Wiadomości

Chiny kupują Argentynę

Jak informuje "The Guardian" pod koniec zeszłego roku podpisano niejawny kontrakt pomiędzy chińską państwową firmą Beidahuang, a prowincjonalnym rządem prowincji Rio Negro w regionie Patagonii. Kontrakt ma umożliwić firmie z Chin zakup 300 tysięcy hektarów ziemi uprawnej wraz z prawami do dysponowania zasobami wodnymi na tym obszarze oraz koncesją na korzystanie z infrastruktury portu San Antonio. Leszek Ślazyk

Chińczycy w żaden sposób nie ukrywają swojego zainteresowania częścią Patagonii, której obszar jest większy od całej Kornwalii. Ekonomia Chin rozwija się dynamicznie, a za jej sprawą społeczeństwo ChRL staje się w coraz większym stopniu zurbanizowane, zwyczaje żywieniowe ludności zmieniają się gwałtownie. Chińczycy jedzą coraz więcej przemysłowo produkowanego mięsa oraz wcześniej niepopularnych produktów mlecznych takich jak jogurty, czy sery. Soja jest jedną z podstaw tej rewolucji żywieniowej, ale zapotrzebowanie na nią jest już znacznie większe niż możliwości produkcyjne chińskiego rolnictwa.

chiny, patagonia

Państwowa firma Beidahuang jest jednym z największych w Chinach przedsiębiorstw rolnych. Jest największym w Chinach producentem soi oraz trzecim co do wielkości przetwórcą tej rośliny spożywczej w Państwie Środka. Nic więc dziwnego, że dla zapewnienia sobie warunków do dalszej ekspansji na rynku wewnętrznym koncern musiał poszukać nowych obszarów uprawnych poza granicami ChRL.

Dlaczego odległa Patagonia? Otóż chiński gigant spożywczy posiada wielkie obszary uprawne głównie w prowincji Heilongjiang, na najdalej na północ wysuniętym terytorium ChRL. Surowe warunki klimatyczne w tej prowincji podobne są do tych, które panują w Patagonii będącej od północy pod wpływem prądów powietrza znad strefy ciepłej i tropikalnej, z południa zaś pod wpływem zimnych mas powietrza znad Antarktydy. Co więcej Patagonia leży na półkuli południowej, dzięki czemu sezon zbiorów następuje tam w momencie kiedy w Heilongjiang panuje surowa zima.

Porozumienie objęte jest tajemnicą, a jego szczegóły pozostaną niejawne do czasu uzgodnienia i wprowadzenia w życie wszystkich jego warunków. Niemniej jednak chińscy technicy zaczęli pracować w Patagonii już od początku tego roku. W tym czasie Beidahuang ujawniła informację o zakupie 200 000 hektarów ziemi uprawnej na Filipinach w roku 2008. W tym roku inwestycje chińskiego koncernu na Filipinach mają być powiększone o zakup dużych plantacji palm, a których pozyskiwany będzie olej palmowy oraz budowie silosów zbożowych w jednym z większych portów filipińskich. Działania te prowadzone są przy pełnej aprobacie Pekinu, ponieważ mają na celu zapewnienie obywatelom Chin dostawy żywności wystarczające dla zaspokojenia rosnących potrzeb.

Obrońcy środowiska oraz konstytucjonaliści z Argentyny są wysoce zaniepokojeni umową pomiędzy lokalną administracją Rio Negro, a chińskim gigantem spożywczym.

Doktor Eduardo Barcesat, jeden  z wybitnych argentyńskich konstytucjonalistów, doradca prezydent Cristiny Kirchner stworzył projekt nowej ustawy, która w sposób zdecydowany ogranicza możliwości zakupu ziemi w Argentynie przez obcokrajowców. Dodatkowo projektowana ustawa porządkowałaby sprawy związane z dokumentami rejestrowymi dotyczącymi własności nieruchomości (po raz pierwszy w historii kraju), co pozwoliłoby stworzyć system umożliwiający śledzenie "kto, kiedy i czego był, jest lub będzie właścicielem".

-Chińczycy i Hindusi przybywają do Argentyny licznie w ciągu ostatnich 5 lat i byliby szczęśliwi mogąc kupić całą Argentynę, bez względu na cenę ziemi – powiedział doktor Barcesat. – Amerykańskie firmy kupują prawo do korzystania z naszych źródeł wody. My chcemy nakarmić swoich własnych obywateli, potem możemy zadbać o potrzeby ludzi z innych krajów świata. Chcemy, aby w Argentynie pojawiło się więcej małych i średniej wielkości właścicieli nieruchomości. Nie chcemy tutaj koncentracji własności w rękach obcych obszarników. Potrzebni są nam rolnicy, którzy traktują ziemię z troską i należną uwagę, a nie firmy, których zamiarem jest bezwzględna eksploatacja zasobów.

Argentyńscy aktywiści pro-ekologiczni ostrzegają, że pojawienie się w Argentynie chińskich firm związanych z produkcją rolną będzie skutkowało wprowadzeniem na przejętych terenach chińskiego modelu intensywnych upraw, czyli ogromnej ilości chemikaliów, które – co mam miejsce w Chinach – doprowadzają do kompletnego zdegradowania środowiska i wyjałowienia ziemi. Niepokój budzą również zapowiedzi przedstawicieli Beidahuang dotyczące budowy systemu nawadniającego na wykupionym terenie w oparciu o tamy wzniesione na Rio Negro. Tamy już w tej chwili ograniczają przepływ tej ważnej dla ekosystemu rzeki, kolejne mogą spowodować zniszczenie przyrody regionu.

Znawcy przedmiotu przypominają, że soja, którą chcą na kupionym terenie uprawiać Chińczycy (co wiążę się z kolei z zagrożeniami generowanymi przez uprawy monokulturowe prowadzone na ogromnych areałach), jest rośliną, której uprawa należy do najwyżej zmechanizowanych. Co za tym idzie pojawienie się firmy chińskiej w Patagonii nie spowoduje wzrostu zatrudnienia wśród lokalnej ludności. Wręcz odwrotnie: ludzie ci pozostaną bez możliwości podjęcia pracy, pogrążą się w głębokiej biedzie. Jeśli działalność Beidahuang naruszy równowagę ekosystemu to ludność miejscowa utraci nawet możliwość prowadzenia gospodarstw rolnych dla zaspokojenia wyłącznie własnych potrzeb.

Obszar Rio Negro słynie z wielkich sadów jabłkowych i gruszkowych. Stąd pochodzi aż 70% tych owoców z Argentyny, z których przeważająca ilość eksportowana jest do Ameryki Północnej i Europy kiedy sezon na te owoce kończy się na półkuli północnej.

Elvio Mendioroz prezes organizacji ekologicznej Uñopatún, która stoi w opozycji do porozumienia z Chińczykami powiedział: "Chiny cierpią na brak ziemi wystarczającej wielkością dla wyżywienia swoich obywateli, dotyka je coraz poważniejszy problem suszy oraz erozji gleb, dlatego też ich przedstawiciele przybywają do nas w poszukiwaniu nowych obszarów. Ale Chińczycy przybywając do nas sprowadzą ze sobą dokładnie te same problemy, z którymi borykają się u siebie. Porozumienia ciągle utrzymywane jest w tajemnicy, nikt nie prowadzi konsultacji w tej sprawie, chociaż obie strony podpisały odpowiednie umowy.

Przedstawiciele administracji lokalnej twierdzą, że wokół porozumienia z firmą Beidahuang narosło wiele nieporozumień. Według nich strona argentyńska ma pełnić rolę pełnomocników chińskiego koncernu w rozmowach z prywatnymi właścicielami nieruchomości w Rio Negro. Zarzekają się również, że nigdy nie podjęliby decyzji mogących zagrozić rzece Rio Negro oraz ekosystemowi regionu.

Postanowienia umowy z koncernem z Chin pozostają jednak niejawne.

Leszek Ślazyk

Źródło: The Guardian, beta.chiny24.com

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Close
Close