LudzieWiadomości

Mao Zedong

26 grudnia 1893 roku przyszedł na świat Mao Zedong. Te 122 lat temu nikt z najbliższych maleńkiego Mao nikt nawet nie podejrzewał, że właśnie urodził się człowiek, który będzie miał wpływ na historię Chin i świata.

Po opublikowaniu biografii Mao przez Jung Chang w 2005 roku w zasadzie nie można wiele dodać do opisu tej najważniejszej dla współczesnych Chin postaci. Dodawać zresztą nie ma chyba większego sensu, bo Wielki Sternik pozostanie już na zawsze osobistością co najmniej niejednoznaczną. W Chińskiej Republice Ludowej, pod koniec lat 70. XX wieku, towarzysze Wielkiego Sternika uznali, że jakieś 30% jego decyzji była błędna, nawet zła, ale cała reszta pozostaje niepodważalną schedą Partii i Narodu. W państwach demokratycznych uznawany był za tyrana, Związek Radziecki uznawał go za nieprzyjaciela, a nawet wroga, dla wielu polityków w krajach biednych i zmarginalizowanych pozostawał symbolem prawdziwej rewolucji.

Do KPCh Mao trafił przypadkiem, głównie motywowany niezłymi apanażami, które wiązały się z członkostwem w organizacji finansowanej przez Komintern. Przez lata stał raczej z boku, zdystansowany od zapamiętania ideologicznego swoich kolegów, faktycznych założycieli i przywódców młodej chińskiej partii komunistycznej. Z czasem zrozumiał, że doskonałym narzędziem zdobywania znaczenia w organizacji i pozyskiwania sojuszników są bezwzględne intrygi prowadzące do odsunięcia, zneutralizowania, albo fizycznej eliminacji konkurentów. Wiele z wydarzeń tworzących dzisiejszą mitologię KPCh to w istocie działania niezgodnie z prawdą przypisywane Mao, albo będące wynikiem jego błędów, albo skomplikowanych, wielopłaszczyznowych knowań wymierzonych przeciwko innym pretendentom do miana przywódcy ruchu. Największymi mitami pozostaną i Wielki Marsz i wojna przeciw Japończykom, w której komuniści nie brali udziału niemal wcale, zrzucając ciężar walk na narodowców Czang Kaj-szeka. Zawirowania historii, wpływy Związku Radzieckiego i Stanów Zjednoczonych na wydarzenia wewnętrzne w Chinach spowodowały, że zepchnięta do głębokiej defensywy Armia Czerwona chińskich komunistów w ciągu zaledwie kilkunastu miesięcy mogła doprowadzić do zajęcia Pekinu, gdzie 1 października 1949 roku ogłoszono proklamację Chińskiej Republiki Ludowej. Wieść tą ogłosił światu ze szczytu bramy na Planu Tiananmen niekwestionowany już przez nikogo przywódca chińskich komunistów: Mao Zedong. Przez lata działań partyzanckich, na uboczu głównych wydarzeń w Chinach, pod presją przeważających sił Kuomintangu Mao wypracował specyficzną strategie sprawowania władzy i otoczył się gronem zaufanych. Zaufanymi stali się ludzie, którzy w przedziwny sposób – jak na przykład premier Zhou Enlai – uzależnili się od Przewodniczącego. Mao mógł polegać na tych ludziach, ponieważ zdusił w nich jakąkolwiek myśl o buncie. Wielu z nich upokarzał przez całe życie, decydował o ich karierze zawodowej i życiu osobistym, traktując ich jak i resztę chińskiego społeczeństwa jak mniej lub bardziej istotne pionki na planszy wymyślonej przez siebie gry. Symboliczną kulminacją takiego stosunku do rodaków stała się osławiona taktyka wojskowa Mao, taktyka „ludzkiej fali”, zastosowana w wojnie koreańskiej. Przewodniczący wychodził z założenia, że nawet największe i najlepiej uzbrojone wrogie wojska nie są w stanie oprzeć się naporowi ogromnych ludzkich mas, nacierających nawet z gołymi rękami fala za falą.

Mao stoi na niechlubnym podium rekordzistów w kategorii inicjatorów masowych śmierci. W tej dyscyplinie prymat zazwyczaj przypisuje się Hitlerowi. Niesłusznie. W parę lat po proklamacji Chińskiej Republiki Ludowej okazało się, że zarządzanie wielkim organizmem państwowym na bazie samej ideologii, bez zaplecza kompetentnych urzędników i pracowników administracji jest zadaniem trudnym, jeśli nie beznadziejnym. Mao – oczywiście świadom przyczyn problemów – uruchomił serię czystek, kampanii przeciwko różnym środowiskom, zjawiskom, instytucjom. Kampanie te złamały wiele losów, pochłonęły wiele ludzkich istnień. Wkrótce potem postanowił ścigać się z krajami rozwiniętymi w kategorii produkcji stali. Wielki Skok Naprzód zaowocował Wielkim Głodem, który w latach 1958-1962 spowodował śmierć (w zależności od źródeł) od 30 do 60 milionów Chińczyków. Te dwa wydarzenia uruchomiły ogromny opór wśród partyjnych liderów KPCh. Mao Zedong musiał usunąć się w cień. I uczynił tak, ale wyłącznie po to, aby objąć przywództwo w partii i państwie z siłą rozpętanej przez siebie Rewolucji Kulturalnej, która najpierw zdmuchnęła ludzi ze szczytów władzy, a potem pochłonęła swoje dzieci – hunwejbinów.

Mao kochał wyłącznie siebie. Niewiele dbał o swoje żony, dzieci, trudno powiedzieć, aby miał przyjaciół. Nigdy nie wyzbył się swych wiejskich nawyków. Nie kąpał się, a szorował (sam lub z pomocą osób trzecich) wilgotnymi ręcznikami, nie mył zębów, płukał je zieloną herbatą („tygrysy nie szorują zębów”), nie leczył wenerycznej przypadłości (bo nie), którą obdarzał niezliczone swoje kochanki, załatwiał się wyłącznie w kucki, bez względu na okoliczności, jeśli nie było innej możliwości, to do basenu pływackiego. Jako przywódca najludniejszego państwa świata nie mieszkał w kuriozalnie olbrzymiej siedzibie, jak na przykład Caucescu, a na zapleczu krytej pływalni w dzielnicy Zhongnanhai. Tam, w zaadaptowanych dla potrzeb Wielkiego Sternika pomieszczeniach przyjmował nie tylko towarzyszy, kochanki, ale również najważniejszych przywódców światowych, jak choćby prezydenta Nixona. Mao sypiał na wielkim, twardym łożu, które miało pomieścić jego, przelotne znajome, a przede wszystkim książki i zwoje, które Przewodniczący czytał niemal chorobliwie. Nałogowi czytania sprzyjała bezsenność, która trapiła go przez dziesiątki lat, a z którą jego osobisty lekarz walczył za pomocą coraz większych ilości środków nasennych.

Mao zmarł 9 września 1976 roku. Pokonało go stwardnienie rozsiane boczne. Pozostawił po sobie spustoszony kraj, zdemolowane społeczeństwo i stworzonego przez siebie potwora, Jiang Qing, żonę, która po śmierci wielkiego małżonka próbowała kontynuować dzieło Rewolucji Kulturalnej. Ten pomysł zabili niemal w zarodku dawni towarzysze Mao, ci, których nie wykończył.

Dzisiejsze Chiny pamiętają o swoim ojcu, jak się go oficjalnie nazywa. Jego podobizna zdobi każdy chiński banknot. Jest zatem symbolem nowego wymiaru chińskiej potęgi i zmian, z którymi z pewnością by się nie zgodził. Prości Chińczycy, jak również ci wyrachowani, od kilku lat z okazji urodzin Wielkiego Sternika pielgrzymują do miejsca narodzin Mao, do wsi Shaoshan, w okręgu Xiangtan, w prowincji Hunan, gdzie przed niezbyt wielkim pomnikiem Przywódcy składają krwawe ofiary ze szlachtowanych świń. Obecny prezydent ChRL Xi Jinping niezwykle często powołuje się na ideologiczną spuściznę Mao, która zresztą wpisana została do preambuły konstytucji ChRL. Młodsi Chińczycy mają do postaci Przewodniczącego stosunek niesprecyzowany, jak do nieżyjącego dziadka, który słynął ze surowości i szybkich rąk rozdających siarczyste klapsy. Starsi darzą sentymentem. Bo jest wspomnieniem młodości, która w miarę upływającego czasu staje się coraz lepsza od tego co dziś.

Mao Zedonga zna cały świat. Jest symbolem Chin, również tych dzisiejszych. I pewnie już nim pozostanie na zawsze. Tego 26 grudnia 1893 roku po małym chłopczyku, któremu nadano imię Zedong z pewnością nie spodziewał się nikt.

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Close
Close