Chiny subiektywnie

Tygrys pokazuje kły

W ciągu ostatnich trzech tygodni rządy państw azjatyckich z niepokojem przyglądały się rosnącemu napięciu pomiędzy Chinami a Japonią. Źródłem tego napięcia był incydent na Morzu Wschodnio-Chińskim do którego doszło 7 września. Otóż na wodach terytorialnych Japonii, w pobliżu Wysp Senkaku w prefekturze Okinawa chiński trawler wszedł w kolizję z dwiema jednostkami japońskiej straży granicznej. Statek rybacki został zatrzymany przez funkcjonariuszy japońskich, a załoga trawlera aresztowana. Po kilku dniach rybacy zostali zwolnieni, w areszcie, na wniosek japońskiego prokuratora, pozostał kapitan chińskiej jednostki. Aresztowanie rybaków, a szczególnie przetrzymanie kapitana wywołało furię chińskiego rządu. Pozornie drobny incydent, jakich wiele zdarza się co tydzień na morzach i oceanach całego świata, urósł znienacka do rozmiarów poważnego konfliktu dyplomatycznego.

Ambasador Japonii w Pekinie wzywany był wielokrotnie w ciągu ostatnich trzech tygodni przez chińskie ministerstwo spraw zagranicznych. Przynajmniej raz został wezwany o świcie, co w świecie dyplomacji uznawane jest za gest wysoce niestosowny, obraźliwy. Media chińskie, w tym internet, posłużyły do wzniecenia wśród Chińczyków nastrojów antyjapońskich i zachęcały do organizowania ulicznych demonstracji. Podstawą, skrupulatnie wykorzystaną przez pekińską propagandę jest spór terytorialny o wyspy Senkaku (zwane w Chinach wyspami Diaoyutai), ciągnący się od czasów wojny chińsko-japońskiej, które Chiny w obliczu sporu uznały właściwie za swoje. Chiński rząd zawiesił kontakty międzyrządowe i międzypaństwowe z Japonią na wszystkich szczeblach, od najwyższych po prowincjonalne. Chińskie ministerstwo handlu najpierw ogłosiło wstrzymanie eksportu do Japonii rzadkich metali wykorzystywanych w przemyśle elektronicznym, później rozszerzyło ograniczenia na żywność. Kapitan trawlera stał się nagle celebrytą, główną postacią wiadomości. Oprócz oficjalnych wiadomości na temat jego aresztowania pojawiło się mnóstwo plotek, jak chociażby wiadomość o tym, że jakoby przyczyną śmierci babki kapitana, była wiadomość o jego aresztowaniu przez Japończyków.

Narzędzia użyte dla eskalowania sporu przez Chiny wzbudziły bardzo poważny niepokój sąsiadów Państwa Środka. Postawa Pekinu w tej sprawie ujawniła bowiem zupełnie nowe cechy chińskiej dyplomacji. Kraj, który głosił powszechnie wolę pokojowego rozwoju w harmonii z otaczającymi go państwami postanowił pokazać sąsiadom, a także Stanom Zjednoczonym, że nie powinny ignorować rosnącej siły gospodarczej i militarnej Chin, ponieważ zamierzają one wejść w zupełnie nową rolę na scenie światowej dyplomacji.

Administracja w Tokio przeżyła prawdziwy szok. Nie dość, że Chiny zażądały od Japonii przeprosin za incydent na japońskich wodach terytorialnych, to dodatkowo jeszcze wniosły o odszkodowanie dla rybaków „ofiar represji”. Decyzja Pekinu o wstrzymaniu eksportu rzadkich metali do Japonii wywołała panikę wśród japońskich producentów, od wytwórców smartfonów, po Toyotę Prius, uzależnionych od dostaw tych metali z Chin. To właśnie naciski tych producentów spowodowały uwolnienie chińskiego kapitana w dobę po ogłoszeniu przez Pekin nowych regulacji dotyczących eksportu metali rzadkich. Uwolnienie kapitana zostało ogłoszone wielkim sukcesem Pekinu, jednakże nie przyniosło oczekiwanego przez Tokio odprężenia w stosunkach pomiędzy oboma krajami.

Deng Xiaoping, twórca sukcesu współczesnych Chin upominał niejednokrotnie chińskich przywódców, aby prowadzili politykę zagraniczną w sposób nie zwracający nadmiernej uwagi świata. Dzisiaj wydaje się, że płynąc na fali światowego kryzysu, który zdaje się nie dotykać poważnie Państwa Środka, przywódcy i dyplomaci z Pekinu chcą wyraźnie zaznaczyć rosnącą przewagę Chin nad azjatyckimi sąsiadami oraz równanie sił ze Stanami Zjednoczonymi.

Dzisiejsze i wczorajsze wystąpienia Wen Jiabao w Brukseli nie powinny nikomu pozostawić złudzeń. Czas miękkiej dyplomacji się skończył. Obawiam się, że Europa nie jest gotowa (a chyba nigdy nie była i nie będzie) na wypracowanie w krótkim czasie jakiejkolwiek koncepcji wspólnej polityki wobec Chin. Upomnienia europejskich polityków dotyczące konieczności urealnienia (czytaj: podniesienia) wartości chińskiego yuana w sposób znaczny, zostały skwitowane przez premiera Wen Jiabao, krótko i zwięźle: „Mamy na ten temat odmienne zdanie”. Francja ze swoją „wolnością, równością, braterstwem” już ogłosiła, że nie dołączy do grupy krajów żądających od Pekinu aprecjacji RMB. Wen Jiabao w odpowiedzi na naciski ze strony europejskich polityków stwierdził, że faktyczną drogą do zrównania szans w handlu międzynarodowym nie jest obniżanie wartości chińskiej waluty, a raczej zniesienie ograniczeń, takich na przykład jak licencje nakładane przez Europę na chińskie produkty z obszaru technologii zaawansowanych. Jestem przekonany, że orędownikiem liberalizacji w tym kierunku będzie Grecja, której zależy kolejnych pożyczkach z Pekinu.

Wczoraj premier Wen Jiabao poświęcił 25 minut swego czasu japońskiemu premierowi Naoto Kan. Szefowie rządów stwierdzili, że oba państwa są dla siebie najważniejszymi partnerami gospodarczymi i politycznymi w Azji oraz, że podejmą wysiłki w celu unormowania wzajemnych relacji. Wen miał zapewnić, że Chiny nie zamierzają podnosić więcej sprawy wątpliwości co do przynależności terytorialnej wysp Senkaku.

Cała awantura o uwolnienie chińskich rybaków, jak i obecne wypowiedzi premiera rządu Chin w Europie mają na celu to, co mogłem obserwować w Chinach niejednokrotnie. Chińczycy muszą, po prostu muszą potwierdzić swoją przewagę, swoją wygraną. Kilkanaście tygodni temu świat dowiedział się, że gospodarka chińska stała się drugą po USA gospodarką na Ziemi. Medialne doniesienia nie wystarczały Pekinowi. Dla nadania właściwego wymiaru swojemu sukcesowi Chińczycy potrzebowali chociażby niewielkiego upokorzenia zwyciężonych. Teraz victoria jest pełna.

Leszek Ślazyk

Źródło: Newsweek, Asia News Network, China Digital Times, beta.chiny24.com

..

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

1 thought on “Tygrys pokazuje kły”

  1. Panie Leszku,

    ostatni akapit doskonale podsumowuje lokalną mentalność! Czekam na kolejne trafne puenty.

    pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Close
Close