Wiadomości

Chiny planują budowę strefy przemysłowej w Mińsku

Zgodnie z informacjami opublikowanymi przez Agencję Bloomberg Chiny zainwestują ponad 5 miliardów dolarów w budowę strefy przemysłowej na obrzeżach Mińska, stolicy Białorusi. Historia tej inwestycji powinna pozowlić zrozumieć różnicę pomiędzy działaniami rzeczywistymi, a wirtualnymi, które w tej chwili raczy realizować pani P.T. Kopacz z ekipą. Ta konkretna inwestycja Chin mogła zostać ulokowana w Polsce.

Bloomberg powołując się na wypowiedź ambasadora ChRL na Białorusi, Gong Jianweia, prezydent tego kraju Aleksander Łukaszenko wskazał już stronie chińskiej konkretną lokalizację dla tej inwestycji. Chodzi o teren w pobliżu mińskiego portu lotniczego, którego powierzchnia jest większa o 40% od Manhattanu. W planowanej strefie przemysłowej ma zamieszkać docelowo 155 tysięcy osób. Ambasador ChRL na Baiłorusi powiedział, że jest to unikalny projekt na skalę całej Europy. Pozwoli stworzyć wielką strefę wolnocłową, dzięki której towary produkowane przez chińskie firmy będą mogły docierać na rynki Rosji i Kazachstanu, z którymi to państwami Białoruś podpisała umowy o bezcłowe wymianie handlowej.

Inwestycja zostanie sfinansowana przez China Development Bank oraz Export-Import Bank of China. Jest to kolejna inwestycja Chin na Białorusi, które po nawiązaniu stosunków dyplomatycznych pomiędzy oboma państwami w 1992 roku podpisały między innymi z tym krajem walutoey kontrakt swap na kwotę 3 miliardów dolarów.

Strona Białoruska ma nadzieję, że chiński projekt będzie początkiem zbudowania na obrzeżach Mińska platformy dla handlu międzynarodowego, który w tej chwili jest utrudniony ze względu na różne restrykcje skierowane przeciwko rządowi Łukaszenki. Chiny udzielą na rzecz projektu niskooprocentowanych pożyczek pod warunkiem, że połowa funduszy zostanie wykorzystana do zakupu chińskich surowców, technologii, lub pracy. Włascicielem 60% akcji projektu będzie The China National Machinery Industry Corp., pozostałe 40% akcji znajdzie się w rękach rządu białoruskiego.

Chiny podjęły decyzję o zainwestowaniu w strefę industrialną koło Mińska z następujących powodów:

a) doskonały stosunek efektywności pracy do średniej wysokości zarobków, które sięgają w przeliczeniu 560 dolarów miesięcznie

b) wykształcenie pracowników, z których 99,6% to osoby umiejące pisać i czytać

c) doskonała lokalizacja Mińska w pobliżu trasy M1 łączącej Moskwę i Berlin

d) budowa elektrowni atomowej przez konsorcjum rosyjskie; elektrownia zaspokoi zapotrzebowanie strefy przemysłowej na energię elektryczną

e) alternatywne możliwości transportu drogą lotniczą i koleją.

Czytając tą informację zastanawiałem się, którego z powyższych warunków (za wyjątkiem elektrowni rzecz jasna) nie spełnia mój kraj. Pomyślałem sobie o tak zwanej "ścianie wschodniej", gdzie ponoć z pracą krucho. Wydaj mi się, że ludzie tam mieszkający nie gardzą pracą za 1500 złotych miesięcznie. Wydaje mi się, że jako kraj mamy lepsze położenie geograficzne niż Białoruś. Wydaje mi się, że moglibyśmy uzyskać swobodny dostęp do rynku rosyjskiego i kazachskiego chociazby poprzez Okręg Kaliningradzki, albo kraje Pribałtiki. Wydaje mi się, że oprócz transportu samochodowego, lotniczego i kolejowego, możemy dorzucić transport morski. Wydaje mi się wreszcie, że i u nas ludzie, P.T.Rodacy moi czytać i pisać umieją. Tak mi się wydaje.

Przedstawiciele władz naszych, wybranych demokratycznie (sami sobie winni jesteśmy!) działają pozornie zgodnie z twierdzeniem boskiego Wespazjana, który stwierdzić miał, iż "pecunia non olet". Jeśli więc mamy w tyle jakieś tam rocznice i wartości, a interesujemy się gospodarką, to czemu nikt z naszych wybitnych fachowców od spraw międzynarodowych nie poświęcił kwadransa, czy dwóch nawet na to, aby przedstawić Chińczykom nasz potencjał? Ja rozumiem, że nasz ambasador w Pekinie ma znacznie ważniejsze sprawy do załatwienia, znaczy jakiś kolejny występ, teledysk i inne takie. Ja rozumiem, że wielu przedstawicieli naszych władz nie było w Chinach, a chce, więc łapie się na wycieczki do Państwa Środka, żeby sobie kupić coś ładnego, a niedrogiego. Ja rozumiem, że oficjalnie uznaliśmy, że ChRL to NIEZWYKLE trudny partner w rozmowach. Tylko – ja się pytam – czemu innym udaje się dogadać z Pekinem w sprawach gospodarczych. Udaje się Niemcom, Białorusinom, Szwedom, Amerykanom, Chilijczykom, Australijczykom oraz władzom Trynidadu i Tobago. Nam zaś jakoś nie.

Nie rozumiem. Jakiś głupi widocznie jestem.

Leszek Ślazyk

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Close
Close