Wiadomości

Chiny nie są zaszczepione na „egipską gorączkę”

Niepokoje w Kairze sprowokowały różnych medialnych Solonów do prowadzenia poważnych rozważań dlaczego egipski reżim autorytarny przeżywa tak dramatyczne chwile, a w tym samym czasie Komunistyczna Partia Chin pewnie sprawuje władzę bez troski o przyszłość.

Czy odpowiedzią jest różna kondycja gospodarek obu krajów? Po blisko 30-latach prezydentury Hosniego Mubaraka ekonomia Egiptu jest w stanie niemal całkowitej stagnacji. Członkowie elitarnych kręgów zbliżonych do prezydenta bezkarnie przejmują olbrzymią część dochodu narodowego. Tymczasem w Chinach gospodarka ciągle dynamicznie się rozwija, a poziom życia obywateli ChRL nieustannie rośnie.  Pozornie zatem nie ma wspólnego mianownika pomiędzy tymi państwami.

Takie porównanie sytuacji w obydwu krajach nie jest jednak nazbyt proste.Wystarczy bowiem spojrzeć na nie pod innym kątem, aby odkryć podobieństwa, które mogą niepokoić i niepokoją Pekin.

Pomimo faktu, że Egipt rozwija się dwa razy wolniej niż Chiny, to o stagnacji w przemyśle i ekonomii tego północnoafrykańskiego kraju nie mogło być jeszcze do niedawna mowy. Przeciętny Egipcjanin zarabia rocznie około 5900 dolarów, czyli o ponad jedną trzecią więcej, niż przeciętny Chińczyk. Jednak inflacja w Egipcie utrzymuje się od kilku lat na poziomie 10%, ceny żywności zaś rosną w znacznie większym stopniu.Rośnie tutaj bezrobocie, głównie dlatego, że państwo nie jest w stanie zapewnić miejsc pracy coraz liczniejszemu i coraz młodszemu społeczeństwu. Brak pracy dotyka szczególnie ludzi młodych i dobrze wykształconych.

Patrząc na sytuację w Egipcie w ten sposób zaczynamy odkrywać wiele analogii z aktualną sytuacja w Chinach.

Wzrost gospodarczy w Chinach powoli zwalnia, a ekonomia wciąż jest w dużej mierze uzależniona od eksportu, który bazuje z kolei na taniej sile roboczej nisko wykwalifikowanych pracowników. Rośnie liczba absolwentów szkół  średnich i wyższych, którym chiński rynek pracy nie ma nic do zaoferowania, a którzy zasilają rosnące rzesze bezrobotnych w dużych ośrodkach miejskich. Pekin chętnie promuje należące do państwa wielkie firmy przynoszące  Komunistycznej Partii Chin korzyści materialne i budujące wizerunek kosztem rozwoju przedsiębiorstw prywatnych. Diana Choyleva napisała w zeszłym tygodniu na łamach The Wall Street Journal, że rzeczywista inflacja w Chinach zbliża się powoli do wyniku dwucyfrowego. Dlatego też nikt rozsądny nie uzna społeczeństwa chińskiego za niezdolne do zarażenia się „egipską gorączką”. Chińskie władze  traktują zagrożenie taką „infekcją” śmiertelnie poważnie. Zdają się one obawiać, że powtórka fali demonstracji niezadowolenia społecznego z lat 80-tych w dużych ośrodkach miejskich wcale nie jest taka nierealna. Blokowanie w chińskim internecie wyników wyszukiwania dla hasła „Egipt” zdaje się potwierdzać, że Partia woli dmuchać na zimne.

Władze skutecznie blokują i cenzurują wszelkie doniesienia o wydarzeniach w Egipcie i Tunezji. Słowa Kair i Egipt  znalazły się na liście słów blokowanych w serwisach mikroblogowych. Media poświęcają samym wydarzeniom w Egipcie niewiele uwagi, skupiając się wyłącznie na sprawie bezpiecznego powrotu do kraju chińskich turystów, którzy wpadli na pomysł spędzenia Chińskiego Nowego Roku w egipskich kurortach. Nie wspomina się o szczegółach sytuacji w Egipcie, a jeśli już to demonstrujący przeciwko Mubarakowi opisywani są w zdecydowanie niekorzystnym świetle.  To przez tych złych ludzi, którzy zakłócają porządek i niszczą państwowe mienie grupa obywateli Chin ma zrujnowane wakacyjne plany.

Partia Komunistyczna nie przepuści żadnej okazji, by przypisać sobie zasługi za każdy sukces Chin na arenie międzynarodowej i umocnić tym samym swoją pozycję w kraju. Prawdziwym sposobem na utrzymanie w kraju rządów autorytarnych jest natomiast dokooptowywanie urzędników z powstających co jakiś czas wpływowych grup interesów i dzielenie się z nimi władzą w zależności od ich pozycji w państwie.

Pomimo, że ekonomia kraju od lat nieustannie się rozwija, potwierdzając słuszność decyzji Pekinu, władze chińskie na wszelki wypadek zwróciły ostatnio baczniejszą niż zwykle uwagę na sprawę kontroli mediów i przekazu informacji. Współczesny świat wraz ze swymi technologiami utrudnia ustanowienie absolutnej kontroli na obywatelami. Przykładem może być film animowany wyprodukowany przez firmę Hutoon, który zdobył wielką popularność w chińskiej sieci, a w którym obywatele kraju przedstawieni są jako króliki, które rozjuszone serią skandali zdobywają się na odwagę i sięgają po władzę. To bardzo czytelna aluzja biorąc pod uwagę fakt, że znakiem Chińskiego Nowego Roku, który zaczął się właśnie dzisiaj jest Królik.

W nowym roku partia bez wątpienia będzie obstawała przy głoszeniu swojej teorii, że wzrost ekonomiczny jest w stanie rozwiązać wszystkie problemy społeczne powodowane monopartyjnymi rządami. Jednak jeśli inflacja zacznie się  pogłębiać, to jak pokazuje historia oraz przykłady najnowsze może się okazać, że chińska stabilność jest jedynie mirażem.

Źródło: The Wall Street Journal

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close