Wiadomości

Chiny: Brak rąk do pracy dotyka chińskie firmy

Rzecz zgoła nie do pomyślenia, czyli brak rąk do pracy w najludniejszym państwie świata, staje się coraz poważniejszym problemem dotykającym chińskie firmy. Chiny uważane za fabrykę świata przeżywają kolejny fenomen demograficzny uderzający w tamtejszą gospodarkę.

Po zakończeniu Święta Wiosny większość firm chińskich szuka na gwałt pracowników. W samym Kantonie, według oficjalnych danych urzędu pracy, aż 110 tysięcy miejsc pracy to nieobsadzone wakaty. W całej prowincji ponad 80% przedsiębiorstw poszukuje pracowników.

Do połowy pierwszej dekady XXI wieku sytuacja pracodawców chińskich była niezwykle prosta. Licząca ponad 200 milionów rzesza rolników szukających pracy w wielkich miastach napływała do zindustrializowanych regionów Chin, głównie do wschodnich prowincji, aby podjąć prostą, ciężką i niezbyt dobrze płatną pracę. Od 2-3 lat trend ten uległ niespodziewanemu odwróceniu. Dzisiaj to pracodawcy szukają pracowników i kuszą ich nie tylko coraz wyższymi pensjami, ale także krótszym czasem, pracy, lepszymi warunkami tejże pracy i zakwaterowania. Robotnicy, którzy jeszcze 10 lat temu mieszkali w przypominających więzienia betonowych blokach po 4-8 osób w pokoju, dzisiaj otrzymują do dyspozycji małe pokoje hotelowe w własną łazienką i z restauracją na parterze. Ktoś mógłby powiedzieć, że to ręka rynku według Adama Smitha. Pamiętajmy jednak, że prawdziwego rynku w Chinach nie ma i nigdy nie było. Konsekwencją braku racjonalności środowiska, w którym żyją ludzie jest wprost nieracjonalność ich decyzji. Dzisiaj mieszkańcy chińskich wsi nie chcą jeździć po całym ogromnym kraju, żeby podjąć pierwszą lepszą pracę. Chcą znaleźć zajęcie w pobliżu domu. Tak, aby oprócz czasu na pracę mieć czas dla siebie, dla rodziny.

Jeszcze rok temu duża część chińskich firm upatrywała rozwiązanie problemu braku rąk do pracy w przenoszeniu fabryk w głąb kraju, do mniej rozwiniętych gospodarczo prowincji. Dzisiaj wiadomo, że nie tędy droga. Ludzi do pracy brakuje nie tylko w Guangdongu, Fujianie, Zhejiangu, czy Jiangsu. Obecnie, po zakończeniu Spring Festival, pilnie szuka się pracowników w Wuhan, Yichang, Xi'an, Mianyang i Nanchang, miastach Chin Środkowych. Najwięcej problemów mają przedsiębiorcy zajmujący się usługami gastronomicznymi, handlem, ochroną. Tutaj nie można pozyskać nawet pracowników niewykwalifikowanych.

Pokolenie urodzonych po 1990 roku posiada zupełnie inne priorytety niż pokolenia Chińczyków Ludowych z roczników 60-tych, 70-tych i 80-tych. To nowe pokolenie, będące najliczniejszą liczbowo grupą uczestników chińskiego rynku pracy nie jest zainteresowane pracą w brudnych i przestarzałych fabrykach, gdzie często trzeba ryzykować swoje zdrowie i życie. Ludzi ci nie chcą również pracować w takich miejscach jak restauracje, ponieważ mają tam minimalne szanse na awans, a co za tym idzie na podwyżkę wynagrodzenia.

Co zatem robią ci wszyscy ludzie nie podejmujący pracy zarobkowej? Tego dokładnie nie wiadomo. Nie żyją z zasiłku, ponieważ w Chinach Ludowych nie ma systemu zasiłków dla bezrobotnych. Wiadomo za to, że ponad połowa robotników wędrownych z prowincji Syczuan, głównego źródła tego typu siły roboczej w Chinach, nie rozpoczęła Nowego Roku Węża od podróży do odległego miejsca pracy.

Redaktor

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close