Wiadomości

Chińczycy znów chcą nas podbić motoryzacyjnie

Jak informuje Marcin Lewandowski na www.autochiny.pl do ataku na rynki europejskie rusza chińska firma motoryzacyjna Great Wall. Podpisała  właśnie umowę na produkcję aut w Bułgarii, co ma jej otworzyć drzwi do lukratywnego rynku Unii Europejskiej Pierwszy model oferowany u naszych południowych sąsiadów nazywa się Voleex C10 i kosztuje ok. 35 tys. zł

Znacie ten kawał o manewrach wojskowych chińskiej armii? "Będziemy atakować małymi grupami, tak po kilka milionów". Jak na razie owa strategia, choć teoretycznie możliwa, w motoryzacji się nie sprawdza. Wszystkie dotychczasowe próby wejścia chińskich firm samochodowych na europejski rynek okazały się niewypałem. Teraz swoich sił próbuje kolejna firma o łatwej do zapamiętania nazwie Great Wall. W tym celu zaczepiła się w Bułgarii, gdzie niedługo rozpocznie się produkcja chińskich aut.

Do boju o rynek ruszają trzy modele. Najmniejszy z nich nazywa Voleex C10 i jest… łudząco podobny do Toyoty Yaris poprzedniej generacji. W stosunku do oryginału zmieniono pas przedni i wygląd wnętrza. Pod maską pracuje silnik 1,5 l. o mocy 97 KM i momencie obrotowym 138 Nm. Dzięki temu przyspiesza do 100 km/h w czasie 11,1 s i rozpędza się maksymalnie do 175 km/h. W Chinach zdał na piątkę test zderzeniowy, jest więc szansa, że z powodzeniem zaliczy testy zderzeniowe EuroNCAP. Dodatkową zachętą ma być bogate wyposażenie obejmujące m.in. dwie poduszki powietrzne, systemy ABS, EBD, BA, czujniki cofania, a także 4 hamulce tarczowe, klimatyzację manualną, radio MP3 z wyjściem USB i AUX, 6 głośników, elektrycznie sterowane szyby i lusterka, centralny zamek z pilotem, lampy przeciwmgielne i alufelgi 15''.

Ile to kosztuje? W Bułgarii cena wynosi w przeliczeniu ok. 35 tys. zł – całkiem sporo jak na małe auto z Chin i całkiem niedużo jak na tak bogato wyposażonego malucha. Obawiam się jednak, że klienta w Europie trudno będzie przekonać, że to całe dobrodziejstwo nie będzie sprawiać żadnych kłopotów. Rozwiązaniem może być podstawowa wersja, która ma kosztować ok. 27,5 tys. zł, ale jeszcze nie jest oferowana. Great Wall daje też 5 lat gwarancji (lub 100 tys. km) na swoje auta.

Osobiście nie wróżę autu świetlanej przyszłości. Z kilku powodów. Po pierwsze jest to produkt chiński i zlokalizowanie produkcji w Bułgarii niewiele pomoże jeśli chodzi o postrzeganie marki. Po drugie gdyby była to konstrukcja licencyjna klienci nie mieli by oporów, natomiast Great Wall nie pytał nawet Toyoty o zdanie. To może zniechęcać ludzi mających poczucie kupowania "pirata". Po trzecie do szerszej dystrybucji może nie dojść. Fiat z powodzeniem zablokował jakiś czas temu sprzedaż GWPeri w Europie, gdyż zbytnio przypominał model Panda. Toyota może zrobić to samo. Kolejny element to cena. W Polsce mało kto wyda 27,5 tys. zł na "nie wiadomo co" z Chin, jak może kupić nową Pandę za 24,9 tys. zł. Fakt, że bez jakiegokolwiek wyposażenia, ale to sprawdzony i mało awaryjny model. Szukając większego auta znajdziemy bardzo udaną Dacię Sandero której ceny startują od 29,9 tys. zł.

Pozostałe modele marki Great Wall jakie pojawią się w salonach to całkiem spory SUV o nazwie Hover i pickup Steed 5.

Źródło: autochiny.pl

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close