Wiadomości

Nobel dla Mo Yan. Czy Chiny pogodzą się z Komitetem Noblowskim?

Chiński pisarz Mo Yan, jeden z najbardziej znanych twórców z Państwa Środka, został wczoraj laureatem tegorocznej literackiej Nagrody Nobla. Był jednym z bukmacherskich faworytów, obok niego wymieniany był japoński pisarz Haruki Marukami oraz poeta i rockowy bard Bob Dylan. To drugi w historii literacki Nobel dla pisarza chińskojęzycznego.

Mo Yan jest pierwszym literackim laureatem Nagrody pochądzącym z Chin nie będącym dysydentem, czy emigrantem.
 
W swoim uzasadnieniu przyznająca nagrody szwedzka akademia napisała: "Poprzez połączenia fantazji i rzeczywistości oraz perspektywy społecznej i historycznej, Mo Yan stworzył świat w swej złożoności pokrewny światom Faulknera i Marqueza, ale zakotwiczony w chińskiej tradycji".

– Jestem przeszczęśliwy, ale i przestraszony – powiedział laureat tuż po odebraniu wiadomości o nagrodzie.

Poprzednim chińskim laureatem literackiej Nagrody Nobla był Gao Xingjian, który wyemigrował z Chin w 1986 roku i do dzisiaj mieszka i pracuje w Paryżu.

Mo Yan, a właściwie Guan Moye, bo tak brzmi prawdziwe nazwisko 57-letniego laureata, swoją pierwszą powieść – "Przezroczystą marchewkę" wydał w 1985 roku. W Polsce wydano do tej pory dwie jego książki: "Kraina wódki", oraz "Obfite piersi, pełne biodra", które ukazały się nakładem wydawnictwa WAB.

Jego najbardziej znaną powieścią jest "Klan czerwonego sorga", opowieść o fali przemocy na wschodniochińskiej prowincji, w latach 20. i 30. Ekranizacja tej powieści była reżyserskim debiutem Zhanga Yimou.

W swoich opowiadaniach i powieściach Mo Yan rzadko dotyka wydarzeń, z najnowszej historii Chin. Zamiast tego, tłem jego książek są wydarzenia z pierwszej połowy XX wieku: rewolucja z 1911 roku, lata inwazji z II wojny światowej, dzieje reform Komunistycznej Partii Chin i "rewolucji kulturalnej" Mao Zedonga.

Jedną z jego najodważniejszych książek jest z pewnością ostatnia – "Żaba" z 2009 roku, która dotyka problemu aborcji i sterylizacji w ramach "polityki jednego dziecka".

W wywiadzie dla gazety.pl profesor Bogdan Góralczyk powiedział:

– "Kraina wódki" to literatura zaskakują, bo czytając ją ma się wrażenie zawieszenia gdzieś między Gombrowiczem a Witkacym, czego po pisarzu chińskim i obywatelu ChRL byśmy się raczej nie spodziewali. Zdaniem profesora "Obfite piersi, pełne biodra", ukazujące ostanie kilkadziesiąt lat historii w Chinach, to świetna wiwisekcja sytuacji wewnętrznej Chin. Mo Yan, jak wielu innych współczesnych pisarzy, zaczynał po traumie rewolucji kulturalnej, wcześniej był oficerem wojska.

– Dotychczas mieliśmy noblistów dysydentów. Mo Yan dysydentem nie jest, bo wciąż mieszka w Chinach, a do tego ma za sobą wojskową przeszłość – dodaje profesor Góralczyk. – Ale to przede wszystkim ciekawy pisarz, niezbędny dla zrozumienia współczesnych Chin na arenie międzynarodowej.
 

Mo Yan i jego nagroda są przedmiotem kontrowersji wśród chińskich pisarzy, poetów i dramaturgów. Wielu z nich zarzuca mu, że w swej twórczości wykazuje się ogromnym konformizmem. Jest wiceprzewodniczącym Związku Pisarzy Chińskich. Władze szanują go, aczkolwiek częśc jego dzieł została w Chinach zakazana. Sam pisarz zwraca uwagę chociażby na swój pseudonim, który moglibyśmy przełożyć na polski jako "trzymaj język za zębami". Nie przedstawia swoich myśli wprost, ukrywa je za obrazami wymagającymi od czytelnika interpretacji. A ta, wiadomo, zawsze bedzie obciążona bagażem subiektywizmu. I tak na przykład jego ostatnia powieść "Żaba" przez jednych uważana jest za rzecz pochwalającą, ba, gloryfikującą ideę polityki "jedna rodzina, jedno dziecko", gdy w tym samym momencie drudzy wskazują ją jako przykład ostrego sprzeciwu autora przeciw takiemu ingerowaniu państwa w życie ludzich tych żyjących i tych nienarodzonych jeszcze.

Przyznanie Mo Yan Nagrody Nobla z pewnością pozwoli nam zapoznać się bliżej z innymi dziełami pisarza i ocenić samodzielnie, czy wybór Komitetu był słuszny. Reakcje chińskiej prasy wskazują, że Pekin może wybaczyć Komitetowi Noblowskiemu dotychczasowe dcyzje dotyczące przyznawania nagród takim "osobnikom" jak Laureat Pokojowej Nagrody Nobla z 2010 roku, opozycjonista Liu Xiaobo.

Źródło: China Daily, WCT, gazeta.pl, opracował: Leszek Ślazyk

 

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

2 thoughts on “Nobel dla Mo Yan. Czy Chiny pogodzą się z Komitetem Noblowskim?”

  1. kraina wodki osobisice odbieram jako literacko slaby eksperyment, zdecydowanie wtorny i dosc sztuczny. recencja zaby http://skosnymokiem.wordpress.com/2010/01/01/ironiczny-rechot-mo-yan/ (w sekcji rzetelnych i zaprawionych czystym zarem zapalenca tlumaczen i recencji kasi sarek – calosc jest tutaj http://skosnymokiem.wordpress.com/tag/literatura-chinska/) z pewnoscia rzuca lepsze swiatlo na najwyrazniej ciekawa powiesc.
    za to wiekszosc osob ktore mnie znaja wiedza, ze rzeczywiscie porywajaca, epicka powiesc obfite piersi pelne biodra od kilku lat byla przez mnie typowana do nobla, za dokladnie te ksiazke. dzisiaj przyznaje ze moze dlatego, ze reszta chinskiej literatury jest moze i dobra lokalnie a w kontekscie swiata mialka, a obfite piersi jakos sie bronia jako jakosc sama w sobie…
    w kontekscie przepychanki chrl-japonskiej oraz knebla informacyjnego w czerwonym raju o liu xiaobo uwazam, ze komitet dokonal slusznego politycznie wyboru.
    w zestawieniu z murakami… no nie mialem na mysli az takiej konkurencji.
    podsumowujac – ten nobel to jak fonetyczna czesc chinskiego znaku – najlepiej pasujaca znaczeniowo do wyznaczonego tonu
    a ty osobiscie co sadzisz? jakos zabraklo mi twojego glosu.

  2. Nie było mojego głosu, gdyż musi być on siłą rzeczy tendencyjny. Generalnie uważam, że znów pojawił się wymiar polityczny. Nie będę rzucał nazwiskami po próżnicy. Ale paru kontrkandydatów, bardziej uniwersalnych w swojej twórczości dałoby się dzisiaj znaleźć na przykład w Afryce, jak i również w Azji, czy Ameryce Południowej. No cóż, są pewne konieczności, są pewne mody i trendy. Dlatego też sam osobiście częściej sięgam po ramotki typu Gombrowicz, albo Dostojewski, niż po różne literackie eksperymenty formalne. Zresztą po Ulissesie i Grze w klasy każdy eksperyment to już bardziej wygibasy niż działanie dla wzmocnienia samej treści. Dużo by gadać. Dla mnie mimo wszystko rzecz ma wymiar delikatnych, dyplomatycznych przeprosin Komitetu Noblowskiego za poprzednie „niewłaściwe” wskazania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Close
Close