Wiadomości

Chiny ewakuują obywateli ChRL z Japonii

PEKIN – Chiny zmierzają ewakuować wszystkich swoich obywateli przebywających w Japonii na terenach najbardziej dotkniętych ostatnim trzęsieniem ziemi, w szczególności zaś okolic elektrowni atomowej Fukushima 1.

Ambasada ChRL w Japonii uzasadniła taką decyzję troską o  zdrowie i życie swoich obywateli, określając równocześnie swoją decyzję o organizacji ewakuacji Chińczyków jako odpowiadającej powadze sytuacji i zagrożeniu jakie niesie za sobą przebywanie w pobliżu elektrowni atomowej, w której sytuacja jest nie do końca jasna, a z pewnością niestabilna.

Chińskie ministerstwo ochrony środowiska zapowiedziało, że będzie bacznie monitorować rozwój sytuacji w rejonie uszkodzonej elektrowni atomowej Fukushima, badać uważnie poziom radiacji i informować natychmiast społeczeństwo o jego ewentualnych zmianach.

Jednocześnie ministerstwo ogłosiło, że chińska agencja bezpieczeństwa nuklearnego nie stwierdziła jakichkolwiek anomalii dotyczących poziomu radiacji wzdłuż całego wybrzeża Chin.

Chiński Instytut Meteorologii ogłosił równocześnie, że przez najbliższe 3 dni wiatry będą wiały w kierunku od Japonii ku Oceanowi Spokojnemu. Dlatego też jakiekolwiek skażenia znak elektrowni Fukushima 1 zostaną zniesione przez siły natury nad ocean. Ze względu na bardzo krótki czas rozpadu substancji radioaktywnych, które przedostały się w Japonii do atmosfery, realnego zagrożenia zdrowia, a tym bardziej życia nie ma. Instytucje odpowiedzialne za nadzorowanie poziomu radiacji w Rosji jak i w Korei Południowej potwierdzają, że poziom radiacji na monitorowanych przez nie obszarach, wprawdzie chwilowo podwyższony, mieści się absolutnie w dopuszczalnych normach. Dlatego też dziwić może tak histeryczna reakcja chińskich władz. Trudno dociec co właściwie dyktuje Chinom organizowanie takiego spektaklu. Co więcej w samych Chinach wstrzymano w tej chwili wszystkie prace nad nowymi elektrowniami jądrowymi i zarządzono skrupulatną kontrolę stanu technicznego już funkcjonujących, jak i dopiero budowanych tego typu siłowni na terenie całej ChRL.

Być może przypadek elektrowni Fukushima 1 uświadomił Pekinowi różnicę pomiędzy standardami obowiązującymi w Państwie Środka a tymi, które obowiązują w Kraju Kwitnącej Wiśni.

Tam bowiem, gdzie kończą się najbardziej szczegółowe przepisy chińskie, zaczynają się dopiero regulacje japońskie, które funkcjonują nie tylko na papierze, ale są z całą starannością stosowane w praktyce.

Przypomnę tylko, że w Japonii mieliśmy do czynienia z najsilniejszym możliwym trzęsieniem ziemi. 9 stopni w skali Richtera to maksimum mierzalne tego typu zjawiska. Różnica pomiędzy 1 a 2 stopniem w tej skali to 30-krotność. Trzęsienie ziemi o wartości 2 stopni w skali jest 30 krotnie silniejsze od trzęsienia o wartości 1 stopnia. Trzęsienie ziemi o wartości 3 stopni jest silniejsze 900 krotnie od tego o wartości 1 stopnia.

12 maja 2008 roku chińską prowincje Syczuan dotknęło trzęsienie ziemi o sile 8 stopni w skali Richtera. W wyniku tego kataklizmu co najmniej 69000 osób straciło życie a prawie 19000 zostało uznanych za zaginione. W przypadku trzęsienia ziemi o 30 krotnie większej sile, czyli takiego jakie miało miejsce w Japonii prowincja Syczuan przestałaby prawdopodobnie istnieć. W Japonii ocenia się, że w wyniku trzęsienia ziemi mogło zginąć nawet 10000 ludzi, przy czym znaczna większość w wyniku tsunami, ogromnej fali oceanicznej, będącej skutkiem podziemnego wstrząsu, która zatopiła wybrzeże Japonii, porywając samochody, domy, statki wraz z ludźmi w nich się znajdującymi.

Wydawać by się zatem mogło, że Chiny powinny skierować obecnie do Japonii jak największą ilość fachowców, aby mogli zobaczyć swoich japońskich kolegów w akcji, podpatrzyć, wyciągnąć wnioski, a doświadczenia przenieść do Chin. Tymczasem Pekin serwuje opinii publicznej własnej jak i światowej działanie, które może wyłącznie świadczyć o braku zaufania do władz Japonii oraz do prawdziwości informacji przekazywanych przez najważniejsze osoby w państwie, w tym przez premiera Naoto Kana.


Źródło: The West Australian

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Close
Close