Wiadomości

Chiny: Produkcja ciągle w dół

Dziś nad ranem HSBC i Markit Economics opublikowały wstępne wrześniowe dane PMI dla chińskiego sektora przemysłowego. Dane te wskazują na najszybszy spadek produkcji w tym sektorze od 10 miesięcy.

Wstępny odczyt głównego wskaźnika PMI ukształtował się na poziomie 47,8 punktów, o 0,2 punkta wyższym niż sierpniowy ostateczny odczyt tego wskaźnika (47,6). Wstępny wrześniowy odczyt jest najsłabszy od 2 miesięcy.

Komentując wstępne wrześniowe dane PMI dla Chin, Hongbin Qu, główny ekonomista HSBC ds. Chin, powiedział: "Wzrost produkcji w Chinach nadal ulega spowolnieniu, jednak tempo tego spowolnienia się stabilizuje. Aktywność produkcyjna pozostaje przytłumiona wskutek słabego napływu nowych zamówień i dłuższego niż oczekiwano procesu opróżniania magazynów. Sprawia to, że rośnie presja na rynek pracy, stanowiąc dla Pekinu bodziec do przyspieszenia łagodzenia polityki w minionych tygodniach. Ostatnie złagodzenie polityki powinno przyczynić się do niewielkiej poprawy sytuacji począwszy od czwartego kwartału".

W tym samym czasie na łamach China Daily opublikowano krótką wypowiedź rzecznika Ministerstwa Gospodarki ChRL Shen Danyang'a, który poinformował, że jego ministerstwo przewiduje znaczny spadek produkcji związany ze słabnącym zapotrzebowaniem zewnętrznym na chińskie produkty. A to oznacza wprost brak realnych szans na zmianę dotychczasowego trendu w chińskiej gospodarce. HSBC stara się być jak najbardziej dyplomatyczny w swoich komentarzach, nie ma to jednak realnego wpływu na rzeczywistość. Konsumpcja wewnętrzna póki co nie jest w stanie zrównoważyć ogromnej siły eksportu w niedawnym jeszcze jego rozmiarze. Trudno wycisnąć nawet z miliarda niezamożnych ludzi taki sam potencjał jaki udało się wygenerować z ponad 5 miliardowej rzeszy konsumentów z całego świata. To zadanie "na większości", które "rozwalają" dzieci w klasach I-III szkoły podstawowej. Nie wiem zatem czego oczekują konsultanci, doradcy, ekonomiści. Cudu? Cudu nie ma i nie będzie. Jeśli świat nie jest w stanie kupować każdego roku więcej, tak jak to miało miejsce w latach 1988 – 2008, to Chiny nie mogą wygenerować zapowiadanego wzrostu. Projekty infrastrukturalne, kosztowne, a często bezsensowne nie zadziałają już tak jak miało to miejsce na przełomie lat 2008/2009. Wtedy, pomimo kryzysu finansowego, świat kupował jeszcze całkiem sporo. Dzisiaj świat oszczędza, albo już nie ma czego wydać, albo chce wydać u swoich (vide zapowiedź odcięcia krajów zewnętrznych od możliwości brania udziału w europejskich projektach infrastrukturalnych). Coraz mocniej ujawnia się przekleństwo skali. Chiny mają w tej chwili kłopot z nadmiernie rozbudowanym zapleczem produkcyjnym. Dotyczy to zarówno stali, jak również i elektroniki. Produkcje proste i wymagające znacznej ilości pracy ludzkiej, takie jak szycie odzieży, butów już przeniesiono do Wietnamu, Kambodży, w kolejce czeka Birma.

Przed decydentami ekonomicznymi z Pekinu stoi bardzo trudny problem do rozwiązania. Tym trudniejszy, że zupełnie nowy, tak jak wszystko co związane z fenomenem rozwoju ChRL w ostatnich 30 latach.

Leszek Ślazyk

Źródło: HSBC Bank Polska S.A.

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Close
Close