TechnologieWiadomości

DongFeng przejmuje 14% udziałów w Peugeot Citroen

Dzisiaj Agnece France-Presse potwierdziła wcześniejsze pogłoski: chiński producent samochodów DongFeng kupił od dotychczasowych głównych akcjonariuszy 14% udziałów we francuskim gigancie motoryzacyjnym. A pewnie nie jest to ostatnie słowo Chińczyków w temacie przejęcia tej firmy.

Rodzinna firma Peugeot została założona w 1810 roku. Produkowała młynki do kawy oraz bicykle. W 1858 roku Emile Peugeot złożył w odpowiednim urzędzie wniosek o zarejestrowanie słynnego dzisiaj znaku firmowego: lwa. Ten zwierz dopiero po latach stanła na tylnych łapach. W 1889 roku Armand Peugeot zbudował pierwszy samochód firmy: parowy trzykołowiec. Już w rok później turbina parowa zpstała zastąpiona przez silnik Panharda-Daimlera. W związku z rozdźwiękami na łonie familijnym Armand Peugeot powołał w roku 1896 Société des Automobiles Peugeot. Tak zaczęła się historia jednego z najbardziej znanych na świecie koncernów motoryzacyjnych. Od wczoraj francuska firma wchodzi na zupełnie nowe obszary.

Do wczoraj członkowie rodziny Peugeot posiadali 25% akcji firmy, około 50% znajdowało się w rękach rozdrobnionego akcjonariatu, reszta zaś należała do państwa. To przykład dziwacznych stosunków właścicielskich we Francji, która wciąż dla niektórych jest formą kraju kapitalistycznego. Do mariażu Peugeota (który wcześniej wchłonął państwowego Citroena) z Chińczykami nakłaniał rodzinę Peugeot rząd francuski. I to przynajmniej od kilku lat. Koncern przeżywa bowiem od dłuższego czasu poważne problemy. Według przedstawicieli państwa firma działała zachowawczo, wbrew zmianom na rynkach światowych trwała przy starej koncepcji funkcjonowania na rynkach znanych i od lat opanowanych. Samochody Peugeot, a szczególnie Citroen znane są w Polsce z bardzo dobrego designu, dobrych silników, ale od niemal zawsze obciążone są opinią aut awaryjnych. Wśród samochodziarzy znane jest przecież powiedzenie: "Broń nas Panie Boże przed autami na "F" – Fiatami, Fordami i francuskimi…". Peugeot, po sukcesach lat 80-tych XX wieku, których źródłem stało się powodzenie świetnego auta Peugeot 205 stracili przewagi nie tylko w stosunku do konkurencji europejskiej, ale może przede wszystkim do tej z Azji. Zarząd firmy od co najmniej 10 lat nie wykonał żadnych istotnych ruchów, które mogłyby tą sytuację zmienić. W rezultacie braku strategii – co wyrzucają przedstawiciele akcjonariatu państwowego – firma popadła w gigantyczne tarapaty finansowe. W roku 2012 przyniosła 5 miliardów €uro strat. Wczoraj, po ogłoszeniu wyników za rok 2013 i strat w wysokości 2,3 miliarda €uro główni akcjonariusze poddali się. Rodzina Peugeot sprzedała 11% akcji, a państwo 3% akcji chińskiej państwowej firmie DongFeng, która zapłaciła za nie 800 milionów €uro. Rząd francuski zobowiązał się do zainwestowania w koncern takiej samej kwoty. Rodzina Peugeot zachowa 14% akcji, i tyleż procent głosów, których do wczoraj posiadała 38% co w praktyce pozwalało jej w pełni kontrolować założone przez przodków przedsiębiorstwo.

Umowę o przejeciu udziałów w Peugeot Citroen podpisze w Paryżu w przyszłym miesiącu prezydent ChRL Xi Jinping. Jednym z warunków umowy jest zapis, że żadna ze stron w ciągu najbliższych 10 lat nie będzie zwiększała udziałów w koncernie. Wydaje się to dość iluzoryczną próbą zwiększenia kontroli w firmie przez Chińczyków. Biorąc pod uwagę podobne przypadki z nieodległej historii Francuzi prawdopodobnie sami poproszą za 2 lub 3 lata rząd chiński o nabycie większego pakietu akcji.

Co na tej transakcji zyskują Francuzi? Koncern zatrudnia 95000 ludzi w samej Francji. To ogromna siła – szczególnie w tym socjalistycznym kraju – mogąca wstrząsnąć sceną polityczną. Francuzi kupują czas i chyba złudne nadzieje na poważne wejście na chiński rynek, gdzie DongFeng posiada aż 16% udziałów. Peugeot pragnie rozwijać swoje autorskie technologie silnika hybrydowego, w którym moduł elektryczny zastępowany jest przez układ sprężanego i rozprężanego powietrza. Dalszy rozwój tego projektu wymaga pieniędzy. I na to też liczą francuscy decydenci.

Co na dealu zyskują Chińczycy? Po pierwsze znów wyciągają pomocną dłoń. Zyskują więc wdzięczność, wsparcie polityczne we Francji i na świecie. Po drugie – jak w przypadku Lenovo – mogą posłużyć sie jedną z najstarszych europejskich marek do firmowania swoje produkcji. Po trzecie otrzymają dostęp do technologii. Wszystkich, które posiada Peugeot Citroen. Jeśli nawet Francuzi pewnymi rozwiązaniami nie będą się zamierzali dzielić, Chińczycy sami je sobie wezmą. Wystarczy dobry dostęp do firmowego systemu informatycznego. Jeden z trzech głównych udziałowców mieć go będzie bez dwóch zdań.

Przyszłość układu jest wiadoma. Już historia Rzymu przedstawia nam pięknie na przykładach czym kończyły sie wszystkie triumwiraty. Jedyna wątpliwość to komu przypadnie los Oktawiana, a komu Marka.

Źródło; South China Morning Post

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close