Wiadomości

HSBC: Wielkość produkcji przemysłowej w Chinach spada

Tempo wzrostu produkcji przemysłowej w Państwie Środka spadło z 9,5% w ujęciu rocznym w czerwcu do 9,2% w ujęciu rocznym w lipcu. Wynik ten jest znacznie niższy od oczekiwań rynkowych i oczekiwań analityków HSBC (ankieta Bloomberga: 9,7%, HSBC: 9,8%).

Komentując te dane, ekonomiści HSBC, Junwei Sun i Hongbin Qu, napisali:

"Rozczarowujący wzrost produkcji przemysłowej w Chinach w lipcu sugeruje, że spowolnienie w Chinach rozszerzyło się na trzeci kwartał, mimo początkowych efektów zastosowanych wcześniej środków łagodzących, ukierunkowanych na stabilizację wzrostu inwestycji. Stabilizacja sytuacji w Chinach nie została jeszcze zabezpieczona, szczególnie wobec narastających zawirowań zagranicznych, utrzymujących się presji na opróżnianie magazynów oraz wolniejszego wzrostu inwestycji infrastrukturalnych. Wszystko to, plus opublikowane rano dane wskazujące na najniższą inflację od 30 miesięcy, wzmacnia argumenty przemawiające za podjęciem bardziej zdecydowanych działań łagodzących w najbliższej przyszłości. Oczekujemy kolejnej obniżki stóp procentowych o 25 punktów oraz obniżki stopy rezerw obowiązkowych o 100 punktów w trzecim kwartale. Następna obniżka może nastąpić w najbliższych tygodniach, o ile nie dniach".

No cóż, mnie nie pozostaje nic innego jak zmilczeć. Chiny sprzed 10, ba!, 5 lat przepłynęłyby dzisiejsze wichry i zawirowania jak wielgachny transatlantyk, bez najmniejszej szkody. Byłyby w stanie dostarczać atrakcyjnych cenowo (czytaj: tanich) towarów biedniejącym konsumentom z Europy, USA oraz innych rejonów albo to oszczędzających w obliczu kryzysu, albo to pocierających nerwowo dno pustych portfeli dotąd zawsze pękatych. Gwałtowny wzrost kosztów, głównie zaś pensji Chińczyków spowodował równie gwałtowny wzrost cen chińskich produktów, na których wielu dawnych klientów zwyczajnie już nie stać. Wolą kupować w jakichś makabrycznych krajach lekce sobie ważąc niedawne idee "fair trade" i inne wydumki zamożnego gówniarstwa, lub też zacząć od nowa uczyć się produkować u siebie, albo w najbliższej swojej okolicy. Czy da się zredukować pensje w Chinach? Pewnie nie… Czy da się zastapić eksport wewnętrznym popytem. O to na pewno nie. Co robić? Co robić? Może czas dołączyć do światowej czołówki i budować najlepszy z możliwych PR? Jak Pingwiny z Madagaskaru: "Patrzą na nas?! Machamy skrzydłem panowie, machamy skrzydłem…"

Redaktor

Źródło: HSBC Bank Polska S.A.

 

 

Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Close
Close