Wiadomości

Chiny: Jaki kryzys?!

Rosnąca liczba najbogatszych firm chińskich wybiera jako rynek dla swoich inwestycji Europę. Potwierdza to ostatnio opublikowany raport chińskiego Economic Observer. Na przykład Sany Heavy Industry, firma zajmująca się produkcją maszyn budowlanych oraz firma Citic zgodziły się zapłacić 360 milionów €uro za niemieckiego Putzmeistera, producenta pomp do betonu. Ta transakcja przykuła uwagę wielu środowisk zarówno w Europie jak i w Chinach.

Co więcej Państwowy Fundusz Majątkowy China Investment Corp (CIC) zapłaciła 3 miliardy 187 milionów €uro za 30% akcji oddziału francuskiego GDF Suez zajmującego się poszukiwaniem źródeł i produkcją energii.

Chińskie inwestycje zagraniczne wyniosły w 2011 roku 68 miliardów dolarów, przy czym w Europie zainwestowano 10,4 miliarda. To więcej niż chińskie firmy zainwestowały w zeszłym roku w USA.

Od roku 2001 kiedy ChRL przyjęto do Światowej Organizacji Handlu (WTO) poziom zakupów, przejęć i fuzji liczony tak zwanym Smoczym Wskaźnikiem (Dragon Index będący ilorazem inwestycji zagranicznych do PKB Chin) wynosił w roku 2001 1,000. W roku 2011 wyniósł już 2,015.

Statystyki pokazują również, że PKB ChRL w roku 2001 przekroczył 10 bilionów yuanów a 10 lat później zbliżył się do 48 bilionów yuanów. Tak więc kiedy PKB w ciągu 10 lat wzrósł 4 krotnie, Wskaźnik Smoczy podwoił się. To oznacza, że tempo inwestowania przez Chiny poza granicami kraju znacznie przekroczyło tempo wzrostu gospodarczego kraju.

Chińskie przedsiębiorstwa zdają się mieć za nic coraz gorętszą dyskusję w Chinach, której tematem jest pytanie czy ChRL powinna pomagać Europie w tarapatach finansowych, czy też nie. Europa zdaje się być coraz bardziej atrakcyjna dla Chińczyków. Ma być to dobra nowina dla rządów europejskich borykających się z coraz realniejszą groźbą ekonomicznej zapaści i chaosu gospodarczego. Chińczyków bez wątpienia interesuje w Europie łatwość pozyskiwania technologii i duża otwartość na inwestycje, której nie prezentują w takim stopniu Stany Zjednoczone.

Wydaje się, że wbrew zdrowemu rozsądkowi stara Europa postanowiła jednak sprzedać stare rodowe srebra z nadzieją, że ciężkie czasy miną i znów zaświeci jasno szczęśliwa gwiazda. Nasi "przywódcy" zapomnieli chyba, że tego typu historie mają miejsce wyłącznie w baśniach i legendach, że w realnym życiu trzeba się spocić i zmęczyć, żeby osiągnąć cele, szczególnie te trudne. Ale czy można wyobrazić sobie Sarkozyego, Berlusconiego, czy naszych krajowych kopii tychże w roli ludzi pracujących na serio? Ja takiej wyobraźni niestety nie posiadam.

L.S., WCT

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close