CiekawostkiLudzie

George Michael i Chiny

 

George Michael w Chinach: Informacja o nagłej śmierci Georga Michaela w nocy z bożonarodzeniowej niedzieli na świąteczny poniedziałek rozeszła się w Chinach bardzo szerokim echem. George Michael oraz Andrew Ridgeley tworzący zespół Wham! byli pierwszymi zachodnimi gwiazdami pop, które wystąpiły publicznie w Chinach Ludowych po Rewolucji Kulturalnej. Był to rok 1985, a Wham! stał się pionierem torującym drogę przez „Bambusową Kurtynę” licznym wykonawcom zagranicznym stanowiącym dzisiaj w ChRL codzienną normalność.

Tag #georgemichaelhasdied opublikowany na Weibo już w południe 26 grudnia osiągnął 8 i pół miliona wejść i ponad 2700 komentarzy. Wiele z tych wpisów dotyczyło pamiętnego koncertu Wham!, który odbył się 7 kwietnia 1985 w Pekińskiej Hali Robotniczej. Na widowni znalazło się wtedy ponad 15 tysięcy ludzi, wśród których znaczną część stanowili członkowie KPCh, ich rodziny, jak również obcokrajowcy z korpus dyplomatycznego, ale również pracownicy wielu firm zagranicznych, które postanowiły zyskać na chińskiej odwilży po śmierci Mao Zedonga, a pod rządami (nieformalnymi) Deng Xiaopinga.

Zanim George Michael i Andrew Ridgeley weszli z zespołem na pekińską estradę ich manager Simon Napier-Bell spędził 18 miesięcy negocjując z chińskimi oficjelami warunki koncertu. Nie szło o pieniądze, tych akurat w Chinach nie brakowało. Istotne było to, aby zespół, który zobaczy chińska widownia spełniał wiele warunków postawionych przez stronę chińską. Dla potrzeb występu w Pekinie Wham! zrezygnował z części projekcji video towarzyszących koncertom (chodziło o obrazy zbyt odważne erotycznie: nagość, pocałunki, dotykanie…), moc nagłośnienia ustawiono na 50% w stosunku do normalnie stosowanego, „aby nie przestraszyć chińskiej publiczności”.

Pomysł występu w Chinach Ludowych wyszedł od Jazza Summersa, co-managera Wham! Podczas jednej z rozmów rzucił, że fajnie byłoby gdyby to Wham! właśnie wystąpił w Chinach Ludowych jako pierwszy w historii zespół zagraniczny. Pomysł spodobał się Georgowi Michaelowi, który skwitował go lakonicznym: „Załatw to”.

W konsekwencji tej rozmowy Simon Napier-Bell zaczął podróżować do Chin, gdzie odbył 143 spotkania z urzędnikami i aktywistami partyjnymi najwyższego szczebla, z niektórymi aż trzykrotnie. Jego historia powinna być przewodnikiem dla wszystkich tych, którzy starają się zaistnieć w Chinach. 18 miesięcy cierpliwej, wytężonej pracy, setki spotkań oficjalnych i nieoficjalnych dało pozytywny rezultat. Napier-Bell otrzymał przyzwolenie na 10 dniową wizytę Wham! w Chinach, koncerty zespołu w Pekinie oraz w Kantonie. Manager zespołu pomógł szczęściu. W tym samym czasie o występy w Chinach ubiegał się management zespołu Queen. Napier-Bell pokazywał Chińczykom zdjęcia z koncertów duetu Michael-Ridgeley, na których widownię stanowiła „dobrze ułożona młodzież” oraz z występów Queen, ze szczególnym uwzględnieniem estradowych zachowań Freddyego Mercurego. Chińczycy z dwojga złego wybrali Wham!

Sam koncert zespołu nie należał do najbardziej udanych. Napier-Bell w późniejszych wywiadach i wspomnieniach wziął winę na siebie. Nie przewidział wielu okoliczności towarzyszących temu wydarzeniu. George Michael tuż po koncercie zwierzył się dziennikarzom Chicago Tribune kilka godzin po występie, iż „był to najtrudniejszy koncert w moim życiu”. Dlaczego? Otóż członków zespołu Wham! zaskoczyła cisza na widowni liczącej owe 15 tysięcy ludzi. Okazało się później, że chińskie służby nadzorujące przebieg koncertu zarządziły, iż publiczność nie może podczas występu opuszczać, ani nawet wstawać ze swoich miejsc. Co więcej zespołowi towarzyszyło kilka kamer – Naper-Bell chciał zarejestrować ten nadzwyczajny show. Chińczycy na widowni założyli, że kamery na sali są urządzeniami nagrywającymi należącymi do chińskich służb. Na dokładkę, kiedy na scenie pojawił się tancerz brak dance, a George Michael zaprosił publiczność do tańca, poprzez głośniki ogłoszono po chińsku wezwanie do pozostania na miejscach. Nakazu prestrzegali nawet obcokrajowcy.

A tu relacja z pobytu zespołu w Chinach. Naprawdę warto! To się nazywa starcie kultur…

Dzisiaj, kiedy w Chinach codziennie mają miejsce koncerty supergwiazd, a zespoły i wykonawcy z drugiego, czy trzeciego światowego rzędu sławy występują nieustannie jak Chiny długie i szerokie, trudno uzmysłowić sobie znaczenie występu Wham! w kwietniu 1985 roku. Dla nas w Polsce pewnie wydarzenie to można porównać do wstępu The Rolling Stones w Warszawie w 1967 roku. Ja znajduję takie analogie: i tu, i tam koncert miał miejsce w kwietniu (1967, 1984), tu i tam w stolicy (Warszawa, Pekin), i tu, i tam był niezwykle krótki (10 numerów w Warszawie, 60 minut w Pekinie), ale to zapewne naciąganie jest.

Co dla mnie ważne dzisiaj, 27 grudnia 2016 roku, to fakt, że George Michael pojawił się w Chinach jako swoisty pionier z całą swoją muzyczną mocą, przełamując niewyobrażalne dzisiaj bariery. Niewyobrażalne dzisiaj, ale kto wie co przyniesie nam jutro?

Tak, czy inaczej moim Georgem Michaelem jest ta oto esencja:

Źródła: SCMP, youtube.com, the beijinger.com

P.S. W 1981 roku Jean Michel Jarre zagrał w Chinach 5 koncertów (Pekin, Szanghaj), których fragmenty złożyły się na album „Concerts in China” wydany  1982 roku. Jarre był faktycznie pierwszym artystą zachodnim występującym w Chinach Ludowych po 1966 roku. Jednak w odróżnieniu od Wham! prezentował muzykę instrumentalną, „bezpieczniejszą” z punktu widzenia decydentów w Pekinie. George Michael i Andrew Ridgeley byli pierwszymi obcokrajowcami na chińskiej scenie z mikrofonami w rękach.

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close