PolitykaWiadomości

Donald Trump – najlepszy prezydent Stanów Zjednoczonych,

jakiego Pekin może teraz mieć

Dzisiaj prezentujemy komentarz Michała Bogusza opublikowany pierwotnie na stronie Za Wilkim Murem. To, naszym zdaniem, najtrafniejsza ocena spotkania Trump – Xi w Buenos Aires. I datego dzielimy ise nią z Państwem:

"Wiem, że wszyscy oczekują dzisiaj wpisu na temat tzw. porozumienia zawartego miedzy Xi Jinping i Donaldem Trumpem w czasie szczytu G20 w Buenos Aires. Jednak w rzeczywistości nie ma żadnego oficjalnego porozumienia. Zawarto jedynie „dżentelmeńską” umowę, że Trump powstrzyma się z podwyższeniem taryf planowanym na 1 stycznia 2019 roku z 10% do 25% na dobra importowane do Stanów Zjednoczonych w wysokości 200 mld USD. W międzyczasie podjęte zostaną negocjacje nad układem handlowym, ale jeżeli nie zostanie on zawarty w ciągu 90 dni, to taryfy 25% będą na miejscu.1 W zamian Xi zobowiązał się – ponownie – ograniczyć eksport Fentanylu za ocean, ale to już przerabialiśmy wcześniej. Pekin ma jeszcze zwiększyć zakupy amerykańskich produktów, przede wszystkim rolniczych, ale czy to oznacza zniesienie wprowadzonych ceł – nie wiadomo. Generalnie wydaje się, że niewiele się wydarzyło, wiec skąd tytuł dzisiejszego wpisu?

Trump twittuje, że Xi obiecał mu ograniczenie i zniesienie ceł na samochody, ale strona chińska nic takiego nie potwierdza.

Wbrew przekonaniom niektórych to nie Trump wykreował falę antychińskiego sentymentu w Stanach Zjednoczonych, czy też w innych rozwiniętych państwach. Owszem, umiejętnie popłynął na niej aż do prezydentury, ale można się spodziewać, że każdy inny lokator Białego Domu prowadziłby podobną politykę. „Podobną” nie oznacza jednak „identyczną”.

Bez trudu można sobie wyobrazić, że inny prezydent prowadząc bardziej konwencjonalną dyplomację, potrafiłby zorganizować już antychiński blok na świecie. Zwłaszcza, że Trump mimo swojej „niezdarności” był wstanie pozyskać na szczycie G20 zgodę pozostałych przywódców na reformę Światowej Organizacji Handlu (WTO), która mimo neutralnego języka jest w swojej istocie wymierzona w ChRL.

Wciąż, mam wrażenie, że Trump nie jest zaprzysiężonym przeciwnikiem ChRL i mimo retoryki nie uznaje jej za poważne zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych. Raczej wykorzystuje wojnę handlową z Pekinem do realizacji celów w polityce wewnętrznej i mobilizacji wyborców przed wyborami w 2020 roku. Jednak jestem przekonany, że im bliżej wyborów, tym bardziej Trump będzie szukał możliwości odtrąbienia sukcesu. Wpisze się to w jego narrację „wielkiego lidera” i „genialnego biznesmena”. W rzeczywistości warunki Trumpa, na których będzie gotowy do zawarcia porozumienia będą o wiele lżejsze, niż jakiegokolwiek innego amerykańskiego przywódcy, który naprawdę rozumiałby wszystkie dalekosiężne konsekwencje wzrostu ChRL. Nie mówiąc już o prawdziwych antychińskich jastrzębiach typu Peter Navarro.

Pekin może obiecać bardzo dużo, ale weryfikacja zajmie sporo czasu, a w zamian Xi Jinping i KPCh zdobędą to, czego najbardziej potrzebują: czas, czas i jeszcze raz czas. Jeżeli amerykańskie elity naprawdę uznają ChRL za zagrożenie, to teraz – w bardzo wrażliwym momencie dla Pekinu – jest okazja (może ostatnia), aby „wykoleić” chiński pociąg do supermocarstwowości. Xi Jinping to rozumie i jest w stanie dużo obiecać, aby zdobyć czas, a Trump to może kupić.

Żadne porozumienie między Pekinem a Waszyngtonem nie będzie jednak trwałe. Jeżeli Trump domknie „deal” z Xi Jinping,2 to będzie to tylko kolejne „zawieszenie broni”. W najlepszym wypadku przetrwa ono do końca prezydentury Trumpa.3 Lecz na kolejne starcie Pekin będzie już przygotowany.

Michał Bogusz


1 Nie jest jasne, czy to oznacza odłożenie wprowadzenia taryf o dwa miesiące, licząc 90 dni od daty szczytu, 1 grudnia br., czy też do 1 marca 2019, licząc od zapowiedzianej daty wejścia nowych taryf w życie.
2 Osobiście nie daję więcej niż 30% szans, że do „dealu” dojdzie w miarę szybko, powiedzmy do końca przyszłego roku. Niskie szanse wynikają raczej z dynamiki wewnętrznej ChRL, niż oporu Trumpa.
3 Raczej nie przetrwa jednak kolejnej kampanii wyborczej w 2020 roku lub upadnie nawet i wcześniej.

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

2 thoughts on “Donald Trump – najlepszy prezydent Stanów Zjednoczonych,”

  1. Pekin potrzebuje kilku lat relatywnego spokoju, żeby ustabilizować gospodarkę w nowej formule (nowoczesne generatory wzrostu, jak nowe technologie, etc.), jak również domknąć system oceny społecznej regulujący społeczne życie w Chinach. To wymaga 5-7 lat. A potem już ich raczej nikt współczesny nie dogoni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Close
Close