Chiny subiektywnie

Szczęśliwego Nowego Roku, albo Chiny w mojej głowie

Za pięć godzin wybije północ czasu naszego, środkowoeuropejskiego. Pożegnamy kolejny 2012 rok, przywitamy zupełnie nowy, nieużywany 2013. Jeszcze nieużywany, a już zaznaczony. Raz, że ma trefny w sobie numerek "13", który pozostawili nam w schedzie templariusze. Dwa, że już powszechnie (znaczy medialnie i politycznie) obciążony łatką biadolenia. Od kilkunastu tygodni czytamy, że w nowym roku nie będzie lekko. Kryzys, bezrobocie, świerzb, kurzajki i w ogóle dużo złego. Zarówno dla nas w Polsce, Europie, jak i w innych zakątkach świata. Chiny też mają dostać po kulasach w tym 2013 roku. Media i politycy proponują nam patrzeć z rozdziawionymi gębami i czekać na nieuchronne. Ja zaś uważam, że nie ma na co czekać, tylko trzeba się brać do roboty.

Co nam z tego czekania przyjdzie? Nic, jasna rzecz. Z roboty w najgorszym razie uzyskamy satysfakcję, że nie czekaliśmy biernie, tylko robiliśmy co w naszej mocy.

Ja na przykład, jak sobie tak siedzę przy stole i myślę, to okazuje się, że następny rok to kupa pracy. To co najmniej 5 bardzo różnych projektów, z którymi poradzić sobie muszę. I chcę. Nie mam żadnej pewności, czy uda mi się podołać tym wyzwaniom. Ale czy to oznacza, że mam się położyć na podłodze i tępo patrząc w sufit poczekać aż na głowę zwali mi się niebo? Bzudra. Czy więcej wyzwań, tym lepiej. W końcu jestem synem nacji, która lubi mieć pod górę.

We wszystkich moich noworocznych planach występują Chiny. W bardzo zaskakujących postaciach. Uzupełniających się wzajemnie. Niektóre z tych planów mogą wydawać się mało realistyczne. Per aspera ad astram rzekł był ktoś jakiś czas temu. Te projekty nie zagościłyby na dłużej w mojej głowie, gdyby nie jeden bardzo niewymierny, ale dla mnie istotny czynnik. Okazało się bowiem, że w mijającym roku beta.chiny24.com znalazły aż 6 tysięcy stałych czytelników, zaglądających tu systematycznie. Patrząc codziennie na mapę wejść cieszę się niezwykle widząc te wszystkie czerwone punkty pozostawiane przez internautów, przez Państwa. Największym zaskoczeniem jest dla mnie fakt, iż bardzo duża część czytelników loguje się nie tylko w Polsce, ale również w Niemczech, Anglii, Irlandii, USA, Kanadzie, no i Chinach.

Co więcej beta.chiny24.com zyskały w tym roku współpracowników, którzy wnoszą coraz więcej świeżych myśli, zdjęć, tekstów. A wszystko to wyłącznie z woli działania. Bez pieniędzy, dotacji, jakiegokolwiek wsparcia. Wzmacnie to moją wiarę w powodzenie moich zamierzeń.

Nie pozostaje mi zatem nic innego jak podzielić się z wszystkimi tu zaglądającymi swoją wiarą w to, że tym razem "13-tka" będzie dla nas szczęśliwa. Bo czemu nie? Niech się zatem wszystkim Wam spełni, to czego spełnienia oczekujecie. Poza tym zdrowia, bo zdrowie najważniejsze. Szczęścia, bo warto je mieć w różnych okolicznościach. Spokoju, bo tego nam brakuje w codziennym życiu. Miłości, bo ponoć bez niej życie nie ma większego sensu. Resztę ponoć da się zawsze jakoś załatwić.

Do siego Roku Szanowni Państwo!

Redaktor

Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

1 thought on “Szczęśliwego Nowego Roku, albo Chiny w mojej głowie”

  1. Święte słowa. Również uważam, że rok 2013 to będzie przede wszystkim rok ciężkiej ale mocno satysfakcjonującej pracy. Z założenia, czym więcej nowych pasjonujących projektów, tym lepiej.
    Szczęśliwości autorowi, współautorom oraz nam czytelnikom.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close