Wiadomości

Owocowe oświadczyny, „powiedz tak!”

QINGDAO – Chińskie Walentynki przypadają na siódmy dzień siódmego miesiąca kalendarza księżycowego, a nie 14 lutego, jak u nas, ale poza tym drobnym detalem samo święto wygląda bardzo podobnie.

Zakochani udają się na kolację do restauracji, na długie romantyczne spacery, niektórzy idą do kina, do teatru, bądź też świętują w domowym zaciszu. Wielu romantyków wybiera ten szczególny dzień, aby oświadczyć się swojej sympatii.

Pośród nich znajdują się tacy, których nie satysfakcjonują utarte formuły oświadczyn i którzy są w stanie zrobić wszystko, by ten ważny dzień na długo zapadł wybrance ich serca w pamięć. Jednym z nich jest zamieszkały w mieście Qingdao w prowincji Shandong romantyk imieniem Pang Kun.

Pang przez trzy dni odwiedzał 48 swoich znajomych, którym wręczał przygotowane uprzednio kostiumy pomarańczy. Plan wyglądał następująco: kiedy wybranka jego serca, nie spodziewająca się niczego Zhang, wyjdzie z pracy i będzie wracała do domu drogą przez miasto, przebrani za owoce ludzie otoczą ją i zaczną tańczyć. Wtedy na scenie pojawi się sam Pang w kostiumie wielkiej marchwi, uklęknie przed Zhang i zada jej tradycyjne pytanie.

Owo pytanie było jedynym tradycyjnym elementem całego zdarzenia. Zgodnie z planem na wracającą do domu kobietę napadł nagle oddział pomarańczy, które zaczęły tańczyć na około zdezorientowanej kobiety, która nie wiedziała, czy bronić się czy udawać martwą. Po chwili z tłumu wyszła wielka marchewka, która uklękła przed nią, wręczyła pierścionek i oświadczyła się przez megafon.

oswiadczyny, chiny, leszek ślazyk, 1

oswiadczyny, chiny, leszek ślazyk, 3

oswiadczyny, chiny, leszek ślazyk, 4  

Podziwiający niecodzienne widowisko ludzie zaczęli skandować "powiedz tak, powiedz tak", a więc Zhang nie pozostało nic innego jak tylko się zgodzić.

Kostiumy oraz uzyskanie zgody od władz miasta kosztowało Panga łącznie ponad 100 tysięcy yuanów (około 50 tysięcy złotych), ale sam zainteresowany twierdzi, że "było warto".

"Kiedyś powiedziałam swojemu chłopakowi jak bardzo lubię pomarańcze", zwierzyła się jednemu z dziennikarzy przyszła żona. "Gdybym wiedziała co mu strzeli do głowy ugryzła bym się w język…".


Zdrowia, szczęścia, pomarańczy, można by rzec.

Źródło: China Daily, opracował: m.p.

 

Tagi
Pokaż więcej

Leszek Ślazyk

(rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close