Wiadomości

Chiny: Umysłowo chorzy i niepełnosprawni wykorzystywani do ciężkiej pracy fizycznej

Chiny: Grupa robotników umysłowo chorych lub niepełnosprawnych została odesłana do domów w eskorcie policji po tym, jak wiadomość o ich wykorzystywaniu do pracy w fabryce gipsu została opublikowana w chińskiej sieci. Odkrycie, którego dokonano w prowincji Hubei wywołało oburzenie internautów w całych Chinach.

Lokalne media poinformowały, że 11 robotników, z których 7 zdawało się mieć głębokie upośledzenie umysłowe, pracowało bez jakiegokolwiek zabezpieczenia w fabryce gipsu znajdującej się w miejscowości Jingmen, ponad 250 kilometrów od ich rodzinnej miejscowości w prowincji Henan.

Robotnicy byli pokryci pyłem gipsowym od stóp do głów. Miejsca przeznaczone dla nich do spania również pokrywał gips, brud, odpadki. Dziennikarz lokalnej gazety Chutian Jinbao, który sprawę odkrył, wykonał serię wstrząsających zdjęć oraz opisał to co zastał. Niepełnosprawni robotnicy nie dość, że pracowali w okropnych warunkach, nie otrzymywali nawet najprostszych masek chroniących drogi oddechowe, to jeszcze zwyczajnie głodówali. Codziennie dostawali dwa skromne posiłki składające się z makaronu bez dodatków. Reportaż z Chutian Jinbao trafił na pierwszą stronę serwisu qq.com (odpowiednik naszego gadu-gadu), a dzięki temu dotarł do czytelników w całych Chinach.

Chiny - Umysłowo chorzy i niepełnosprawni wykorzystywani do ciężkiej pracy fizycznej, chiny, leszek slazyk, 1

W pierwszym dniu po ukazaniu się na qq.com pod artykułem internauci umieścili 14 tysięcy komentarzy potępiających postawę właściciela fabryki wykorzystującego do ciężkiej pracy osoby, które nie były w stanie w żaden sposób zadbać o swoje dobro.

Wielu z komentatorów wskazywało na braki w systemie kontroli instytucji państwowych w zakładach pracy, co ułatwia nieuczciwym i cynicznym przedsiębiorcom wykorzystywać do pracy osoby wymagające ochrony państwa.

Zgodnie z informacjami zawartymi w reportażu większość chorych robotników przywieziono do fabryki gipsu zeszłej zimy. Sprowadził ich niejaki Deng Yuhua, mieszkaniec Nanyang w prowincji Henan. Deng oświadczył dziennikarzowi, że jego "podopieczni" w wieku od 40 do 50 lat są powolni w myśleniu i w działaniu i zrobią posłusznie wszystko co się im powie.

Xu Shunchi, właściciel fabryki poinformował dziennikarza, że niepełnosprawni pracownicy zarabiają u niego miesięcznie około 1000 yuanów (500 złotych), pieniądze te dostarcza rodzinom robotników "opiekun" Deng.

W ostatni czwartek policja potwierdziła, że Deng jest w posiadaniu oświadczeń członków wszystkich rodzin swoich "podopiecznych", zgodnie z którymi rodziny te są świadome, że ich niepełnosprawni krewni będą pracować w fabryce gipsu za określone wynagrodzenie, jak również potwierdzenia regularnego otrzymywania obiecanych pieniędzy. Deng stwierdził, że rodziny te były mu wdzięczne za "zaopiekowanie" się krewnymi, z których wreszcie będą mieli jakiś pożytek, a nie jak dotąd, wyłącznie problemy.

W obliczu przedstawionych dokumentów policja nie może uznać działalności Xu i Denga za przestępstwo. Nie stwierdzono bowiem żadnej formy zniewolenia zatrudnionych, robotnicy nie byli siłą przymuszani do pracy ich wolność nie została ograniczona w żaden sposób. Z opinią tą zgodził się Qin Shaoxiong, przedstawiciel Biura Opieki Społecznej z Duodao, gminy, na terenie której znajduje się fabryka. Jedynym problemem dostrzeżonym przez Qina były karygodne warunki pracy i życia robotników.

Chiny - Umysłowo chorzy i niepełnosprawni wykorzystywani do ciężkiej pracy fizycznej, chiny, leszek slazyk, 2

W związku z powyższym zarządzono tymczasowe zatrzymanie produkcji w fabryce, a jej właściciela obciążono karą finansową w wysokości 20 tysięcy yuanów (10 tysięcy złotych).

No cóż. Co kraj to obyczaj. W krajach zwanych kapitalistycznymi właściciel fabryki wylądowałby w areszcie a następnie w więzieniu. W największym na świecie kraju komunistycznym nie histeryzuje się z tak błahych powodów. Ludzie mają przecież większe zmartwienia.

Wykorzystywanie do pracy fizycznej osób chorych lub niepełnosprawnych umysłowo to w Chinach rzecz ujawniana w mediach dość cyklicznie. Wiadomo (pisałem o tym TUTAJ), że Chiny są miejscem handlu takimi osobami, które wysyłane są do miejsc, gdzie nikt "normalny" nie chce pracować przez wzgląd na zdrowie. Zjawisko samo w sobie jest również znakiem chińskiej współczesności. Na każdym kroku widzimy, że materializm, pieniądze, wygrywają z tak kiedyś ważnymi dla Chińczyków więziami rodzinnymi, społecznymi.

Źródło: WCT

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Close
Close