Wiadomości

G7 – było napięcie, nie ma napięcia?

Czyli niby Francja, a jednak czeski film z amerykańskim aktorem nieprofesjonalnym

W dniach 24.-26. sierpnia, we francuskiej miejscowości Biarritz (południowa Francja, wybrzeże atlantyckie) miał miejsce szczyt G7. Niewątpliwą „gwiazdą” spotkania szefów rządów 7 najbogatszych państw świata był prezydent Stanów Zjednoczony, Donald Trump. W ciągu 3 dni pobytu w Biarritz Trump dostarczył światu wielu nowych dowodów na to, iż jest przywódcą wyjątkowym.

Jak informowaliśmy w zeszłym tygodniu, w piątek doszło do zwiększenia napięcia na linii Pekin – Waszyngton, po tym jak Chiny postanowiły nałożyć zaporowe stawki celne na wybrane towary importowane z USA o łącznej wartości 75 miliardów dolarów. W reakcji na decyzję Rady Państwa ChRL Donald Trump za pośrednictwem Twittera nakazał (??) amerykańskim firmom szukać alternatyw wobec Chin, wracać do domu i uruchamiać swoją produkcję w USA. Jeszcze przed wyruszeniem do Europy Trump zapowiadał ostra odpowiedź na chińskie dictum, w Europie zaś zasugerował, że mógłby wprowadzić w USA stan zagrożenia bezpieczeństwa narodowego, a posługując się tym zabiegiem formalnym, zmusić amerykańskie przedsiębiorstwa do spełniania jego żądania.

Pytany przez dziennikarzy w niedzielę o swoje przemyślenia na temat eskalacji napięcia pomiędzy USA, a ChRL, Trump wyznał, że żałuje tego w jaki sposób sprawy się toczą. Biały Dom tego samego dnia poinformował, że słowa prezydenta Stanów Zjednoczonych uległy „nadinterpretacji”. Nie chodziło mu bowiem o jakiekolwiek wątpliwości dotyczące podjętych decyzji, czy wypowiedzianych słów,  a jedynie o fakt, iż prezydent ma w zwyczaju zastanawiać się nad wydarzeniami i snuć na ich temat refleksje. A jeśli czegoś żałuje, to faktu, że cła nie zostały podniesione jeszcze bardziej.

Następnego dnia, w poniedziałek, Donald Trump zarówno werbalnie, podczas porannej konferencji prasowej, jak i poprzez serię „tłitów” poinformował świat, że porozumienie z Chinami jest tuż-tuż. A wszystko dzięki wyważonej postawie Chińczyków, którzy podjęli słuszną decyzję o kontynuowaniu wyważonych negocjacji. To zaś świadczy o tym, iż prezydent Xi jest wielkim liderem wspaniałego państwa.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych ChRL odniosło się do tych rewelacji z dystansem informując, że zespoły negocjacyjne ustalają szczegóły ewentualnego spotkani, które ma mieć miejsce w USA, zaznaczając jednocześnie, że chiński MSZ nie ma jakichkolwiek informacji na temat rozmów telefonicznych, o których wspomniał w Biarritz amerykański prezydent, a w których jakoby strona chińska prosiła o powrót do stołu negocjacyjnego.

I można by uznać to za chińską zagrywkę dyplomatyczną, gdyby nie fakt, iż podczas tego samego szczytu G7 Donald Trump poinformował media, że kwestia relacji handlowych USA z Japonią została w zasadzie już rozwiązana, że rzecz dotyczy „miliardów, miliardów dolarów”, które oczywiście ameryka traciła na handlu z Japonią. Proszony o potwierdzenie słów Trumpa premier Shinzo Abe wyraził zdziwienie, informując, że negocjacje nie mają się ku końcowi, ponieważ ich zamkniecie wymaga jeszcze bardzo wiele pracy.

W trakcie szczytu G7 Donald Trump wnosił też o przyjęcie (na powrót) do grona najsilniejszych państw świata Rosji (kolejny ukłon prezydenta USA wobec Putina), co spotkało się z ostrą reakcją Angeli Merkel, Ammanuela Macrona, Donalda Tuska, Borisa Johnsona i Justina Trudeau. Oświadczył, że nie jest zaskoczony pojawieniem się w Biarritz szefa irańskiego MSZ, choć była to niespodzianka dla wszystkich uczestników szczytu. Obiecał Borisowi Johnsonowi „great, great deal”, który zostanie podpisany kiedy tylko Wielka Brytania opuści Unię Europejską. Nowy premier brytyjski w tych okolicznościach nabrał sporych wątpliwości co do solidności deklaracji Trumpa.

A na koniec szczytu (crème de la crème) Donald Trump podzielił się z dziennikarzami świetnym pomysłem. Otóż według niego kolejne spotkanie G7 powinno zostać zorganizowane w USA, w National Doral, luksusowym ośrodku dla golfiarzy. Należącym do Donalda Trumpa/

No cóż, Donald Trump zdaje się stawać wzorcowym przykładem niestabilności i kompletnej nieprzewidywalności. To z pewnością nowa jakość w relacjach USA – Chiny. Ale Pekin zaczyna wyraźnie dostosowywać się do nieznanej wcześniej sytuacji. Zeszłotygodniowa decyzja Rady Państwa o podniesieniu ceł m.in. na amerykańskie samochody świadczy o tym, że Pekin jest gotów negocjować, ale przestał się obawiać ostrego starcia. A jest ono tym pewniejsze, im mniej pewnym, przewidywalnym i odpowiedzialnym na arenie międzynarodowej staje się Donald Trump.

Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Close