tego, czego doświadczać mogli cesarscy urzędnicy. Najpierw chodziło oczywiście o wymyślne potrawy, wszak głód był dominantą chińskiej rzeczywistości czasów Mao, ale później pojawiły się i inne zachcianki. Te zaś z pewnością inspirowane były przeciekami z Japonii, gdzie seksualne rokoko rozwijało się bez skrępowania od końca II wojny światowej. W Chinach Ludowych pojawiły się ludowe fortuny, ludowy popyt, niewidzialna ręka rynku zaczęła dopasowywać podaż krojoną na specyficzne okoliczności czasu i miejsca. Jako, że potrzeba jest matką wynalazków chińscy geniusze biznesu natychmiast wpadli na oczywisty pomysł tworzenia nowoczesnych lupanarów pod przykrywką domów kąpielowych, saun. Przecież każda szanująca się sauna powinna oferować relaksacyjne masaże, zabiegi typu manicure, pedicure i takie tam. No więc się oferuje. Jak już wspomniałem w poprzedniej części niniejszego epokowego dzieła oferta jest jawna, publicznie przedstawiana chociażby w formie cenników wystawianych przed drzwiami prowadzącymi do kompleksu łaźni i saun.

chiny, prostytucja, leszek ślazyk,

Co oznaczają jednak te wszystkie tajemnicze usługi, przypominające nazwy dań w niezwykle pretensjonalnej knajpie, której nawet żaden Gessler nie pomoże? Wybierzmy coś z uprzednio już przetłumaczonych cenników:

  1. Dziesięć palców brzdąka na instrumencie – No cóż, tu chyba nie ma wielkiej tajemnicy. Rodzaj instrumentu jest oczywisty. W Chinach to instrument szarpany, a u nas – o dziwo – raczej dęty, ale szarpać też nim można. Zabiegi owych dziesięciu brzdąkających palców chińskiego dziewczęcia nasza klasa robotnicza ochrzciła mianem "robótek ręcznych".
  2. Niezliczone więzi i tysiąc połączeń – Tutaj usługodawczyni oferuje masaż całego ciała klienta końcówkami swoich rozpuszczonych włosów.
  3. Masaż piersi – Oczywiście chodzi o klasyczny masaż klatki piersiowej przy użyciu oliwki, z tym, że w trakcie masowania dłonie masażystki najpierw zostają zastąpione przez jej własne piersi, a następnie przez waginę.
  4. Dziesięć palców połączonych z sercem – Niespodzianka, czyli chwila odprężenia (bo, żeby nie było, wszystkie wymieniane elementy stanowią części kompleksowej usługi): masażystka masuje poszczególne palce rąk, kończy ten masaż drapiąc paznokciami opuszki klienta, po czym chwyta podrapany delikatnie palec niczym przy wyliczance "warzyła sroczka kaszkę" i "temu łebek urwała" – naciąga palec szybko, a delikatnie, tak, aby jej własna dłoń wydała charakterystyczne kląśnięcie. Po co to? Nie pytajcie.
  5. Wędrując przez świat – Światem jest rzecz jasna klient, deptany bosą stopą masażystki.
  6. Pustynna burza – Odmiana miłości francuskiej polegająca na tym, że masażystka trzyma na języku szklane kulki, lub niewielkie kamyczki. Tak uzbrojonym językiem masuje "smoka" jak chcą go nazywać (zazwyczaj bardzo na wyrost) Chińczycy.
  7. Klin między piersiami – Po naszemu "szwedzki seks", czyli wspomniany wyżej "smok" buszuje pomiędzy piersiami masażystki. Klient leży sobie na plecach, obsługa atakuje z powietrza.
  8. Płynąca woda, złota góra – Specyficzny rodzaj masażu całego ciała polegająca na tym, że masażystka bierze do ust duży łyk wody, potem przytyka usta do ciała klienta, aby nie uronić ani kropli i szybko wykonując ruchy językiem przesuwa powoli usta po całym organizmie serwisowanego obywatela. Po całym bez wyjątku. Ze względu na charakterystyczny odgłos powstający w trakcie tego procesu usługa zwana jest przez obcokrajowców "siorbankiem".
  9. Toast na cześć Cesarza – Klient otrzymuje kieliszeczek rozgrzewającego koniaczku (zazwyczaj czegoś z wyższej półki, ale bez gwarancji oryginalności produktu. Chińczycy są mistrzami w podrabianiu wszystkiego, również słynnych alkoholi…), a kiedy go sobie sączy, masażystka masuje "smoka" językim, na którym trzyma kostki lodu. "Jak hartowała się stal", rzec by można.
  10. Lód i ogień, 9 stopni do nieba – Stara japońska sztuczka polegająca na tym, że masażystka praktykuje na kliencie miłość francuską trzymając w buzi na przemian gorącą wodę i kostki lodu. Panie oferującego tego typu serwis z pewnością nie mają problemu z nadwrażliwością zębów.
  11. Szukając księżyca pod powierzchnią morza – Kiedy klient leży na plecach masażystka stara się wymasować językiem "księżyc", czyli odbyt, ładnie nazwany przez kogoś ostatnio "grotą Nestle"

chiny, prostytucja, leszek ślazyk, 2

Konkurencja również i na tym rynku nie śpi. Dlatego też sauny oferują coraz to bardziej pokręcone seks-usługi. Co ciekawe w poszukiwaniu nowych atrakcji dla swych klientów nie oglądają się na słynne na świecie kurwidołki jak Tajlandia, a sięgają do chińskiej historii, do odległych tradycji, do niegdysiejszych erotycznych zabaw klas panujących w Państwie Środka.

Oto na przykład przywrócono współczesnym Chińczykom zapomnianą zabawę pod nazwą kołysząca się gęś i gołąb. Przed wiekami zabawa ta wyglądała tak:

chiny, prostytucja, leszek ślazyk, 3

Dzisiaj odbywa się bez asysty wielu służących i prowadzona w nieco bardziej kameralnych warunkach wygląda tak:

chiny, prostytucja, leszek ślazyk, 4

A co oznacza w cenniku sauny pozycja "Krągły smok pluje kulkami"? Otóż w tym konkretnym przypadku masażystka poleca klientowi położyć się na brzuchu. Później za pomocą ust i języka wprowadza do jego "groty Nestle" koraliki nanizane na grubą żyłkę, by po kilku minutach tajemniczych zabiegów wyciągnąć je zdecydowanym ruchem. Ponoć klient powinien zachować się jak porządny silnik od motorówki i w wyniku pociągnięcia "odpalić" cały swój ładunek magazynowany w lędźwiach. Czy to działa? Sprawdzenie pozostawiam amatorom tego typu zabaw. Jak również doświadczenia gimnastyczne takie jak:

"Wróżka rzucająca kwieciem":

chiny, prostytucja, leszek ślazyk, 5

czy, "Połączenie Smoka i Feniksa":

chiny, prostytucja, leszek ślazyk, 6

Nie sposób wymienić wszystkich rodzajów usług, zabiegów "pielęgnacyjnych" i ich wszystkich kombinacji oferowanych przez chińskie sauny. Dlatego też nie ma sensu ciągnąć dalej tego wątku. "Następną razą" przejdę zatem do innego rodzaju prostytucji w Chinach, w kolejnej części, która nazywać się będzie "Nałożnice". Emocji z pewnością nie zabraknie.

Leszek Ślazyk

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

1 thought on “Prostytucja w Chinach: sauny, cz.2”

  1. Artykuł rewelacja :) o saunach nic nie wiedziałem (jakoś nigdy mnie nie kręciły tego typu wypoczynki – teraz mogę żałować :))

    myślałem, że pojawi się również opcja karaoke (to była moja pierwsza styczność z chińską przyjemnością) uważam, że ten watek jest równie ciekawy jak fryzjerstwo i mam nadzieję, że uda się Panu dodać koleją część opowieści usługowej państwa środka :)

    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Close
Close