Wiadomości

Chiny: Chińskie okręty wojenne patrolują okolice wysp Diaoyu

Zaognia się konflikt o wyspy Diaoyu, o których pisaliśmy na beta.chiny24.com wczoraj. Siły zbrojne Chin wyraziły dziś "gotowość do podjęcia działań" jeśli Japończycy nie zrezygnują ze swoich roszczeń odnośnie wysp, które zostały niedawno odkupione od rodziny Kurihara przez japoński rząd w celu eksploatacji znajdujących się tam złóż ropy.

Wyspy Diaoyu stały kością niezgody pomiędzy oboma zwaśnionymi od czasów dwóch wojen narodami. Każda ze stron jest przekonana, że wyspy są integralną częścią jej kraju, podczas gdy w świetle prawa archipelag bezludnych wysepek na Morzu Wchodniochińskim przynależy do japońskiej prefektury Okinawa.

Chińczycy rozpoczęli protesty i demonstracje pod japońskimi ambasadami i konsulatami, wznosząc antyjapońskie okrzyki oraz prezentując transparenty o podobnej treści. Niewielka liczba uczestników tych demonstracji świadczy zdecydowanie o kierowaniu akcjami przez władze w Pekinie. Można jednak spodziewać się eskalacji na miarę manifestacji sprzed dwóch lat, kiedy to w ulicznych protestach brało udział wiele tysięcy Chińczyków.

Dwa okręty wojenne chińskiej marynarki znajdują się obecnie w pobliżu wysp, których łączna powierzchnia nie przekracza sześciu kilometrów kwadratowych. Według oficjalnych danych, jednostki otrzymały rozkazy patrolowania wód terytorialnych Diaoyu. Nie wiadomo, czy otrzymały rozkaz podjęcia działań wojennych.

Sprzedaż wysp miała miejsce w zeszły czwartek, a akt sprzedaży opiewa na kwotę dwóch i pół miliarda jenów, czyli prawie 30 milionów dolarów.

Początkowo strona japońska nie była skora do podjęcia rozmów, ale jak podają lokalne media, już w czwartek wieczorem do Chin przyleciał Shinsuke Sugiyama, dyrektor generalny Asian and Oceania Affairs Bureau, które podlega bezpośrednio japońskiemu Ministerstwu Spraw Zagranicznych.

Sugiyama powiedział, że przybył do Chin w celu "uniknięcia nieporozumień"; eksperci twierdzą jednak, że Japończycy nie chcą słyszeć o zrezygnowaniu z "nacjonalizacji" Diaoyu. Chińczycy są natomiast przekonani, że istnieją liczne historyczne i geograficzne uwarunkowania, by uznać wyspy za terytorium Państwa Środka.

"Wizyta Sugiyamy ma dobrze wyglądać w mediach, ale faktem jest, że respektowanie pretensji Chin zupełnie nie leży w interesie Tokio", powiedział Lu Yaodong, japonista z Chinese Academy of Social Sciences.

W zeszły poniedziałek miały miejsce roszady personalne w chińskiej ambasadzie w Japonii. W skutek wynikłej afery oraz "braku dyplomatycznej elastyczności" ze stanowiskiem pożegnał się doczesny ambasador, Uichiro Niwa, a zastąpił go Shinichi Nishimiya.

Japońska agencja prasowa Kodo podała, że spotkanie pomiędzy gubernatorem prefektury Fukushima a szefem China Aviation Administration zaplanowane na przyszły czwartek zostało odwołane. Swoją wizytę w Japonii odwołał także Xia Geng, wicegubernator chińskiej prowincji Shandong.

Na temat konfliktu o wyspy Diaoyu wypowiedziała się także Victoria Nuland, rzeczniczka Departamentu Stanu USA. Wyraziła nadzieję, że uda się wyjaśnić wszelkie nieporozumienia ze względu na kluczową rolę poprawnych stosunków chińsko-japońskich dla regionu oraz dla Stanów Zjednoczonych.

Źródło: china.org, opracował: m.p.



 

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close