PolitykaSpołeczeństwoWiadomości

Chiny: Prywatnym armiom – stanowcze nie!

Podczas dwóch toczących się sesji Ogólnochińskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych i Ludowej Politycznej Konferencji Konsultatywnej Chin (LPKKCh) omawiano uściślenie regulacji w celu uniemożliwienia wpływowym urzędnikom tworzenia prywatnych armii – jak to miało miejsce w przypadku armii rzekomo utworzonych przez skompromitowanych liderów politycznych Bo Xilai i Zhou Yongkanga. LPKKCh chce wprowadzić nowe obostrzenia, by zagwarantować prawidłowe, zgodne z prawem zarządzanie publicznymi organami bezpieczeństwa.

Publiczne organy bezpieczeństwa Chin są ogromnie złożonymi organizacyjnie, dużymi liczebnie instytucjami dotkniętymi licznymi problemami. Taki stan rzeczy prowadzi to nadużyć i nielegalnego użycia przemocy, jak w przypadku ubiegłorocznej strzelaniny policyjnej, w której zginęli niewinni ludzie. Często nie wiadomo w praktyce, komu tak naprawdę podlegają organy bezpieczeństwa – Partii Komunistycznej ChRL, Centralnej Komisji Spraw Polityki i Ustawodawstwa czy rządowi centralnemu.

Pośród urzędników oskarżonych o tworzenie osobistej służby bezpieczeństwa znalazł się były przewodniczący partii w mieście Chongqing Bo Xilai i powiązany z nim wielorakimi relacjami magnat paliwowy Zhou Yongkang, zdymisjonowany minister Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego ChRL. Bo obecnie odsiaduje dożywotni wyrok pozbawienia wolności, Zhou zaś został wydalony z partii w zeszłym roku. Czeka go proces karny.

Zhou pełnił funkcję ministra ds. bezpieczeństwa publicznego i sekretarza Komisji Polityki Centralnej i Prawa przez ponad 10 lat. Umożliwiło mu to kontrolowanie wszystkich aspektów egzekwowania prawa i systemu sądownictwa w skali całego państwa.

Tak zwana „Armia Zhou” została utworzona pod pretekstem walki z terroryzmem. Według dokumentów, które ujawniono w marcu ubiegłego roku, Zhou posiadał w arsenale broń palną produkcji chińskiej i liczną broń importowaną z Niemiec, Rosji, Anglii i Belgii, a także ponad 11 000 sztuk amunicji.

Bo z kolei był gubernatorem północnowschodniej prowincji Liaoning, członkiem Politbiura i  szefem struktur partyjnych miasta Chongqing w południowozachodniej części kraju. Bo Xilai miał z pomocą szefa bezpieczeństwa publicznego w Chongqing Wanga Lijuna nabyć od handlarzy bronią działających w rządzonym przez siebie megapolis duże ilości wyposażenia wojskowego i broni w celu stworzenia prywatnej armii. Krążyły pogłoski o rzekomym zatrzymaniu ciężarówki, która miała zawierać wyposażenie wojskowe zakupione przez Bo i Zhou – ponad 10 ton sprzętu, w tym między innymi około 12 000 sztuk amunicji.

Działania te były częścią zdarzeń, które ostatecznie doprowadziły do upadku Bo Xilaia. Nagły koniec kariery Bo i okoliczności temu towarzyszące (opisywane przez nas między innymi TUTAJ) to w Chinach największy skandal polityczny ostatnich 20 lat.

Ze sprawą Bo Xilaia wiążą się również pogłoski o spisku zawiązanym przez niego i Zhou Yongkanga, który miał mieć na celu  obalić system następstwa przywództwa partyjnego opracowany i wprowadzony w życie przez Deng Xiaopinga. System ten ma uniemożliwić powtórzenie przypadku Mao Zedonga – zdobycie dożywotniego, jednoosobowego przywództwa partii i państwa. Według niektórych raportów, Zhou i Bo zamierzali sprzeciwić się dojściu Xi Jinpinga do władzy.

Źródło: WCT

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Close
Close