Wiadomości

Chiny światowym hegemonem

WARSZAWA – Polskę odwiedzili dwaj francuscy ekonomiści: Jean Paul Guichard i Antoine Brunet, autorzy wydanej również w naszym kraju książki "Chiny światowym hegemonem". Czytelnicy oraz osoby zainteresowane problematyką Chin miały okazję spotkać się z oboma panami w ostatni piątek w Warszawie.

Francuzi w swojej książce opisują Chiny jako państwo, które do perfekcji wykorzystuje pozycję kraju kapitalistycznego i totalitarnego zarazem. Zaniżanie kursu yuana i wymuszanie niskich kosztów pracy to tylko najbardziej znane przejawy ich strategii. W efekcie Chiny w 10 lat rzuciły Zachód na kolana. Ameryka i kraje Europy są po uszy zadłużone i nie mają skąd pożyczać pieniędzy. Chińczycy mają gigantyczne nadwyżki i chętnie pożyczą, ale w zamian nie chcą już kolejnych papierków tylko firm, fabryk, portów, lotnisk etc. Za kilka lat to yuan będzie walutą rezerwową, a nie euro czy dolar. Jednocześnie Chiny rozwijają w szalonym tempie technologie (kupują jak leci firmy razem z technologiami, część kradną a część sami wymyślają stawiając na edukację). Rozwijają armię, budują atomowe okręty podwodne, zwodowały lotniskowiec, rozwijają program kosmiczny, w czasie kiedy Amerykanie go zwijają, a nawet szykują się na konflikt nuklearny ukrywając swoje wyrzutnie w liczących 5 tys. kilometrów podziemnych tunelach. Kupują ziemię i zasiedlają swoimi obywatelami tereny, które w przyszłości będą chciały zająć. Np. Syberię Wschodnią. I cały czas ukrywają prawdziwe rozmiary swojej potęgi zaniżając wszelkie możliwe dane (także dotyczące tempa rozwoju), aby nie przestraszyć zachodnich polityków i społeczeństw.

Brunet i Guichard uważają, że jest tylko jeden sposób, aby uniknąć całkowitej gospodarczej, a w konsekwencji także politycznej dominacji Chin, co w przypadku kraju totalitarnego byłoby śmiertelnie groźne. Kraje Zachodu powinny wystąpić z WTO i założyć nową organizację, a potem obłożyć cłami produkty z Chin. O tym ostatnim mówi się coraz bardziej zdecydowanie w Stanach Zjednoczonych.

Nie zgadzam się ze wszystkimi tezami Jean Paul Guicharda i Antoine Bruneta, ale uważam ich głos za jeden z tych nielicznych nawołujących do opamiętania. Zależność od Chin nie jest bowiem tym samym co zależność od na przykład Stanów Zjednoczonych. To nie są relacje partnerskie a zdecydowanie feudalne. Godząc się na przywództwo Chin godzilibyśmy się na wykonanie wielkiego kroku w tył. Bez żadnej pewności czy nasza cofająca się stopa trafi na jakieś miejsce oparcia, czy też trafi w próżnię.

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Close
Close