Wiadomości

Chiny: Ojciec wynajął płatnych zabójców, by wyleczyć syna z uzależnienia od gier

Uzależnienie od gier sieciowych urosło nie tylko w Chinach, ale i całej Azji do rangi problemu społecznego nie mniejszego niż alkohol, narkotyki czy prostytucja.

Wszelkie krążące po internecie historie o klikających w klawiaturę z szybkością światła Koreańczykach, którzy wywindowali komputerową grę Starcraft do rangi sportu narodowego, to nie żadne śmichy-chichy, tylko najszczersza prawda.

Podobnież niewielka, ale jednak istniejąca japońska grupa społeczna osobników, których świat zewnętrzny i wyścig szczurów w nim panujący przeraża do tego stopnia, że rezygnują z wszelkich kontaktów z ludźmi i całe dnie grają w japońskie Role Playing Games w ciemnych, zawalonych opakowaniami po chipsach pokojach, utrzymywani przez rodziców, którzy wstydzą się ich do tego stopnia, że godzą się na taki stan rzeczy, byle "ludzie się nie gadali".

O wiele większą przedsiębiorczość w stosunku do alienującej się, uzależnionej od gier pociechy wykazał pewien Chińczyk. Jak podał dziennik Sanqin Daily, ojciec miał tak dość leserstwa swojego 23-letniego syna, który od czasów szkolnych nie podjął na dłużej żadnej pracy (nie utrzymał nawet posady w firmie zajmującej się produkcją oprogramowania, którą załatwił mu rodziciel), a tylko "grał w grę", że… wynajął w jego ulubionej grze MMO zabójców, którzy mieli za zadanie zabijać jego postać, ilekroć syn znajdzie się online!

Zabójcami byli gracze o wysokich poziomach, którzy przypuszczali na postać Fenga juniora zmasowany atak, ilekroć ten bawił się w najlepsze, przemierzając wirtualną krainę w poszukiwaniu przygód. Feng senior miał nadzieję, że uda mu się w ten sposób ściągnąć syna z powrotem do świata realnego.

Zrażony porażką w jednej grze syn przerzucał się na inną, a ojciec za każdym razem znajdował sposób, by nająć kilku starych wyjadaczy i zapłacić im tyle, by opłacało się im warować całe dnie przy komputerze i atakować Fenga ilekroć ten zaloguje się w grze.

Wyobraźmy sobie zaskoczenie pana Fenga, kiedy syn oświadczył mu, że nie ma znaczenia, czy będzie grał czy nie, i tak nie podejmie żadnej pracy i już. Wedle dziennika zatroskany ojciec odetchnął z ulgą. Już lepsze lenistwo niż uzależnienie, prawda? Nie wiadomo jednak, czy "zabójcy" zostali odwołani.

Ale metoda ciekawa, trzeba przyznać. Może w innym, mniej patologicznym przypadku odniosłaby zamierzony efekt?

Zródło: Sanqin Dail, opracował: M.P.

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Close
Close