CiekawostkiWiadomości

Chińska mieszanka firmowa (10.05.14)

Chińska mieszanka firmowa jak zwykle przedstawia wiadomości, które najczęściej ulatują w polską medialna próżnię. Zaczynamy od wiadomości z Francji. Otóż chińscy policjanci będą patrolować ulice Paryża wraz ze swoimi francuskimi kolegami w czasie tegorocznego sezonu wakacji letnich. Chińczycy będą pomagać Francuzom w walce z gwałtownym wzrostem napadów na chińskich turystów, którzy przyjeżdżają do Paryża, aby bez skrępowania wydawać ogromne ilości gotówki.

Francuzi są zdeterminowani, aby poprawić standardy bezpieczeństwa dla ponad 1 miliona Chińczyków, którzy każdego lata odwiedzają stolice Francji gdzie oddają się bez reszty zakupom, odwiedzinom w restauracjach i wizytom w słynnych paryskich „must see” jak Luwr, Wieża Eiffla, czy katedra Notre Dame.

Chińczycy przebywający w Paryżu mają w zwyczaju nosić przy sobie ogromne ilości gotówki, co uczyniło ich głównym celem kieszonkowców i bandytów. Według francuskich statystyk każdy chiński turysta odwiedzający Paryż wydaje tutaj średnio 1470 euro! Pieniądze te wydawane są głównie na towary sygnowane słynnymi na świecie markami (Chanel, Dior, etc.)

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Francji poinformowało, że liczba chińskich funkcjonariuszy, którzy zaczną pracę w Paryżu w tym roku nie została jeszcze ustalona. Decyzja Francuzów jest odpowiedzią na gwałtowną reakcję Pekinu w związku z zeszłorocznym incydentem: grupa 23 chińskich turystów została obrabowana z pieniędzy i pozbawiona paszportów tuz po opuszczeniu restauracji, do której przybyli zaledwie w kilka godzin od lądowania na lotnisku Charles de Gaulle.

– To przelało czarę goryczy – powiedział dziennikarzowi „The Telegraph” szef agencji turystycznej Chine Tourisme. – W Paryżu zawsze należało się wystrzegać kieszonkowców, ale w ostatnich paru latach zaczęły przeważać napady rabunkowe z użyciem siły i broni.

Taka sytuacja, rzecz jasna, nie wpływa korzystnie na wizerunek stolicy Francji wśród Chińczyków. A są oni na przykład największymi „zakupowiczami” strefy wolnocłowej wspomnianego lotniska.  Domy towarowe Galeries Lafayette i Printemps zatrudniają setki sprzedawców ze znajomością języka chińskiego, aby ułatwić Chińczykom z ChRL zakupy.

W bieżącym roku Paryżanie spodziewają się rekordowej liczby turystów z Chin Ludowych. Rok 2014 jest okazją do świętowania 50 rocznicy nawiązania relacji dyplomatycznych pomiędzy ChRL a Republiką Francuską. Francuzi przygotowali z tej okazji niezliczona ilość atrakcji. W zeszłym tygodniu chińskich turystów przylatujących do Paryża witał francuski minister spraw zagranicznych Laurent Fabius. Osobiście.

Polska jako drugi kraj na świecie nawiązał stosunki z Chińską Republiką Ludową w październiku 1949 roku. Zatem mamy w tym roku piękną 65 rocznicę nawiązania relacji dyplomatycznych z Chinami. Oczywiście żaden z naszych speców od polityki zagranicznej, gospodarki, dyplomacji nie jest w stanie nawet pomyśleć o potencjale tego faktu.


Chińska armia przygotowuje się na możliwość upadku dyktatury w Korei Północnej – poinformowała japońska agencja informacyjna Kyodo. Wiadomość wywołała poruszenie wśród obserwatorów polityki międzynarodowej, bo może oznaczać, że Chiny nie ufają swojemu sojusznikowi.

Powołujący się na chińskie źródła wojskowe raport agencji Kyodo ujawnia plany na wypadek napływu uchodźców czy potrzeby ochrony kluczowych postaci północnokoreańskiej polityki. Według ekspertów istnienie takich przygotowań może oznaczać, że Chiny nie ufają swojemu sojusznikowi i nie wierzą w jego stabilność. Dokumenty, na które powołuje się raport, zostały przygotowane latem zeszłego roku, po tym, jak Korea Północna przeprowadziła swój trzeci test atomowy.

Co mogłoby spowodować upadek północnokoreańskiego rządu? Wśród rozważanych we wspomnianych dokumentach scenariuszy znajdują się między innymi wojna wywołana przez obce państwo oraz interwencja zbrojna "potęgi militarnej" pod pretekstem walki z terroryzmem. Według raportu w każdym przypadku pierwszym krokiem władz chińskich będą negocjacje, ale gdyby te zawiodły, do działania mogą wkroczyć chińskie siły zbrojne

Na wypadek niekorzystnego rozwoju sytuacji w Korei Północnej armia Chin ma przede wszystkim wzmocnić ochronę granicy dzielącej oba kraje i monitorować ruch graniczny. Dla uchodźców planuje się założenie obozów o pojemności 1,5 tys. ludzi każdy – ma powstać tyle obozów, ile będzie potrzebnych.

Dodatkowo, chińscy żołnierze mieliby zapewnić ochronę wszystkim kluczowym postaciom polityki północnokoreańskiej. Nie oznacza to jednak, że Chińczycy chcą aktywnie pomagać Korei Północnej na wypadek kłopotów: północnokoreańscy przywódcy cywilni i wojskowi zostaliby umieszczeni w specjalnych obozach. Dzięki temu nie mogliby prowadzić działań, które potencjalnie mogłyby szkodzić chińskim interesom.

Chiny rozważają budowę linii kolejowej do USA długości blisko 13 tys. kilometrów.

Według China Daily, podróż z prędkością 350 kilometrów na godzinę pozwoliłaby pokonać wspomniany dystans w mniej niż dwa dni. Pociąg miałby jechać z północnych Chin przez obszar rosyjskiej Syberii, a potem pokonać Cieśninę Beringa tunelem podmorskim o długości ok. 180 kilometrów. Potem pociąg pojechałby z Alaski do Kanady i znów do USA. China Daily nie pisze, czy rządy Rosji, Kanady i USA są zainteresowane projektem. Gdyby została zrealizowana, linia byłaby o 3,7 tys. kilometrów dłuższa od Kolei Transsyberyjskiej i najdłuższa na świecie. 

Chiny mają obecnie największą na świecie sieć połączeń kolejowych dla superszybkich pociągów. Ma ona łączną długość prawie 10 tys. kilometrów. W 2012 roku otworzono w Chinach najdłuższe połączenie superszybkiego pociągu. Pokonanie odległości 2,3 tys. kilometrów między Pekinem i Guangzhou zajmuje obecnie osiem godzin wobec doby, jaką potrzebował wcześniej konwencjonalny pociąg.

Lęk przed kolejną kampanią przeciwko chrześcijanom wzrasta w ostatnich paru tygodniach wśród niezwykle szybko rosnącej liczby chińskich protestantów. Niepokój przywódców chrześcijańskich protestantów, będących reprezentantami kościołów działających niezależnie od kontrolowanych przez Pekin „kościołów patriotycznych”, do których należy również chiński kościół katolicki, ma realne podstawy. Od końca kwietnia władze ChRL doprowadziły do całkowitego, lub częściowego zburzenia wielu budynków sakralnych, powszechnym stało się usuwanie krzyży z dachów i wież kościelnych, a w zeszłym tygodniu aresztowano 3 członków jednego z pekińskich kościołów protestanckich za modlitwę w miejscu publicznym.

Kosciół Longwan Hebin w Wenzhou, znany jako „Chińskie Jeruzalem” został kompletnie zburzony w miniony czwartek. W tym samym czasie z kościoła Baixi znajdującego się na przedmieściach Wenzhou usunięto krzyże, a część budynku kościoła Feng'ao została wyburzona. Pierwszym sygnałem, który wzbudził niepokój wśród chrześcijan z Wenzhou stało się wyburzenie kościoła Sanjiang, wybudowanego za ponad 20 milionów yuanów pochodzących z datków członków tej społeczności wyznaniowej. Stało się tak pomimo wielotygodniowej akcji wiernych, którzy otoczyli budynek, aby nie dopuścić do kościoła buldożerów, spychaczy i maszyn burzących. Ludzie ci zostali usunięci przez siły porządkowe, a budynek wyburzony w zaledwie 2 godziny.

Urzędowe nakazy usunięcia krzyży z budynków kościołów otrzymali chrześcijanie w eilu miastach prowincji Zhejiang, Guangdong, Jiangsu i innych.

We wszystkich tych przypadkach władze uzasadniały swoje decyzje tezą, iż budynki, lub ich części zostały wzniesione nielegalnie stanowiąc zagrożenie dla życia ludzkiego.

Zhang Mingxuan, przywódca chińskich protestantów działających w ramach nielegalnego w ChRL ruchu „kościoła domowego” (instytucji podobnej do „latających uniwersytetów” funkcjonujących w okupowanej Polsce oraz w czasach PRL), twierdzi, że ostatnie wydarzenia mają związek z niepokojem władz chińskich dotyczącym niezwykle gwałtownie rosnącej liczby członków kościołów protestanckich znajdujących się poza kontrolą instytucji centralnych.

Pastor Zhang kierujący Chińskim Przymierzem Kościołów Domowych uważa, że rosnąca liczba wiernych, a przede wszystkim dynamika wzrostu liczby nowych wyznawców chrześcijaństwa stanowi dla Pekinu zagrożenie stabilności społecznej w Chinach.

– Partia Komunistyczna jest ateistyczna, jest też dyktaturą, która chce mieć w każdej sprawie ostatnie słowo. Chrześcijanie pragną demokracji i poszanowania praw człowieka. Zatem są dla siebie jak ogień i woda – powiedział dziennikarzowi The Telegraph.

Obserwatorzy upatrują źródła ostatnich decyzji władz w treści raportu opublikowanego przez pekiński Uniwersytet Stosunków Międzynarodowych, w którym odnotowano, iż: „siły [stojące za] zagraniczną infiltracją religijną rozciągnęły swoje macki ku każdej sferze, każdemu aspektowi [życia] chińskiego społeczeństwa.” A to stanowi oczywiste zagrożenie dla bezpieczeństwa ideologicznego Chin oraz bezpieczeństwa narodowego.

Powyższa informacja przekazana między innymi przez brytyjski The Telegraph przypomniała mi sytuację, którą mogliśmy obserwować w wielu miastach Polski w połowie lat 80-tych zeszłego już stulecia. Otóż od mniej więcej 1983 roku wśród młodzieży licealnej i uniwersyteckiej ogromną popularność zyskały marginalne dotąd w naszym kraju nurty chrześcijaństwa, takie jak Adwentyści, Baptyści, Zielonoświątkowcy, kościoły głoszące ideę „nowych narodzin w chrześcijaństwie”, będącą kontestacją zarówno dotychczasowego życia „fizycznego”, jak również „duchowego”, tu u nas identyfikowanego z instytucją kościoła katolickiego, ale również „starego” ewangelickiego.

Moi znajomi, którzy w owym czasie weszli w życie tych kościołów są ich członkami do dzisiaj. Czasem toczą ze sobą zażarte dyskusje o charakterze teologicznym. Są szeregowymi członkami swoich kościołów, którzy zarówno wiarą, jak i wiedzą z obszaru Nowego i Starego Testamentu imponują mi niezmiennie. Stali się „New born Christians” w czasach braku perspektyw, marazmu, bylejakości. W czasach niezwykle podobnych do tego, czego doświadczają dzisiaj młodzi Chińczycy w Chinach Ludowych, ci Chińczycy, którzy nie stali się bezpośrednimi, bądź pośrednimi beneficjentami chińskiego cudu gospodarczego. Dla nich system wartości chrześcijańskich w wersji protestanckiej to wyjście naprzeciw ich niematerialnych potrzeb. Niezwykle poważna i groźna to konkurencja dla dzisiejszej oferty KPCh. Dlatego też niewątpliwie ciąg dalszy nastąpi.

 

Źródła: The Telegraph, China Daily, Xinhua Agency, WCT, SCMP

Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Close