Chiny subiektywnieNauka

Czemu nie rozumiemy Chin? cz.1

Postanowiłem wydać wojnę swojej wrodzonej gnuśności i zabrać się wreszcie systemowo do napisania większej rzeczy, która od kilku lat chodzi mi po głowie. Uważam mianowicie, że tu na Zachodzie, w tym również w Polsce, nie rozumiemy Chin, czy precyzyjniej Chińskiej Republiki Ludowej. A skoro to dla mnie oczywista oczywistość, postanowiłem zastanowić się czemu nie rozumiemy Chin. I taki tytuł rzecz będzie nosiła: „Czemu nie rozumiemy Chin?”. W kolejnych „odcinkach”, które później zbiorę w jedną całość będę przedstawiał swoje przemyślenia (bazujące na doświadczeniach, poznaniu empirycznym, jak również niezliczonej ilości materiałów źródłowych) na temat różnych aspektów funkcjonowania współczesnych Chin. Mam nadzieję, że rzecz cała przysłuży się przybliżeniu fenomenu Chin i pozwoli postrzegać je inaczej niż ma to miejsce dzisiaj. No właśnie: czy współczesne Chiny to państwo komunistyczne, czy kapitalistyczne udające komunistyczne? Oto moja odpowiedź.

Zacznijmy od tego co tu w Europie, a zwłaszcza w Polsce rozumiemy pod pojęciem „komunizm”. Kiedy mianem tym określamy model ustrojowy, okres historyczny, sposób realizowania zamierzeń, osoby, ich idee i sposoby działania, nakładamy jednocześnie kalkę swoich doświadczeń lokalnych. Dzisiaj bardzo często zasłyszanych, albo domniemanych, bo – wbrew popularnej teorii – komunizm w Polsce w roku 1989 się skończył. Liczba osób, które go doświadczyły rzeczywiście z roku na rok maleje. Biologia. Ale kalka pozostaje. W odniesieniu do Chin dzisiejsze powszechne pojęcie komunizmu to echa i powidoki zdjęć archiwalnych, fragmentów książek i filmów, w których główna role odgrywa czarno-biały wizerunek Mao Zedonga i rozhisteryzowanych jego apologetów i wyznawców obojga płci i w różnym wieku. W odniesieniu do Chin pojęcie „komunizm” skleja się natychmiast z Mao Zedongiem, jego mundurkami, czerwoną książeczką, rewolucją kulturalną, no i oczywiście tępym, siermiężnym terrorem. Dlatego też ci, którzy nazywają Chińską Republikę Ludową mianem państwa komunistycznego, mają w głowach najczęściej właśnie takie a nie inne obrazki.

Co w Polsce rozumiemy pod pojęciem „kapitalizm”? Mojemu pokoleniu kojarzy się zapewne z „Ziemią obiecaną” Wajdy z jednej, a z „American Dream” z drugiej strony. Czyli albo z tym co nam przedstawiano w szkołach, kiedy na lekcjach historii „braliśmy” wiek XIX i międzywojnie, albo z tym o czym dzięki filmom i teledyskom marzyliśmy od końca lat 70. aż po koniec lat 80. XX wieku. Dzisiaj kapitalizm kojarzy się w zasadzie głównie z dużą forsą, zazwyczaj zarabianą w sposób nie do końca etyczny (Wilk z Wall Street), ale niezwykle skuteczny. W tym kontekście Chiny zazwyczaj przedstawiane są jako quasi-raj kapitalistyczny, gdzie państwo nie wtrąca się w to co robią ludzie, gdzie właściwie nie ma podatków, reguł. No po prostu jest wolność a’la Korwin-Mikke.

Od lat „cud gospodarczy” w Chinach przedstawia się tak w światowych mediach, zwłaszcza w programach ekonomicznych, tak przedstawiają go również niektóre osoby pomieszkujące w Chinach, co szczególnie sprzyja utrwalaniu wizerunku ChRL jako reinkarnacji ultrakapitalistycznej Europy postnapoleońskiej.

Obie wizje Chińskiej Republiki Ludowej są fałszywe.

Tak, to prawda: Chińska Republika Ludowa jest państwem komunistycznym, a przynajmniej do komunizmu zmierzającym. Tak stanowi najważniejszy dokument Chin Ludowych, czyli Konstytucja ChRL. Wedle Preambuły Konstytucji Chińskiej Republiki Ludowej „Chiny będą pozostawać w początkowym okresie socjalizmu przez długi czas”. Ojcowie komunizmu, na których powołuje się Konstytucja ChRL, czyli Marks i Engels, postrzegali socjalizm jako oczywistą, ewolucyjną ścieżkę do komunizmu. A jak się nazywa przewodnia (i jedyna w zasadzie) polityczna siła w ChRL? Komunistyczna Partia Chin! Siła władcza ChRL zmienia metody, dostosowuje taktyki, ale konsekwentnie realizuje zamierzenia wyrażone w Konstytucji: „Wszystkie chińskie grupy etniczne będą kontynuować dostosowywanie się do demokratycznej dyktatury ludu i drogi socjalistycznej, nie będą ustawać w reformach i otwieraniu się na świat zewnętrzny, będą stale doskonalić instytucje socjalistyczne, rozwijać socjalistyczną gospodarkę rynkową i demokrację socjalistyczną oraz umacniać socjalistyczną praworządność, pracować ciężko i polegając na sobie samych, aby stopniowo modernizować krajowy przemysł, rolnictwo, obronność narodową, naukę i technologię, a także promować skoordynowany rozwój cywilizacji w aspekcie materialnym, politycznym i duchowym, aby przemienić Chiny w państwo socjalistyczne, które jest zamożne, silne, demokratycznie i kulturowo rozwinięte.” Czy nie właśnie to obserwujemy współcześnie w Chinach Ludowych, zwanych Kontynentalnymi? Ta wizja komunizmu nie ma jednak wiele wspólnego z praktyką znaną również nam w Polsce (zdecydowanie w wersji soft w porównaniu z Chinami, Kambodżą, czy ZSRR) z okresu PRL-u. Tu nie chodzi o zmuszenie terrorem do przyjęcia „jedynie słusznej koncepcji”. Tu chodzi o faktyczne zbudowanie świata „małej stabilizacji” i to niekoniecznie na poziomie barłogu i dziennej racji żywności, co polskiej odmianie komunizmu zarzucał Gombrowicz. Tak, Chiny to zdeklarowane państwo socjalistyczne, dążące do komunizmu, ale komunizm tam projektowany ma się do tego znanego z doświadczeń europejskich, a przede wszystkim chińskich okresu panowania Mao Zedonga, jak współczesny smartfon do telefonu Bella. Współczesny chiński komunizm to ustrój wyrafinowany i wyposażony w narzędzia o wiele bardziej subtelne niż tępe tortury i prześladowania, z którymi nieustannie identyfikowany jest przez swych zachodnich przeciwników, to ustrój oferujący znacznie więcej nie tylko rządzącym, ale przede wszystkim tym rządzonym.

Wróćmy do kapitalizmu. Kapitalizm z definicji to system gospodarczy oparty na prywatnej własności środków produkcji, a co za tym idzie czerpania z nich zysku, oraz na swobodnym obrocie dobrami w ramach wolnego rynku. Gospodarka kapitalistyczna nazywana jest również gospodarką wolnorynkową.

To z czym mamy do czynienia w ChRL nie ma zatem nic wspólnego z tak definiowanym kapitalizmem, pomimo twierdzeń różnej maści orędowników wizji Chin jako Wild-Wild-East-Country. Na czym opieram swoje twierdzenie? O tym w kolejnej części niniejszego cyklu.

Leszek Ślazyk

,

,

,

,

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close