Chiny subiektywnie

Znów w drodze,

czyli podróż ciągle tam, a nie gdzie indziej

I znów w drodze.

Oczywiście w oczywistym kierunku. Gdzie ja mógłbym jechać? No chyba nie do Włoch, czy Kanady…. Na moim osobistym globusie takich miejsc zwyczajnie nie ma. Po co zresztą miałyby być? Przecież się człowiek nie rozerwie. Nie starcza czasu na Chin ogarnianie, a jeszcze sobie brać na głowę jakieś Hiszpanie, czy Australie? Bez sensu.  znów w drodze

Czas najwyższy był już ruszyć. Lampki kontrolne sygnalizujące poziom energii wewnętrznej przestały bowiem nerwowo migać, a zaczęły wręcz przygasać. Trzeba jechać i doładować baterie. Przez indukcję przebywania w miejscach pełnych energii. Zdrowej, stymulującej, inspirującej.  znów w drodze

Niektórych ludzi określa się mianem emocjonalnych wampirów. Ja mam wrażenie, że urodziłem się i przyszło mi mieszkać w miejscu, które jest fenomenem geograficzno-biologicznym, czyli takim obszarem emocjonalnie wampirycznym. Zawsze kiedy przesadzę, kiedy jestem w bezruchu za długo, kiedy nie daję sobie szans na otrzepanie się  kurzu i pyłu tych wszystkich lokalnych awanturek i bzdurek, ich wspólny ciężar przygniata mnie fizycznie i transcendentnie, gnuśność pochłania mnie niczym kokon bohatera filmu o porywaczach ciał z kosmosu. Tego kurzu i pyłu pewnie nie widać i nie czuć bez możliwości porównania tego co u siebie z tym co u innych. Ale kiedy się tego porównania doświadczy, to już nie ma odwrotu. Jak to mówią: już się tego nieodzobaczy.  znów w drodze

W Chinach jest wiele rzeczy, które mnie drażnią i do pasji doprowadzają. Ale jest też tam (tu) znacznie więcej takich, które mnie nakręcają jak blaszaną lokomotywkę z wagonikami. Choćby powszechna wola działania. Wola poparta konkretnymi czynami. Tu chyba się najbardziej rozjeżdżają te moje rzeczywistości: polska i chińska. Tam rośnie tempo, wzmaga się nastawienie by trochę tylko gadać, a znacznie więcej i konkretniej robić. U nas zaś – takie mam wrażenie – gadanie zaczęło zastępować jakiekolwiek robienie. Wystarczają nam deklaracje, opowieści o cudach przeszłości i fantastycznie niewyobrażalnych perspektywach. Na dłuższą metę tak się nie da. No chyba, że się akurat procuje na urzędzie, to i gadać można nieustannie, i pieniądze z tego jakieś tam nawet są. Tylko, że to nie moja bajka.  znów w drodze

Jadę doładować baterie, naoglądać się kolejnych zmian, a przede wszystkim zacząć realizować plan, którego od prawie 10 lat nie udało mi się zrealizować u siebie. Ale ile się o tym planie nagadaliśmy…..! W Chinach zaczęliśmy o dokładnie tym samym planie rozmawiać zaledwie parę miesięcy temu, a już mamy rzecz formalizować i brać się do konkretnej roboty. Bo – jak mi, ku mej radości powiedziano – fajnie pogadać, ale warto przy okazji przejść do konkretów.

A co to będzie? Będę informował na bieżąco już niebawem. Najpierw muszę naładować baterie.

 

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

3 thoughts on “Znów w drodze,”

  1. nigdzie mogę znaleźć informacji co Chiny kupują w USA, podawana jest tylko namiętnie suma 130 mld dol, ciekawi mnie tez to co USA chciałaby sprzedawać, a nie sprzedaje jak np. skroplony gaz Europie ( Polska to margines…chyba że Amerykanie zakręca kurki na ukraińskiej rurze :)

  2. Pisaliśmy na ten temat w szczegółach. Generalnie Chiny kupują od USA soję (3 w kolejności źródło soi dla Chin), wołowinę, wieprzowinę, sok pomarańczowy, zboża, drób, motocykle, samochody, alkohol, i wiele innych ( http://fortune.com/2018/04/02/china-tariffs-128-us-products/). I nie ma tu jeszcze (w tym koszyku) technologii….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close