Wiadomości

Chiny: Pierwsze pogorszenie warunków w chińskim przemyśle od 7 miesięcy

HSBC i Markit Economics opublikowały dziś nad ranem finalne majowe dane PMI dla chińskiego sektora przemysłowego. Ostateczny odczyt wskaźnika PMI ukształtował się na poziomie 49,2 w porównaniu do 50,4 w kwietniu. To pierwsze pogorszenie warunków w chińskim sektorze przemysłowym od 7 miesięcy.

Komentując majowe dane PMI, Hongbin Qu, główny ekonomista HSBC ds. Chin, powiedział:

"Spadek finalnego odczytu wskaźnika HSBC PMI Chińskiego Sektora Przemysłowego sugeruje niewielkie osłabienie aktywności produkcyjnej pod koniec maja w związku z pogorszeniem warunków w obszarze popytu krajowego.
Wobec utrzymujących się zawirowań zewnętrznych, Pekin powinien stymulować popyt krajowy, aby uniknąć dalszego spowolnienia wzrostu produkcji przemysłowej i jego negatywnego wpływu na rynek pracy. Nowi liderzy powinni znaleźć równowagę między reformowaniem a rozwojem".

Niezwykle użyteczna rada. "Znaleźć równowagę między reformowaniem a rozwojem". Czy to oznacza, że reformowanie jest wrogiem rozwoju? Czy, że rozwój stoi w opozycji do refrom? Ja rozumiem, że wiele aspektów dotyczących funkcjonowania współczesnych Chin ma charakter fenomenu. Ale czy wraz z takim obliczem tego kraju trzeba koniecznie posługiwać się językiem, który jest tak przejrzysty, jak wprost przetłumaczone klasyczne chińskie poezje?

Chiny, które stworzył Deng Xiaoping nastawione były na działalność eksportową. Miały produkować tanio dla zamożniejszych krajów. Kiedy nastąpił kryzys 2008 roku Najwyższego Przywódcy nie było wśród żywych. Nie było głosu dyscyplinującego ówczesnych liderów ChRL, aby broń Boże nie dawali się wypchąć z zajmowanej pozycji na miejsce jednego ze światowych mocarstw. Deng nawoływał zawsze, aby działać powoli, "przechodzić rzekę suchą nogą po kamieniach", nie podnosić głowy zbyt wysoko, nie pchać się na afisz. Sukces Olimiady 2008 wbił Pekin w dumę. Zapomniano o naukach Denga, dzisiaj trzeba płacić za ten błąd rachunek. Wejście do super ligi mocarstw ma swoją cenę. Zależności gospodarcze, Chiny to eksport, a więc fabryki produkujące na potrzeby świata. Nie da się ich ot tak za pomocą wielkiej wajchy przekształcić w zakłady zaopatrujące w dobra wyłącznie Chińczyków. Choćby dlatego, że na świecie mieszka w sumie 7 miliardów konsumentów (potencjalnych), w Chinach tylko 1 miliard. Ci zaś nie dadzą rady konsumować tyle co świat cały (no nawet jeśli nie cały zupełnie). Myśl o skoku jakościowym społeczeństwa chińskiego z epoki industrialnej w postindustrialną jest również mrzonką. Transformacja taka, wiemy to już z Europy, dotyczy lewie małej części populacji. Resztę trzeba zwyczajnie jakoś utrzymywać na powierzchni. Popyt wewnętrzny. CO to znaczy? Pewnie wzrost wartości nieruchomości i kolejne wzrosty na szanghajskiej giełdzie. Tylko co to ma wspólnego z realną ekonomią?

Źródło: HSBC Bank Polska S.A.

 

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Close
Close