Wiadomości

Chiny: turbulencje na rynku nieruchomości. Pęka bańka?

W listopadzie w Pekinie ceny mieszkań spadły o 35 proc. w porównaniu z poprzednim miesiącem. – Rynek nieruchomości w Chinach znalazł się w punkcie zwrotnym, a banki są zaniepokojone, że wkrótce wystąpi reakcja łańcuchowa na tym rynku – ostrzegał na początku grudnia chiński bank centralny. O turbulencjach na chińskim rynku nieruchomości informuje obecnie "Business Insider".

– Inwestycje na rynku nieruchomości wyhamowały, deweloperzy przestali finansować nowe projekty, a liczba transakcji na rynku oraz ceny spadły. Spowolnił również wzrost kredytów na zakup nieruchomości, co oznacza, że rynek znalazł się w punkcie zwrotnym – ocenił chiński bank centralny. W październiku zanotowano pierwszy spadek cen nieruchomości w Chinach w tym roku w porównaniu z poprzednim miesiącem. Z kolei badania przeprowadzone przez pozarządowe instytucje wskazują, że listopad może być trzecim z rzędu miesiącem spadków cen na tym rynku.

Jak pisze w Business Insider Patrick Chovanec, profesor na Tsinghua University School of Economics and Management w Pekinie, pierwsze oznaki kryzysu pojawiły się już w połowie roku. W sierpniu dziesięciu wiodących chińskich deweloperów podało, że posiada niesprzedane mieszkania o łącznej wartości 318 mld juanów (50 mld dol.). Aż 46 proc. z nich było wybudowanych jeszcze w poprzednim roku. Ze względu na wysoki stosunek zadłużenia do aktywów spółki były zmuszone do zamiany tych zapasów na gotówkę. Wyprzedaż rozpoczęła się w październiku. Kilku deweloperów z Szanghaju zaczęło obniżać ceny nowych mieszkań o 25 proc. lub więcej. Zniżki wywołały protesty ze strony inwestorów, którzy wcześniej kupili takie same mieszkania po wyższej cenie. Kupujący domagali się refundacji. W listopadzie deweloperzy obniżali ceny oferowanych mieszkań już w co najmniej dziesięciu miastach, m.in. w Szanghaju, Shenzhen, Nanjing, Suzhou, Hangzhou, Changshan i Changchun. W Pekinie o 22 proc. zmalała liczba transakcji kupna mieszkań w stosunku do ubiegłego roku, a ceny spadły finalnie o 35 proc. miesiąc do miesiąca.

Budowa miasta Ordos to najbardziej spektakularny przykład obrazujący skalę przeinwestowania na rynku nieruchomości w Chinach. W ciągu pięciu lat w Mongolii Wewnętrznej, w środku pustyni, powstało zupełne nowe miasto. Teraz bloki i sklepy stoją puste, a Ordos zaludniają głównie pracownicy wykańczający nowo powstałe obiekty.

Większość mieszkań ma właścicieli – spekulantów, którzy kupili je, by zarobić na odsprzedaży. Zabrakło jednak nabywców chętnych zapłacić więcej. Stawki za metr kwadratowy poszybowały gwałtownie w dół – aż o 70 proc. – Tego lata słyszałem historie o dużych problemach finansowych, a nawet kilku samobójstwach wśród deweloperów i spekulantów, którzy stracili pieniądze na tamtejszych inwestycjach – napisał w "Business Insider" Patrick Chovanec.

W 2007 roku pękła bańka mieszkaniowa w USA. Przez wiele lat politycy w tym kraju starali się, aby jak najwięcej mieszkańców, nawet mniej zamożnych, mogło sobie pozwolić na własny dom. Osobom bez zdolności kredytowej poręczeń bankowych udzielały instytucje dotowane przez rząd – Fannie Mae i Freddie Mac. W połowie 2007 roku ceny nieruchomości zaczęły spadać, a koniunktura na rynku pracy pogorszyła się. Bezrobotni kredytobiorcy znaleźli się w ciężkiej sytuacji. Bez stałych dochodów nie byli w stanie spłacać rat. Z kolei sprzedaż mieszkania nie wystarczała, by pozbyć się zadłużenia. Masowo licytowane przez banki nieruchomości wpływały na dalszy spadek cen. Fannie Mae i Freddie Mac stały się niewypłacalne, w wyniku czego banki, które udzielały ryzykownych kredytów, poniosły wielkie straty. Załamanie się cen na rynku mieszkaniowym w USA wywołało krach na giełdach i rozpoczęło kryzys finansowy na całym świecie.

Pod koniec 2007 roku zaczęły spadać ceny nieruchomości w Hiszpanii. W czasach prosperity, w latach 2001-06, budowano tam około 700 tys. nowych mieszkań rocznie. Ale kryzys finansowy przerwał boom na rynku i bańka spekulacyjna pękła. Ludzie przestali kupować nieruchomości. Spadły ceny, a wielu deweloperów stanęło przed groźbą bankructwa. Według statystyk pod koniec 2010 roku w Hiszpanii było ponad 687,5 tys. nowych niesprzedanych mieszkań i domów, 61 proc. z nich w nadmorskich miejscowościach. Kryzys na rynku nieruchomości wpłynął negatywnie na gospodarkę kraju. Zmalał PKB oraz zwiększyło się bezrobocie – szczególnie mocno wśród osób wchodzących na rynek pracy.

Według Piotra Kuczyńskiego, analityka Xelionu bańka spekulacyjna w Chinach, jest podobna do tej, z którą mieliśmy do czynienia na rynku nieruchomości w USA czy w Hiszpanii. – Załamanie się rynku nieruchomości w Chinach jest nieuchronne, ale nie spodziewam się, żeby jego konsekwencje były tak poważne jak np. w USA. Poza tym PKB Chin w głównej mierze uzależniony jest od eksportu, więc nawet załamanie rynku zostałoby przypuszczalnie zniwelowane przez eksport – powiedział analityk Xelionu.

Mając takich analityków możemy nie obawiać się przyszłości. Obawiamy się nieznanego. A tak wszystko jest znane. Będzie dupa zbita. Pan analityk to gwarantuje swoimi kompetencjami. Zapomniał wprawdzie o tym, żeby sprawdzić dane dotyczące eksportu Chin i jego coraz gorszych wyników. Zapomniał również, aby sprawdzić jak dalece obniżyć mogą się ceny nieruchomości w Chinach i dlaczego. A także czy Chiny mają jakikolwiek plan B nie opierający się o rozwiązania siłowe. Ale to marudzenie beznadziejnego malkontenta znudzonego powtarzaniem przez ignorantów tych samych błędów, za które musimy płacić własną kasą z własnej kieszeni bez prawa złożenia reklamacji.

Źródło: Business Insider

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close