Chiny subiektywnie

Święta, święta

 

Idą Święta, a tuż po nich Nowy Rok. Święta…., cóż, z mijającymi latami odczuwam to coraz mocniej, przelecą niemal niezauważalnie. Utraciły urok i magię z czasów dzieciństwa, z czasów wczesnej młodości. W zasadzie, poza takimi drobiazgami jak choinka, nie różnią się niczym od dłuższego weekendu. Te wszystkie „dobrotki”, na które czekaliśmy wyglądając Wigilii i pierwszej gwiazdki leżą teraz przez cały rok na wejściu do każdej „Biedronki”. Kreskówki i filmy, które ozdabiały w Boże Narodzenie ubogą zazwyczaj ramówkę siermiężnej telewizji sypią się przez całą dobę na wielu kanałach kablówki. Z bliskimi też nie będziemy pewnie jakoś bliżej niż na co dzień. Być może będziemy nawet dalej, starając się z całych sił nie wchodzić w bezsensowne dyskusje, które do niczego nie prowadzą. Bo nawet jeśli wydrapiemy sobie nawzajem oczy, to i tak rzeczywistość pozostanie w rękach tych, którym się się pomyliło kto kogo wybrał i po co. Co innego Nowy Rok. Ten tak niezauważalnie nie przemknie, jak nie przemknął ten mijający. Po tym odchodzącym do historii trudno zaś nie zacząć wierzyć w chińskie kolejnych lat oznaczanie.

Rok 2016 – wciąż trwający – jest rokiem Małpy. Niby sprytnej, zręcznej, ba, odważnej nawet. Ale zupełnie nieprzewidywalnej, kapryśnej, irracjonalnej. Zdolnej zburzyć w jednej chwili coś nad czym pracowała sama lub w zespole przez długi czas. Jeśli przypomnicie sobie choć część tego, czym nas poczęstował rok 2016 łatwo natrafić na małpie wybryki.

W lutym, zaledwie 10 miesięcy temu, niemal w przeddzień Roku Małpy pisałem: Małpa lubi trzymać wszystko pod kontrolą, niby przypadkiem wpływając na zmiany w taki sposób, żeby toczyły się zgodnie z małpim planem. W 2016 roku część ludzi będzie miała idealne warunki do prowadzenia zakulisowych działań. Trzymajmy kciuki, żeby były to osoby szlachetne. Jeśli są złymi ludźmi, na świecie może dziać się naprawdę źle.” Jak się działo i dzieje na świecie, jak u nas w domu? Raczej trudno mówić o spokoju. Iluż fajnych ludzi poumierało. Ileż głupot udało się przeprowadzić, iluż głupków wypromować na przywódców. W lutym pisałem też: „Chiny postrzegane są symbolicznie bądź jako Smok, bądź jako Tygrys. Dla Smoków rok Ognistej Czerwonej Małpy to okres fortuny nie tylko uśmiechającej się przychylnie, ale wręcz zachłystującej się perlistym śmiechem. Dla Tygrysów zaś w zasadzie lepiej, żeby nie wychodziły z domu, albo się po prostu dały zahibernować do następnego CNY. Co będzie dominującym znakiem Chin w Chińskim Nowym Roku? Przekonamy się już niebawem, ponieważ według speców od chińskiej astrologii najważniejszymi sezonami dla Ognistej Czerwonej Małpy 2016 będą wiosna i lato. Czyli niebawem.” Wygląda na to, że Chiny wybrały sobie Smoka na swój symbol w Roku Małpy. Tygrysa zaś wzięły Stany Zjednoczone, które po swojemu nadały mu oblicze owego Tygryska z disneyowskiego Kubusia Puchatka, Tygryska brykającego i skaczącego na ogonie-sprężynce. Analogicznego wyboru dokonali Brytyjczycy. Kolejni chętni do brykania ustawiają się w kolejce.

Mnie samego Ognista Małpa kilkakrotnie raczyła pokąsać w mijającym roku. Dotkliwie. Obnażyła przy tym zębiska zadziwiająco znajome, bo reprezentujące nasze narodowe wady i przywary: kły zawiści i małości, siekacze zacietrzewienia i głupoty, trzonowce wąskich horyzontów i braku umiejętności patrzenia w przyszłość. Tak jak ostrzegał chiński horoskop, Czerwona Małpa rozpierniczyła w drobny mak, w jednej chwili wszystkie z mozołem i z namysłem konstruowane projekty. Dlaczego? Tego nie wie nikt, nawet sama Małpa. Nie będę zatem za Małpą ani płakać, ani nawet próbować jej wspominać. Szkoda zdrowia. Życia szkoda.

Przyszły rok będzie rokiem Koguta. Albo Kury, bo to znak żeński wedle chińskiego horoskopu, a do tego w 2017 roku połączony z pierwiastkiem Ognia. Czeka nas zatem rok żeńskiego Czerwonego Ognistego Koguta. Co to dokładnie oznacza napiszę jak już będzie czas, czyli około 27 stycznia, dnia wigilii nadchodzącego Chińskiego Nowego Roku. Dziś powiem tylko tyle, że czeka nas rollercoaster, szczególnie w obszarze wydarzeń finansowych. Póki co nie ma o czym gadać. Wciąż mamy Rok Małpy. Pomęczy nas jeszcze bity miesiąc. Jak bardzo bity dowiemy się niebawem. Pewnie zaraz po sezonie świątecznym, kiedy wypoczęci polityczni herosi obu płci, pod dowolnymi obłudnymi, bo politycznymi sztandarami ponownie zaczną wypełniać monitory komputerów, ekrany telewizorów i głośniki radioodbiorników. Tymczasem zaś mamy spokój.

Korzystając zatem z tej okazji życzę Państwu wszystkiego co najlepsze w te Święta, Święta Bożego Narodzenia: zdrowia, uśmiechu łagodnego, spokoju, dużej odporności na to co nam próbuje podnieść ciśnienie, równie dużego dystansu do siebie, bo to zdrowe dla wspomnianego zdrowia, bliskości tych, na których nam najbardziej zależy, miłości Waszej do nich, i ich do Was. A przede wszystkim, abyście Państwo mogli zapamiętać te Święta dobrze, żeby ot tak po prostu nie przeleciały niczym kolejny, nieco dłuższy weekend różny od innych weekendów choinką.

I tego właśnie Państwu życzę.

Leszek Ślazyk

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Close
Close