Wiadomości

Chiny: Gwałtowne rozruchy w Luzhou

Wczoraj doszło do ostrych starć pomiędzy policją a mieszkańcami miasta Luzhou w prowincji Syczuan. Powodem konfliktu stał się incydent, podczas którego zatrzymany przez policję kierowca ciężarówki został według świadków pobity przez funkcjonariuszy, a w następstwie pobicia zmarł na miejscu. Rozwścieczony tłum nie pozwolił policjantom na opuszczenie miejsca zdarzenia i starł się z wezwanymi posiłkami sił porządkowych.

Ponad 10 tysięcy osób wyległo wczoraj wieczorem na ulice Luzhou w proteście przeciwko zabiciu przez policjantów kierowcy ciężarówki, który zatrzymał swój samochód przed wjazdem na teren miejskiego targu. Auto stało (co w Chinach nie jest niczym nadzwyczajnym) w sposób utrudniający ruch zarówno osobom zamierzającym wjechać lub wyjechać z placu targowego, jak również skutecznie blokował ruch uliczny powodując gwałtownie rosnący korek.

Według informacji świadków zdarzenia, z których niektórzy wykonali filmy za pomocą aparatów telefonicznych, do kierowcy, którym był około 50-letni mężczyzna podeszło 3 policjantów. Między mężczyznami doszło do sprzeczki. Jeden z policjantów zadał kierowcy cios w klatkę piersiową, po którym uderzony upadł na ziemię. Policjant oświadczył głośno, że leżący udaje i przy pomocy swoich kolegów opuścił miejsce zdarzenia.

Wezwany na miejsce incydentu lekarz stwierdził zgon kierowcy ciężarówki. Całe zdarzenie rozegrało się w punkcie miasta bardzo licznie odwiedzanym przez jego mieszkańców. Nic zatem dziwnego, że w momencie przyjazdu karetki pogotowia leżącego na ziemi mężczyznę otaczał tłum ponad 1000 osób. Wiadomość o śmierci mężczyzny rozeszła się wśród gapiów lotem błyskawicy. Natychmiast zwrócili swój gniew przeciwko policjantom, którym nie pozwolili opuścić terenu sprzed targowiska. Policjanci wezwali na pomoc posiłki. Te jednak natknęły się na znacznie większą niż pierwotnie liczbę protestujących. Tłum – według świadków – w kilka godzin urósł do liczby co najmniej 10 tysięcy osób. W pewnym momencie ktoś rzucił kamieniem w kierunku samochodów policji. To dało początek starciom pomiędzy protestującymi a siłami porządkowymi. Zniszczono co najmniej 3 samochody policyjne, które zostały przewrócone i spalone. Policja, w tym wezwane na pomoc siły paramilitarne użyły gazu łzawiącego i pałek do rozproszenia tłumu. Według dziennika Ming Pao z Hong Kongu sytuacji nie udało się opanować do północy.

Obserwatorzy wskazują na ten incydent jako jeden z serii niepokojów, protestów i manifestacji, które co parę dni wstrząsają miastami w prowincji Syczuan, jak również innych. To wyraźny znak, że Chiny trapi wewnętrzny, złożony problem, mający swoje źródło w rozwarstwieniu społeczeństwa na linii władza -społeczeństwo, jak również bogaci-biedni, czy mieszkańcy miast-mieszkańcy wsi.

Dziesięć lat temu ilość podobnych incydentów na terenie całych Chin nie przekraczała 1 tysiąca. Dzisiaj rejestruje się nawet 300 protestów, manifestacji, czy starć z policją dziennie. Rejestrowane są wyłącznie te zdarzenia, w których bierze udział więcej niż 12 demonstrantów.

Źródło: WCT, Ming Pao

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close