Wiadomości

Chiny: Czas powrotów do pracy

Rozpoczął się kolejny, fabrycznie nowy tydzień. W przypadku Chin oznacza to uruchomienie kolejnego cyklu przysypywania niezliczoną ilością wiadomości. Być może inne posiadają większy ciężar gatunkowy, jednak dla mnie najważniejsza jest ta: W sobotę, po Święcie Latarnii zamykającym obchody Chińskiego Nowego Roku ruszyła największa na świecie ludzka fala migracyjna. 200 milionów pracowników wędrownych wraca do pracy.

Wiadomość ta ma dla mnie istotne znaczenie z wielu powodów. Jednym z nich jest możliwość wykazania, że Chiński Nowy Rok nie trwa tyle ile wyznaczy władza centralna w Pekinie. Przypomnę, że w tym roku władza postanowiła odjąć jeden dzień wolny z oficjalnego kalendarza i na ołtarzu oszczędności położyć wigilię Święta Wiosny. Dzień ten ma w Chinach taki ciężar jak Wigilia Świąt Bożego Narodzenia w Polsce. Wigilia nie jest dniem wolnym od pracy, ale w rzeczywistości od lat wiekszość osób robi sobie u nas w ten dzień wolne. Nawet za socjalizmu pracowało się do 12 maksymalnie 14. Przecież trzeba było zdążyć do domu i przygotować się do tradycyjnie najważniejszego dla rodzin wieczoru światecznego w całym roku. W Chinach ma się bardzo podobnie. To w wigilię Chińskiego Nowego Roku wszyscy członkowie rodziny, klanu, powinni zasiąść przy wspólnym stole, zjednoczyć się w czasie i miejscu. W tym roku Pekin uznał dzień 30 stycznia za normalny dzień pracy. Nie trudno przewidzieć jak na taką innowację zareagowali Chińczycy Ludowi.

Władze centralne a za nimi światowe media ogłosiły, że Chiński Nowy Rok będzie obchodzony w 2014 roku przez 7 dni, od 31 stycznia do 6 lutego włącznie. Za mediami ludzie biznesowo związani z chińskimi dostawcami, kooperantami uznali, że już 7 lutego Chińczycy zaczną odpowiadać na maile, staną przy warsztatach pracy, puszczą w ruch linie produkcyjne. Szkoda gadać. Wszyscy na świecie fascynuja się przemianami gospodarczymi Chin w nosie głęboko mając podmiot tych zmian, czyli Chińczyków Ludowych samych w sobie. W ciągu ostatnich kilku lat w mentalności Chińczyków Ludowych zaszły rewolucyjne zmiany. Przestali być mięsem armatnim rewolucji ekonomicznej kraju. Wzrost gospodarczy, spowolnienie demograficzne, rozrost sił wytwórczych i ilości miejsc pracy spowodował, że to pracownicy zaczęli stawiać warunki. Co więcej, ogromny wzrost kosztów życia i stosunkowo niewielki (owszem duży, ale w proporcji do kosztów mizerny) wzrost wynagrodzeń ostudził skutecznie zapał mieszkańców z głębokich prowincji do wypruwania sobie żył, pracy po 14-18 godzin na dobę, mieszkania przez cały rok w ciasnych pokojach mieszczących 2, 3, 4 łóżka polowe, bez ogrzewania, czy klimatyzacji. Ludzie pracy zaczęli cenić siebie, zaczęli cenić swój czas.

Tradycyjnie Chiński Nowy Rok świętowany był i jest przez 15 dni. Nie 2, 7, 10, ale przez 15. Tradycyjnie święta kończy Święto Latarni, jedno z najstarszych chińskich świąt w ogóle. Chińczycy Ludowi, zachęcani również – o paradoksie – przez władze w Pekinie do sięgania do najdawniejszej tradycji, od kilku już lat obstają przy tejże. Świętują Chiński Nowy Rok przez dni 15 plus wigilia. A po zakończeniu całego cyklu świątecznego pakują manatki i wracają do odległych miejsc pracy. Pod warunkiem, że w czasie dwóch tygodni w rodzinnej miejscowości, wśród krewnych i przyjaciół, nie usłyszeli o możliwości zatrudnienia się gdzieś całkiem niedaleko, w nowej fabryce przeniesionej z odległego Wschodu. Wtedy nie wracają.

Bez względu na to ilu robotników wędrownych zostanie w domu, od minionej soboty koleje chińskie muszą wziąć na siebie zadanie przewiezienia do Guangdongu, Fujianu, Zhejiangu, Jiangsu, Shandongu, Hebei, Pekinu, Tianjinu, Szanghaju ponad 200 milionów pasażerów. Na tych czekają na dworcach "head hunterzy", którzy będą starali się odwieść przyjezdnych od powrotu do "starej fabryki", a mamić i wabić będą do podjęcia pracy w "fabryce nowej", gdzie i piekne pokoje do spania z własną łazienką, gdzie pensja 10% wyższa niż w "starej fabryce", jedzenie w kafeterii co najmniej 3 razy dziennie, a za nadgodziny płaci się ekstra. Pracownicy "umysłowi" zasiedli za swoimi biurkami dzisiaj, a nie jak chciały media 7 lutego. Robotnicy będą powoli stawali za maszynami do końca miesiąca. Niektóre maszyny pozostaną sierotami. Tak jak i niektóre zamówienia złożone przez zadufanych w sobie, karmionych sprawdzonymi informacjami zachodnich mediów przedsiębiorców. C'est le vie!

Źródło: China Daily

 

 

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

1 thought on “Chiny: Czas powrotów do pracy”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Close
Close