Wiadomości

Czeka nas era „made in USA” zamiast „made in China”

Nadchodzi zmierzch ery przenoszenia produkcji do krajów o taniej sile roboczej. Miejsca pracy nie będą już wyciekały ze Stanów Zjednoczonych do Chin, a Amerykę czeka renesans sektora produkcyjnego, informuje Agnieszka Mitraszewska na portalu wyborcza.biz

 

Niemożliwe? Według raportu Boston Consulting Group tak właśnie będzie. Do 2015 roku dzięki wzrostowi wydajności i stosunkowo niskim płacom Stany Zjednoczone wyprzedzą Chiny jako producent wielu towarów przeznaczonych na rynek północnoamerykański.

A co z legendarną konkurencyjnością chińskich produktów, które zalewają cały świat? Najnowsze dane wskazują, że w wielu rejonach Chin płace rosną tak gwałtownie, że wkrótce przenoszenie tam produkcji będzie miało sens jedynie w przypadku zaopatrywania rynku wewnętrznego tego kraju. W ciągu najbliższych pięciu lat koszty pracy w sektorze produkcji będą w Chinach rosły w tempie 17 proc. rocznie, podczas gdy w Stanach Zjednoczonych – tylko 3 proc.

Byłoby oczywiście naiwnością sądzić, że Chiny przestaną po prostu stanowić konkurencję gospodarczą dla Ameryki, ale kraj ten, jak pisze "Foreign Policy", musi w najbliższym czasie stawić czoło wielu problemom. W wielkich miastach rośnie bańka koniunktury na rynku niruchomości, a uzależnienie gospodarki od eksportu i niedowartościowania waluty budzi zaniepokojenie samych Chińczyków. Trudno też się spodziewać, że partia komunistyczna utrzyma monopol władzy politycznej po wsze czasy. Społeczeństwo Chin starzeje się w szybkim tempie, a dewastacja środowiska może doprowadzić wkrótce do braków wody i poważnego zanieczyszczenia.

Gdy Chiny będą borykać się z własnymi problemami, zdaniem ekonomistów Boston Consulting Group w Stanach Zjednoczonych dojdzie do renesansu sektora produkcyjnego. W ostatnich miesiącach duże koncerny, takie jak Caterpillar, General Electric i Ford, poinformowały o nowych inwestycjach produkcyjnych w USA. W pierwszym kwartale 2011 roku amerykański sektor produkcyjny rósł w tempie rocznym 9,1 proc. i był najbardziej dynamiczną częścią tamtejszej gospodarki. Do pomyślnych prognoz sektora produkcyjnego przyczynia się też między innymi niski kurs dolara.

Według "Financial Times" przewidywany amerykański boom produkcyjny zbiegnie się z widoczną już tendencją do przestawiania się na bardziej wyrafinowane wyroby produkowane z wykorzystaniem najnowszych osiągnięć techniki i stosunkowo niewielkimi nakładami robocizny. Warto pamiętać, że choć w ostatnich 20 latach wydajność pracy zwiększyła się w Chinach dziesięciokrotnie, to i tak stanowi zaledwie jedną trzecią średniej wydajności w USA.

W czym więc może się wyspecjalizować Ameryka? W produkcji krótkich serii wyrobów wymagających częstych zmian technologicznych i projektowych. Na przykład maszyn budowlanych czy mebli. Towary produkowane w wielkich ilościach z drobnymi modyfikacjami, takie jak telefony komórkowe, telewizory, nadal będą produkowane w Chinach, nawet te przeznaczone na rynek amerykański.

Autorzy raportu BCG przewidują, że chiński rynek wewnętrzny będzie rozwijał się tymczasem tak dynamicznie, że bez trudu stworzy popyt dla tamtejszego przemysłu, pozwalając Chinom utrzymać ich obecną rolę największego światowego producenta, którą jeszcze do ubiegłego roku przez ponad sto lat mogła pochwalić się Ameryka. W ubiegłym roku udział Chin w światowej produkcji wyniósł 19,8 proc., a Stanów Zjednoczonych – 19,4 proc.
 

Źródło: Gazeta Wyborcza
Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Close
Close